Podczas trwającego właśnie 56. Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich w Zakopanem, zespoły prezentujące folklor Bałkanów, przedstawiają szczególną formę tańca – bez muzyki. Za każdym razem, kiedy go obserwuję, w moim sercu poruszona zostaje struna wzruszenia. Ta pozorna cisza kryje bowiem w sobie dwa światy: w Macedonii – archaiczną tradycję rytualną, w Albanii i Grecji – gest oporu wobec zakazów i okupacji.

Muzyka na Bałkanach to nie tylko sztuka – to żywa tkanka społeczna, fundament wspólnoty i część codzienności. Towarzyszy pracy, rytuałom, weselom i żałobie. Taniec bez niej wydaje się więc paradoksem – ale, no właśnie… tylko się wydaje.

Macedonia – echo archaicznych rytuałów

W tradycji macedońskiej „nem muzika”  („taniec bez muzyki”) jest zjawiskiem, które etnomuzykolodzy zidentyfikowali w XIX wieku, ale tradycja jest oczywiście znacznie bardziej wiekowa i wywodzi się z najbardziej zakorzenionych w ludzkim sercu relacji z muzyką. Rytm powstaje wyłącznie z kroków, tupania i czasem klaskania tancerzy, a zatem – wychodzi bezpośrednio z ich ciał.

Charakterystyczne cechy:

  • Forma taneczna: zazwyczaj wariant oro – tańca w kole lub półkolu, typowego dla całych Bałkanów.
  • Rytmika: kroki podporządkowane są metrom nieparzystym (7/8, 9/8, 11/8), które wybijane są przez zsynchronizowane tupnięcia. Tancerze niejako „stają się perkusją”.
  • Funkcja wspólnotowa: brak instrumentów sprawia, że cała odpowiedzialność za rytm spoczywa na grupie – każdy uczestnik musi być „w muzyce”, czuć puls wewnętrznie.
  • Aspekt rytualny: tańce tego typu bywały częścią obrzędów dorocznych i weselnych. Cisza instrumentów mogła symbolizować wejście w przestrzeń sacrum, moment skupienia, kontakt z naturą i ziemią.

Etnograficzne zapisy z regionów Macedonii wskazują na kilka szczególnych odmian:

  • Teshkoto (z regionu zachodniej Macedonii) – taniec symbolizujący trudne losy narodu, często wykonywany przez mężczyzn. Choć zwykle akompaniował mu tapan i zurla, znane są warianty „bez muzyki”, gdzie ciężar i powaga kroków same tworzą puls.
  • Berovka (region Berovo, wschodnia Macedonia) – kobiecy taniec w nieparzystym metrum, który w wersji tradycyjnej mógł być wykonywany w ciszy, zwłaszcza w kontekście weselnym.
  • Skopsko oro (region Skopje) – taniec miejski, ale w niektórych wariantach praktykowano go także bez akompaniamentu.
  • Gajdarsko oro – zwykle z dudami (gajda), jednak w niektórych regionach (np. okolice Štip) zachowały się relacje o wykonywaniu go wyłącznie w rytmie kroków, jako forma zabawy, gdy brakowało muzyka.

Wszystkie te przykłady pokazują, że „taniec bez muzyki” nie był osobną kategorią choreograficzną, ale wariantem praktyki: tańczono te same formy, które zazwyczaj towarzyszyły instrumentom, tylko że cała „orkiestra” była ucieleśniona w ruchu tancerzy.


Albania i Grecja – cisza jako sprzeciw

Choć w Macedonii taniec bez muzyki jest przede wszystkim tradycją archaiczną, w Albanii i północnej Grecji to samo zjawisko nabrało innego, dramatycznego wymiaru.

W okresie osmańskiej okupacji (XV–XIX w.) zdarzały się zakazy grania muzyki – szczególnie na instrumentach dętych i bębnach, które towarzyszyły nie tylko zabawie, ale i aktom wspólnotowego oporu. Muzyka była elementem tożsamości etnicznej i religijnej, a więc czymś, co władza chciała kontrolować.

W konsekwencji:

  • W wielu wsiach instrumenty milknęły, ale ludzie nadal tańczyli.
  • Rytm przejęło ciało – tupanie, klaskanie, oddech.
  • Taniec bez muzyki stał się gestem oporu – cichym, lecz niezwykle wymownym.

Szczególnie w Albanii etnografowie opisują tańce takie jak Valle pa muzike („taniec bez muzyki”), które funkcjonowały właśnie jako reakcja na zakazy. W Grecji podobne praktyki odnotowano w Epirze i Tesalii, gdzie tańce w ciszy miały charakter żałobny lub opozycyjny wobec władz.


Cisza, która brzmi

Brak instrumentów sprawia, że uczestnicy wchodzą w inny rodzaj skupienia – „słyszą muzykę wewnętrznie”. To doświadczenie graniczne: z jednej strony archaiczny rytuał, z drugiej – świadomy gest oporu wobec zewnętrznych zakazów.


Dziedzictwo, które przetrwało

Dziś taniec bez muzyki nie jest już codzienną praktyką, ale pozostaje ważnym świadectwem. W Macedonii wciąż bywa rekonstruowany podczas festiwali folklorystycznych, np. w regionach Berovo czy Tetovo. W Albanii i Grecji pamięć o nim przywołuje się jako dowód na siłę tradycji, która potrafi przetrwać nawet pod presją okupacji.

To jedna z tych tradycji, które pokazują, że cisza może być głośniejsza niż muzyka. Bo kiedy instrumenty milkną, to ciało i wspólnota przejmują rolę orkiestry – i w tej ciszy rozbrzmiewa najgłębszy rytm człowieczeństwa.

Kaśka Paluch