Życie dopóty jest ciekawe, dopóki się toczy. Urodziny Tony’ego Halika

tony halik

95 lat temu, 24 stycznia 1921 roku, urodził się prawdopodobnie najbardziej znany, a na pewno bardzo wpływowy podróżnik, którego działalność dziennikarska i fotograficzna ukształtowała charaktery wielu późniejszych globtroterów. Tony Halik, a właściwie Mieczysław Sędzimir Antoni Halik, obchodziłby dziś urodziny.

Dziś, kiedy rozmawia się z młodymi podróżnikami, bardzo często można usłyszeć, że inspiracją dla ich wypraw i podjęcia się takiego, a nie innego, stylu życia była właśnie działalność Tony'ego Halika. Jego podróże i reportaże z nich dziś mają już status legendarnych.

Wydaje się, że pasją podróżowania zarażał przez to jak o swoich wyprawach opowiadał. Potrafił o wszystkim mówić tak jakby to była najbardziej fascynująca historia świata... i często zresztą tak właśnie było. Przeżył wiele przygód, egzotycznych, których dziś pewnie - przy rozwiniętej technologii i komunikacji - mógłby nie doświadczyć. Nie musiał kolorować, wystarczyło, że odpowiednio ciekawie swoje życie opowiedział. Z tego też względu swoje książki opisywał w sposób niechronologiczny ("nie chciałbym nużyć czytelnika relacją dzień po dniu" pisał w "180000 kilometrach przygody").

"Moje życie dopóty jest ciekawe, dopóki się toczy" - miał stwierdzić. Tony Halik zmarł 23 maja 1998 roku, ale wcześniej "umierał" kilka razy, bo podawano fałszywe informacje o jego śmierci [Halik wspomina o tym w "Mojej wielkiej przygodzie"]. Na przykład, wraz z żoną mieli zginąć z rąk Indian Jibarów, a ich głowy miały zostać spreparowane na tsantsa. To zjawisko występujące wśród zamieszkujących pogranicze Peru i Ekwadoru Indian, którzy zabijali wroga, odcinali mu głowę, zdejmowali z czaszki skórę razem z włosami, zszywali usta i powieki i gotowali głowę, a potem ogrzewali nad ogniem tak by czaszka skurczyła się do wielkości pięści [za Wikipedią]. Halików to jednak nie spotkało, ale za to w kolekcji Muzeum Podróżników im. Tony'ego Halika jest zdjęcie Halika trzymającego tsantsa w ręku.

To się nie zdarzyło, ale i tak podróże Tony'ego Halika nie należały do bezpiecznych - podczas nich wielokrotnie narażał swoje życie, o co zresztą nietrudno da nieznanych rejonach, nieopisanych i nie tkniętych niczyją stopą terenach. Ekstremalne jest morze, które Tony Halik szczególnie lubił. Ekstremalne są dzikie zwierzęta i płonące samoloty, z których trzeba skoczyć. Ekstremalne jest spotkanie z "łowcami głów". Halik mówił, że często grał o najwyższą stawkę. "I wygrywałem, bo przegrać można tylko raz". [Antonio Halik, Urodzony dla przygody]

"Podróże zawsze są związane z jakimiś przeżyciami, przeżyciami z innymi ludźmi, w wyniku których pozostają przyjaźnie. Są one jakby klejnotem, złotym pieniążkiem, który się odkłada do skarbonki, aby w dniach starości wyciągnąć go jako jasny promyk słońca" - czytamy u Halika. Podróżnik dbał o kontakty z ludźmi podczas swoich wypraw (znał zresztą sporo obcych języków, by móc się z nimi porozumieć), ale też o to, by z jego podróży świat miał pożytek. "Czułem się samotny, jak gdybym był skąpcem, który gromadzi bogactwa i ukrywa je przed światem bez niczyjego pożytku. Wtedy zacząłem pisać" [Antonio Halik, Moja wielka przygoda]. I nie tylko pisać, bo przez prawie dwadzieścia lat z żoną Elżbietą Dzikowską prowadził programy telewizyjne, "Tam gdzie pieprz rośnie", "Tam gdzie rośnie wanilia" czy "Pieprz i wanilia" (dostali za nie Wiktora i Złoty Ekran). Zrealizował też kilkaset filmów dokumentalnych. A książek napisał trzynaście. Za cykl programów politycznych o Kubie zdobył nagrodę Pulitzera (o tym wspomina Elżbieta Dzikowska w wywiadzie dla Wysokich Obcasów z lipca 2014). Halik pisał, że dzięki tym książkom i programom nie czuł się sam, bo od tej pory setki czytelników i widzów towarzyszyło mu w najbardziej niebezpiecznych momentach.

Tak jak sam Tony Halik był godnym następcą swoich wielkich poprzedników, jak Ignacy Domeyko czy Ernest Malinowski, tak dziś on ma godnych następców, podróżników, których swoimi reportażami inspirował i zaszczepiał nimi podróżniczego bakcyla. Świat stał przed nim otworem i nie miał tajemnic, bo - jak sam pisał - urodził się pod gwiazdą przyrody i cały czas miał przy sobie towarzysza, "przyjaciela szczęście". Ale też dlatego, że Halik i wędrował, i żeglował, i był lotnikiem. Za górami tylko nie przepadał. Elżbieta Dzikowska opowiadała o tym w wywiadzie dla Wysokich Obcasów: "Ja kochałam góry, Tony morze. On mi nigdy nie towarzyszył w wędrówkach po Bieszczadach, ja nie popłynęłam z nim na Alandy, bo tam często pogoda sztormowa, a ja cierpię na chorobę morską". Uzupełniali się jak dwie energie i w jednej z książek Halik pisze nawet, że być może największą przygodą jego życia było poznanie żony Elżbiety. Z całą pewnością wspólna praca dziennikarska Halika i Dzikowskiej, ich programy, jego książki, wychowały kolejne pokolenia odkrywców i podróżników. Tony Halik miał to szczęście, że wiele jeszcze mógł odkryć. Ale, jak to było? Życie dopóty jest ciekawe, dopóki się toczy.

fot. Wikipedia
opracowane na podstawie informacji z Wikipedii, cytatów Tony'ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej oraz strony Gimnazjum im. Tony'ego Halika w Toruniu.

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij