"Fuocoammare": Milczenie morza i ognia [RECENZJA]

Fuocoammare
Dwunastoletni Samuele Caruana mieszka na niewielkiej wyspie Lampedusie i ma jedno oko leniwe. Nie przesyła ono impulsów do mózgu, więc należy nauczyć je widzieć, przysłaniając zdrowe oko i zmuszając je do pracy. Nosi przepaskę, jak pirat i szkła korekcyjne. Jednak nie tylko on ma wadliwe oko. Mają je też ci, którzy nie chcą widzieć ludzkiego nieszczęścia dziejącego się tuż obok. Na Lampedusie takim nieszczęściem są imigranci.
 

Oddalona o siedemdziesiąt mil morskich od brzegu Afryki i sto dwadzieścia mil od Sycylii, Lampedusa, wyspa o powierzchni zaledwie 20 km 2 , wydaje się być jednym z tych nudnych miejsc na mapie, w których właściwie nic się nie dzieje, a życie upływa jednorodnym cyklem. To jednak tylko pozory, bo wydarza się tam jeden z aktualnie najbardziej parzących problemów świata. W ciągu ostatnich dwudziestu lat na wyspę dotarło około czterystu tysięcy imigrantów. Szacuje się, że w drodze do Europy, podczas próby przepłynięcia Kanału Sycylijskiego, zginęło piętnaście tysięcy osób. Takie są fakty i liczby, które we włosko-francuskim filmie dokumentalnym "Fuocoammare. Ogień na morzu" pokazuje Gianfranco Rosi. Film, którego premiera odbyła się podczas 66. Internationale Filmfestspiele Berlin "Berlinale" (uhonorowany główną nagrodą - Złotym Niedźwiedziem) i który Meryl Streep – przewodnicząca Jury Berlinale w 2016 roku uznała, za "pilny, wpływający na wyobraźnię i konieczny do zobrazowania", pokazuje dwa światy istniejące na małej wyspie obok siebie. Pokazuje codzienne życie mieszkańców oraz milczący dramat imigrantów przybywających z Somalii, Sudanu, Nigerii, Syrii, czy Wybrzeża Kości Słoniowej.
Widziałem kobiety płaczące na brzegu ponieważ właśnie rozdały uchodźcom suche ubrania, a teraz przypłynął nowy transport uchodźców i one już nie miały co im dać. Chciałem się dowiedzieć, co u tych Lampedusańczyków jest takiego, czego my nie mamy…
- Jarosław Mikołajewski o doświadczeniach na Lampedusie

Nieśpieszna, nieco nawet leniwa narracja filmu prowadzi przez niespecjalnie spektakularne życie rodziny rybaków, kolegów Samuele i prezentera radiowego z lokalnej stacji. Obrazy z dnia codziennego, zabaw małego Samuele'a, przerywają ujęcia z akcji ratunkowych straży przybrzeżnej. Spokojne, krótkie i rutynowe dialogi, w których ani razu nie pada temat imigrantów, może dlatego, że w filmie ich drogi po prostu się ze sobą nie krzyżują, przerywają wołania o pomoc odbierane w radioodbiornikach straży, pogodne audycje radiowe przerywają milczące dramatyczne obrazy z wnętrz statków. Mieszkańcy wyspy wydają się nieświadomi tego, co dzieje się tuż obok. Nieświadomi, a może traktujący imigrantów, jako zjawisko towarzyszące wyspie już tak długo, że może wcale nie trzeba go komentować? Te dwa światy łączy postać miejscowego lekarza, który poza korektą wzroku małego Samuele i pełnienia roli lekarza rodzinnego, ratuje poranione i umęczone ciała przypływających imigrantów. Nad dominującym szarym i niemal opustoszałym krajobrazem wyspy oraz przewidywalną codziennością mieszkańców ciąży przejmujący smutek, a ogień na morzu (fuocoammare), pozostaje stale nieugaszony. Woda na zatłoczonych, przeładowanych pokładach statku miesza się z paliwem, które parzy ciała imigrantów. Te niehumanitarne warunki podróży w nieznane to codzienność, z którą mierzą się funkcjonariusze straży przybrzeżnej – wydaję się, że oswojeni, spokojni, opanowani, doskonale znający procedurę namierzania i wynoszenia ciał imigrantów ze statków krok po kroku.
 
 
Symbolikę całego filmu, w którym Rosi posługuje się subtelnie metaforami, dopełnia wykorzystana w obrazie muzyka. Ona też staje się komentarzem dającym wiele do myślenia. Nie bez znaczenia jest tu tytuł filmu, biorący swą nazwę z sycylijskiego szlagieru "Fuocoammare". Ten bigbandowy, swingujący, taneczny hit odzwierciedla życie mieszkańców, mocno przy tym kontrastując z plemiennymi zaśpiewami afrykańskich imigrantów znajdujących się w obozie dla uchodźców. Podsumowaniem staje się przejmująca modlitwa Mojżesza "Dal tuo stellato soglio" Gioacchino Rossiniego z opery „Mojżesz w Egipcie”. Tak bardzo symboliczna, ukazująca wędrówkę ludów przez wieki, i tak doskonale pasująca do pokazanego przez Rosiego problemu.
 
"Fuocoammare", jak przystało na film dokumentalny to świadectwo, pokazujące tragedię, która wydarza się na naszych oczach i w momencie kryzysu migracyjnego w Europie. Film nie jest manifestem politycznym, nie komentuje, nie ocenia, nie osądza, ale przedstawia fakty i Lampedusę, dając jednocześnie wiele do przemyślenia, a zwłaszcza to, jak bardzo zarówno imigranci, jak i mieszkańcy wyspy pozostają dla świata, i jego leniwego oka, niewidzialni.

Agnieszka Lakner

"Fuocoammare. Ogień na morzu", reż. Gianfranco Rosi, premiera polska: 2 września 2016, dystrybutor: Aurora Films
Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij