Increase Size Decrease Size Reset font to default

Etnosystem.pl

etno, world music, kultura i sztuka

« »

Nietypowy konkurs Wielkanocny

Wprawdzie do Wielkanocy jeszcze kawałek, ale z racji faktu, że to święto jest dużo bardziej etno niż Boże Narodzenie i że nadchodzi wiosna, i jest wesoło, mamy dla Was konkurs inny niż wszystkie.

Czytaj

Wybitnie azjatycki festiwal

Tegoroczna, 3. edycja Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie upłynie pod znakiem chińskich filmów i muzyki Tan Duna. Na imprezie, która odbędzie się w dniach 20 - 22 maja usłyszymy muzykę z filmów "Cesarzowa", "Dom Latających Sztyletów" czy "Hero" - po raz pierwszy na żywo.

Czytaj

Kapela we wsi Kraków

W minioną niedzielę, 7 marca, w krakowskim klubie Studio, zagrała Kapela ze Wsi Warszawa. Miało być wielkie folkowe szaleństwo, ale... nie wyszło.

Czytaj

Goran Bregović znowu w Polsce

W czerwcu, w ramach Dni Historii Płocka i Dnia Chemika na Wzgórzy Tumskim - w Amfiteatrze - zagra sam mistrz bałkańskich rytmów, Goran Bregović.

Czytaj


St Patrick weekend

Nie jesteśmy w tym dobrzy
czwartek, 04 lutego 2010 12:38

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar

Wywiad z Transglobal Underground przeprowadzony na Ethno Port w Poznaniu w 2009 roku.

 

transglobal underground

Marcin Piosik: Może na początku podstawowe pytanie – przez te wszystkie lata interesowaliście się różnymi kulturami. Czy tak trudno trzymać się jednego, określonego stylu?

Transglobal Underground: Czy jest trudno? Nie wiem, moim zdaniem to tkwi w naszej naturze, to wynika z tego jak tworzymy naszą muzykę. W naszej naturze jest praca z różnymi artystami, którzy wnoszą różne wpływy, pochodzą z różnych kręgów kulturowych, z różnych tradycji muzycznych. Wrzucamy to wszystko do jednego garnka i tworzymy dźwięk, który jest wyjątkowy, charakterystyczny dla Transglobal. Nie sądzę więc, że jest to trudne, czy łatwe, takie jest po prostu nasze podejście.

Więc każdy przychodzi ze swoimi dźwiękami, a potem to miksujecie? Jak w ogóle znajdujecie "wspólny język" podczas pracy?

Takim wspólnym elementem jest moim zdaniem rytm, podstawa naszego działania, na to nakładamy poszczególne warstwy, które są udziałem ludzi, z którymi pracujemy…

Album "Moonshout" okazał się sporym sukcesem po tylu latach grania. Jak oceniacie ten fakt?

Poprzedni album "Impossible broadcasting" był pierwszym, który wyprodukowaliśmy samodzielnie, na którym niejako się uczyliśmy. Z "Moonshout" już dokładnie wiedzieliśmy jak wszystko ma wyglądać – nagrywanie, produkcja, sprzedaż. To była nasza autorska praca, ludzie to zauważyli.

"Moonshout" jest całkiem radykalny w brzmieniu. Czy zamierzacie iść w tym kierunku?

Radykalny w odniesieniu do dotychczasowego brzmienia Transglobal? Faktycznie tak jest. Ja czuję w tym dużo więcej energii, więcej tanecznych motywów, sporo współczesnych dźwięków, nawet ocierając się o to, co popularne, ale to właśnie nas teraz kręci. Chcemy otworzyć się na nową publiczność, która „chwyta” to co teraz proponujemy. Wychodzimy z nowym brzmieniem, które trafia nie tylko do naszych dawnych fanów. Zatem idziemy do przodu.

Czy czujecie, że po „Moonshout” powstało drugie pokolenie słuchaczy Transglobal Underground?

Myślę, że tak było już po abumie „Impossible Broadcasting”. Graliśmy wtedy na wielu festiwalach w Wielkiej Brytanii, po wielu latach przerwy. Zauważyliśmy, że publika lepiej zna nasze nowe kawałki niż te stare. Wiesz, w różnych latach kariery na koncerty przychodzi inna publika – tak jest ewidentnie w Wielkiej Brytanii. Z kolei we Francji, w której graliśmy przed rokiem, ludzie znali lepiej utwory ze środkowego okresu naszej działalności. Jest jedna rzecz doskonała dla tej grupy – nie możemy stanąć w miejscu. Wiemy już, że nasi fani przychodzą na koncerty, bo chcą uczestniczyć w tym show, a nie tylko słyszeć hity.

Patrząc z perspektywy lat, wiele razy byliście porównywani lub ustawiani obok takich składów jak Asian Dub Foundation, czy Fun-da-mental. Czy uważacie się za twórców pewnego ruchu, który w pewnym momencie narodził się na Wyspach?

Powiedziałbym, że to nie był jakiś nowy ruch w jednym, określonym momencie. Kapele, które wymieniłeś były pod swego rodzaju parasolem stworzonym przez Nation Records. Mając taką opiekę i wpływy środowisk, które były wokół tworzyły brzmienie, które wstrząsnęło ziemią, co potem nazwano eksplozją Asian Underground, które to wniknęło do brytyjskiej muzyki. Powiedziałbym więc, że było to nowe podejście, nowa szansa – w ten sposób popularność zyskała bhangra i tradycyjne instrumenty jak tabla, dhol czy sitar – właśnie poprzez wprowadzenie ich do popularnych rodzajów muzyki, ale w kapelach, a nie tylko poprzez sample w poszczególnych kawałkach. Faktycznie zaczęły powstawać kapele, które miały w swoim składzie tradycyjnych muzyków, co rzeczywiście wstrząsnęło tamtejszą sceną.

Obecnie coraz więcej kapel miesza elektronikę z tradycyjnymi instrumentami, z lepszym lub gorszym skutkiem. Czy uważacie, że teraz jest łatwiej, czy trudniej niż wtedy kiedy zaczynaliście?

Powiedziałbym, że trudniej, ponieważ kiedy zaczynaliśmy, robiliśmy coś zupełnie nowego, podobnie jak Asian Dub Foundation czy Fun-da-mental. Teraz to już nie jest nowe. Największe niebezpieczeństwo jest wtedy, gdy za bardzo myślisz o efektach – wtedy to nie zadziała, to musi odbywać się naturalnie. To jedyny klucz, tutaj trzeba eksperymentować.

Znani jesteście z tego, że eksplorujecie cały świat, tworzycie coś w rodzaju muzycznych podróży. Dlaczego taki wybór? Dlaczego nie tworzycie koncepcyjnych albumów, zawierających wąski materiał?

Nie jesteśmy w tym dobrzy! (śmiech) Właściwie często mieliśmy w głowie jakiś zarys, a potem jak już siadaliśmy do grania, robiło się z tego coś innego. Tak było na przykład przy „Rejoice, Rejoice”. W przypadku „Moonshout” mieliśmy w planie zrobienie dwóch albumów – elektronicznego i bardziej akustycznego, stworzonego do grania na etnicznych festiwalach. Na końcu i tak zmieszaliśmy to razem i powstała jedna płyta.

Chciałbym Was jeszcze zapytać o współpracę z Natachą Atlas. W zeszłym roku grała w Polsce. Obecnie tworzy coś zupełnie innego niż robiła z Wami. Jak układała się ta współpraca?

Było całkiem dobrze, była jedną z współtwórców Transglobal. To było jak dobre małżeństwo. Natacha równolegle rozwijała też swoją solową karierę – dziś jest solistką i tworzy bardziej tradycyjny materiał. Każdy artysta szuka różnych sposobów wyrażania siebie, jednak nadal utrzymujemy kontakt – czasem nawet gramy razem jakiś koncert.

To na koniec – czy następne płyty będą radykalne, czy jednak tradycyjnie eksplorujące świat?

Będziecie do nich tańczyć, to wszystko!

rozmawiał: Marcin Piosik

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Newsletter

Etnonews co tydzień do kawy.

Imię:

Email:

Pogoda

Twoje konto


.

Sponsorzy strony

drzwi wewnętrzne