Kroke: dźwięki marzeń, wspomnień i radości

Z okazji 25. lecia zespołu Kroke ukazała się płyta "The Best Of". Jako patroni medialni wydawnictwa, zorganizowaliśmy dla naszych czytelników konkurs. Miłośnicy muzyki Kroke wypowiedzieli się na temat wybranych utworów z zestawu jubileuszowego. Jakie emocje towarzyszą słuchaniu konkretnych utworów i jakie skojarzenia kreuje muzyka Kroke?


"AJDE JANO"
Myśląc "Kroke" od razu w mojej głowie pojawia się kawałek "Ajde jano" który znalazł się na płycie podsumowującej 25 lat zespołu, a pierwotnie na płycie "Trio" z 1996, a potem na krążku z Nigelem Kennedym z 2003 roku - "East Meets East". Kroke, Nigel i genialna Natachą Atlas na wokalu - czy można chcieć czegoś więcej. Jest to mój zdecydowany numer jeden, od tych prawie już 15 lat.
Klezmerski song który mieni się barwami, emocjami, dźwiękami. Raz zadomowiony w duszy nie potrafi z niej ulecieć, i dobrze. "Ajde jano" to dla mnie także krakowski Kazimierz. Ilekroć tam jestem, słucham tego utworu i wtedy uciekam do przeszłości. Próbuję sobie wyobrazić za pomocą dźwięków ten świat, ocalić go od zapomnienia. Świat pełen radości, tańca, miłości do świata. Pomimo tego że ich życie nie było łatwe i proste, potrafili czerpać z niego to, co najlepsze. Kazimierz jest dzielnicą wyjątkowo piękną i wartą odwiedzenia, szczególnie mając w słuchawkach muzykę Kroke. Czy nie pięknie wizualizować sobie pełne pasji i miłości żydowskie życie, które tak nierozerwalnie połączone jest z muzyką, rozgrywające się na ulicy Szerokiej czy w okolicach Synagogi Remu. Tak, to prawda, ten czas już nie wróci. Ale od czego mamy wspomnienia, muzyką, która może choć na chwilę to wszystko nam przybliżyć. 
- Łukasz



"USUAL HAPPINESS"

Gdy zbliża się weekend i wiem, że spędzę go na swojej malutkiej wsi, w otoczeniu brzozowych lasków i drobnych pagóreczków, lubię posłuchać "Usual hapiness", która kojarzy mi się z pełnią radości z przemierzania dalekich ścieżek, radością ze spotkania z dobrze znanymi fragmentami pejzażu.
- Sylwia



"TIME"
Słowa altowiolisty Kroke, Tomasza Kukurby o tym, że muzyka to tęsknota za wymiarem, w którym już kiedyś byliśmy i stałe poszukiwanie drogi powrotnej do miejsca, w którym kiedyś mieszkała nasza dusza, znakomicie znajdują odzwierciedlenie w muzyce. Czas jest jednym z wymiarów oraz pojęciem względnym. Czas jest inaczej odbierany i odczuwany przez każdego z nas. Na ogół jednak, gdy rozpoczyna się nasze życie i okres dzieciństwa czas płynie dla nas wolniej, potrafi się dłużyć i sprawiać nudę. Im bardziej się starzejemy, tym bardziej mamy wrażenie, że ucieka nam coraz szybciej i szybciej, aż nadchodzi kres naszego życia. Obraz tego znajdziemy w utworze Kroke - "Time".
Mistrzostwo kompozycji utworu polega na jej minimalizmie oraz pewnej monotoniczności, która przejawia się poprzez motyw wykorzystanego tykającego zegara w roli instrumentu perkusyjnego oraz grą altówki i kontrabasu w sekcji rytmicznej. Zegar rusza, czas zaczyna płynąć powoli, wręcz ze swingującą i hipnotyzującą subtelnością skłaniając nas do refleksji na temat tego, co przeminęło, co było dla nas nieuchwytne - podróżujemy w czasie. Napięcie w czasie utworu stopniowo rośnie, a czas ucieka i wydaje się, że płynie coraz szybciej i szybciej, aż do samego końca kiedy zegar  dzwoni, zatrzymuje się i przestaje odmierzać. Czas się dla nas skończył. Włączamy utwór kolejny raz.
- Sebastian



"RIVER OF SHADOWS"

To muzyczna podróż wgłąb siebie. Ciepłe otulające dźwięki obejmują niby ramiona najbliższej osoby. Docierając do samego serca i duszy, by eksplodować feerią doznań - miłości, melancholii, smutku, tęsknoty, ciepła... Niczym wiatr pędzący po irlandzkich klifach i wrzosowiskach, tworzą barwny pejzaż najwspanialszych doznań i wspomnień.... Chce się więcej, więcej i więcej.
- Kasia

"LIGHT IN THE DARKNESS"
Mimo że brzmienia Kroke wydają mi się o wiele bogatsze i cieplejsze niż jakiekolwiek słowa, którymi niczego nie można zastąpić, "Light in the darkness" czasami kojarzy mi się z tym tekstem:
...Białe światło wysyłane w czerń
kosmosu białe światło czy dotyka kogo
białym iskrzeniem jesteśmy gdy kochamy
drżąc jak płomień, stały zmienny niezależny, bywamy

tymczasem białe światło podróżuje, krzyk
płacz i śmiech zapełniają ziemię życie i śmierć
życie i śmierć to tylko dwa tony
kto gra na tym fortepianie
Błękitną Rapsodię

szukają go niebieskie oczy
oczy niebieskie – chroń je, nie zamykaj
bo to niebieskie serce jest po naszej stronie
po tamtej światło wysyłane w czerń
jak czas we wszystkich kierunkach
chaos pulsuje...
- Agnieszka



"JERUSALEM (PART 2)"
Jest to mój ulubiony utwór. Przejmujący do głębi. Kiedy Tomasz Kukurba śpiewa, czy też raczej zawodzi, słyszę w tym zawodzeniu przejmujący ból i cierpienie. Czuję cierpienie narodu żydowskiego, czuję ból wszystkich ciemiężonych narodów świata. Widzę kiwające się postaci Żydów pod ścianą płaczu, widzę okaleczone przez mężczyzn muzułmanki, widzę wychudzone dzieciaki w Afryce i przerażone oczy sierot w Syrii. Widzę bezdenną rozpacz i serce mi krwawi. W gardle czuję gulę, która nie pozwala się przełknąć, dławi mnie. Słucham Jeruzalem i bezgłośnie łkam.
I tak jest za każdym razem. Za każdym razem, kiedy słucham tego utworu pęka mi serce.
- Anna



"BRIGHT CLOUDS"
Cynamon. Kiedy włączam ten utwór czuję cynamon. Ale nie chodzi wcale o orientalne kraje, egzotykę, ale o ryż z jabłkami, racuchy i leniwe, czyli moją kartę dań z dzieciństwa, czas kiedy centrum świata był trzepak, ostatnim krzykiem mody kreszowe dresy, a najwyższym dobrem narodowym właśnie połączenie cukru i cynamonu. I to uczucie lekkości, kiedy jesteś na osobistej chmurce beztroski, hulasz na trzepaku, wisisz głową w dół, trochę kręci się w głowie, przestajesz myśleć o "coś poszło nie tak", ręce same układają się do pląsów i jest tak po prostu radośniej. Może właśnie tak nazwać ten stan - "bright clouds". 
- Justyna

 Więcej informacji o jubileuszowej płycie Kroke The best Of" oraz biografii "Poza Dźwiękami" - TUTAJ.