Sutari "Osty" [RECENZJA]

Sutari, bez wątpienia jeden z najbardziej interesujących rodzimych projektów folkowych ostatnich lat - a także tych o największym potencjale - nową płytę „Osty” wydaje z pomocą serwisu crowdfundingowego. Publiczność umożliwiła to wyraźnie doceniając dotychczasowy dorobek dziewczyn z zespołu, będąc ciekawa ich nowych pomysłów. I słusznie.

„Osty” to melodie ludowe w regionów Wielkopolski, Mazowsza, nuty łowickie, rawskie czy z Kobiełszczyzny. Nie ma więc jednoznacznego kierunku regionalnego, ale jest wspólny mianownik: wszystkie pieśni na płycie mówią o kobietach lub ukazują rozmaite sprawy doczesne z kobiecej perspektywy. Ta w muzyce ludowej często jest refleksyjna, jeśli nie po prostu niespecjalnie wesoła albo przynajmniej o naturze dualistycznej. Jak w „Powiadają”, pieśni z łowickiego: „oj serce moje serce / ale na dwoje się dzieli / a jedna strona się smuci / a ta druga weseli” - śpiewają Sutari o obawach związanych z zamążpójściem, klasyka w twórczości tradycyjnej - „Oj dobrze jechać wozem, ale jeszcze lepiej sanną / oj dobrze być kobietą, ale jeszcze lepiej panną (…) oj powiadają ludzie, ale nie będziecie w niebie / oj jak będziecie spali / ale plecami do siebie”. Na przykład. 

Nie wszystkie jednak piosenki ludowe śpiewane przez kobiety są takie smutne, niektóre są zadziorne, ukazujące - użyję tego słowa z pewnym nadużyciem - bunt. "A kulnę” na przykład, melodia ludowa z Mazowsza, idzie mniej więcej tak: „wolałabym była lasy góry kopać / aniżeli się w tobie chłopaku zakochać / kochałam jednego nic mi się nie stało / a będę kochać siedmiu, bo jednego mało”. To kompozycja ciekawa nie tylko ze względu na warstwę liryczną, ale także przez podwójną melodykę. Górna melodia jest oryginalną kompozycją Sutari, którą uzupełnia nuta tradycyjna.

Kompozycyjnie Sutari są jednak jak zawsze oszczędne, w kwestii warstwy instrumentalnej, dużo większą uwagę poświęcając głosom, a właściwie wielogłosowości. Kasia Kapela, Basia Songin i Zosia Zembrzuska, wykorzystują różnorodne możliwości głosu, od szeptu przez śpiew bardzo intymny po ten głośny i przeszywający, w unisono i kanonach. Łączą w tym zarówno surową estetykę ludowej ekspresji jak i teatralną dramaturgię. To wszystko przy akompaniamencie selektywnego zespołu wilczych basów, drumli, barabanu, bębna obręczowego i innych perkusjonaliów, tarki kuchennej, kankli i skrzypiec. Gościnnie na albumie pojawił się Jakub Kurek, który zarejestrował partię trąbki w utworze „Oj w lecie w lecie”. 

Często to aranżacje niemal minimalistyczne, ale w takich „Krawczykach” chociażby Sutari wędrują improwizacjami daleko poza sztywne ramy kompozycji. To też i „Osty” okazują się w efekcie płytą wielowątkową i zaskakującą. Sutari znów pokazują melodie tradycyjne, niektórym zapewne dobrze znane, z nowej i świeżej perspektywy, uwypuklając w nich zaskakujące konteksty. Pieśni ludowe były i są towarzyszami na życiowej drodze, które „jak baśń, pomagają się oswoić z nieznanym, z niebezpieczeństwem, z wilkiem” - czytamy w zapowiedzi albumu. Są wielowymiarowe jak tytułowe osty, zioła lecznicze i piękne, ale będące też kłującymi chwastami. Sutari pięknie ten dualizm wyeksponowały. 

Kaśka Paluch