Cały tan hiszpański świat...

Język hiszpański. Z czym się kojarzy? Z Hiszpanią oczywiście - i słusznie. Ale też z flamenco - jeszcze bardziej słusznie. Ale też z podróżami do krajów Ameryki Południowej, filmami Carlosa Saury, muzyką meksykańskich mistrzów gitary - Rodrigo y Gabriela - i być może ze słówkiem "Caramba" wykrzykiwanym przez Szpiega z Krainy Deszczowców. Z językiem hiszpańskim prawdopodobnie stykamy się równie często, co z angielskim. Dlaczego więc tak niewiele z niego rozumiemy?

 

Język hiszpański jest drugim najpowszechniej używanym językiem na Ziemi. W roku 2006 oceniano, że posługuje się nim jako językiem ojczystym około 650 milionów ludzi na siedmiu kontynentach, szczególnie w Ameryce Południowej, Ameryce Północnej, Europie i zachodniej Afryce. Z hiszpańskim spotkamy się - poza ojczystą Hiszpanią - w krajach, które wieki temu kolonizowane były przez Hiszpan. Dlatego podróżnicy pragnący wędrować przez piękne szlaki Peru, Chile czy Argentyny powinni posługiwać się właśnie tym językiem. A dokładniej - na pewno ułatwi im to podróżowanie. 

Co ciekawe, język hiszpański, tak samo jak historia związana z konkwistami, tak głęboko przeniknęła do świadomości mieszkańców tych krajów, że dziś nie wyobrażają sobie innego życia. Czasem nawet - nie znają historii sprzed "hiszpańskiej ery". 

- Przygotowując się do pisania książki słuchałam starego reportażu z BBC z lat 80. XX wieku, w którym wypowiadał się dość leciwy profesor - opowiadała nam w wywiadzie Sylwia Mróz - On sam przyznał, że w jego szkolnych książkach do historii, sądzę że z lat 30. może nawet 20. XX wieku, historia Meksyku zaczynała się od najazdu Hiszpanów. Ta tendencja widoczna jest do dziś - niektórzy Meksykanie nie potrafią opisać, nawet ogólnie, historii swojego kraju. Meksykanie dziś już uczą się o Aztekach i Majach, ale ta wiedza wciąż przekazywana jest w bardzo uproszczony sposób. 

Meksyk, w którym przez lata żyła autorka książki "Krajobraz bez kolców", to kolejny kraj, w którym znajomość języka hiszpańskiego bardzo nam się przyda. Ale nie tylko - przydatna może być też znajomość historii i świadomość tego, jak Hiszpanie podporządkowali sobie podbijane ludy. O tym z kolei ciekawie pisze Beata Szady w książce "Ulica mnie woła". Omawiając problem dzieci ulicy w Peru, Szady pokazuje nam też wpływ hiszpańskiej cywilizacji na rozwój samego Peru. I często "podwójną świadomość". Dziś niektóre ulice czy place nazywane są podwójnie - imieniem hiszpańskiego (czyli też chrześcijańskiego) patrona i tego "pogańskiego" (indiańskiego, inkaskiego). Choć na tablicach i w dokumentach znajdziemy oficjalne nazwy, to miejscowi mieszkańcy bez trudu podadzą nam tę "własną", wynikającą z tradycji i historii kraju i jego kultury. Znając język, nie tylko będziemy mogli lepiej poznać te historie, ale przede wszystkim lepiej je zrozumieć.

Historia to jednak trudny temat - zwłaszcza w kontekście Ameryki Południowej bywa wręcz niezręczny. Na szczęście, temat języka ojczystego przenika wiele dziecin, nie tylko historię i życie codzienne. Język wpływa też znacząco na kulturę. W pierwszych zdaniach już z językiem hiszpańskim skojarzyliśmy muzykę - hiszpańskie flamenco i meksykański duet gitarowy Rodrigo y Gabriela. Nie bez powodu, bo obydwa te tematy są ostatnio "świeże".

31. marca ukazała się reedycja debiutanckiego albumu Rodrigo y Gabriela, ze słynnym "Diablo Rojo". Meksykański duet gitarowy to kwintesencja tego, co rozumiemy, jako hiszpańska kultura. Pasja, namiętność, ogniste rytmy, odważne brzmienie gitar. I choć Rodrigo y Gabriela nie śpiewają, to w ich muzyce aż słychać charakterystyczne dla języka hiszpańskiego słowa: "fuego", "pasión", "corazón".

Duet Rodrigo y Gabriela to absolutna muzyczna wizytówka Meksyku i muzyki latynoskiej. Nic dziwnego, że to właśnie ich muzyka charakteryzowała Kota w Butach w filmie "Shrek 2", stylizowanego na hiszpańskiego ognistego zawadiakę. A że ich muzyka kojarzy nam się z flamenco i wszystkim tym, co w ogromnym uogólnieniu nazywamy "muzyką hiszpańską"? Nic dziwnego. W końcu - kultura Meksyku, podobnie jak kultury wielu krajów Ameryki Południowej zaczęły naturalnie przyjmować w siebie hiszpańskie elementy. I znów, całkiem przypadkiem wracamy do historii...

Spróbujmy więc wrócić do kolebki "la cultura española" - do samej Hiszpanii. I tu niedawno pewna "ikona" zaprezentowała światu swoje nowe dzieło. Carlos Saura - bo o nim mowa - jeden z najważniejszych reżyserów w swoim kraju, zaprezentował niedawno "Jotę". Saura ponownie wraca do filmu tanecznego - po "Sevillanas", "Flamenco", "Tango" i "Iberii". Tym razem, Saura pokazuje nam taniec jota, który wywodzi się z jego rodzinnej Aragonii w północno-wschodniej Hiszpanii. To właśnie jota wywarła wpływ na większość ludowych tańców Hiszpanii, a jej elementy można odnaleźć nawet w kulturze muzycznej Meksyku i Filipin. Tak więc, po raz kolejny penetrując historię kultury hiszpańskiej, Carlos Saura dogłębnie bada historię... wielu krajów hiszpańskojęzycznych. 

Muzyka i kultura hiszpańska towarzyszy nam właściwie codziennie. Hiszpańskie instrumentarium, chociażby w postaci wszechobecnego bębna cajón, przeniknęło do międzynarodowej muzyki etno. Język hiszpański pojawia się często w piosenkach popowych i chętnie czarują nim takie gwiazdy, jak Shakira, Jennifer Lopez, Ricki Martin i Enrique Iglesias.

Języka hiszpańskiego uczą się też podróżnicy - doskonale zdając sobie oni sprawę z tego, jak pomocna może być znajomość choćby kilku zdań w tym języku podczas długiej wędrówki przez przepiękne kraje Ameryki Łacińskiej. Nic więc dziwnego, że dostęp do nauki języka hiszpańskiego jest ostatnio tak prosty. Rozmówki hiszpańskie wydała Beata Pawlikowska, istnieją kursy na YouTube, można też znaleźć korepetytora online. W końcu korepetycje z języka hiszpańskiego przez Skype to dziś nic trudnego. A jaka potem frajda, gdy zrozumiemy o czym śpiewają Ojos de Brujo?

artykuł zawiera materiały zewnętrzne

na zdjęciu: Ojos de Brujo - fot. mat. prasowe