WCIAS: projektujemy wyobrażenie o tradycji naszej wsi

WCIAS, czyli We Call It A Sound szykują się do wydania swojej czwartej płyty - „Hejnały”. Póki co album promują dwa single, "Fortepian", w którym gościnnie zagrał pianista Adam Brzozowski i "Muzykant" - zobaczycie je u nas poniżej. - Wiedzieliśmy, że tym razem chcemy płytę oprzeć o głosy oraz instrumenty, na których gramy najdłużej - czyli trąbkę i puzon, i że chcemy, żeby ten materiał był raczej minimalistyczny. W porównaniu do „Trójpola” tym razem jest on w całości inspirowany tradycją - mówią nam muzycy.

Grupa rezyduje obecnie w Kębłowie - dużej wsi położonej obok Wolsztyna w zachodniej Wielkopolsce, z którym dotąd zespół kojarzono. Dwuosobowy skład stanowią dwudziestoczteroletni bracia bliźniacy, którym trudno przypisywać poszczególne instrumenty - jeśli nie zagrali, to na pewno zaaranżowali nieomal wszystkie partie na swoich płytach. 

- Materiał na „Hejnały” powstał już ponad rok temu, jednak potrzebowaliśmy czasu, żeby go ograć, zrozumieć. Żeby dojrzał - opowiadają WCIAS - Od czasu poprzedniej płyty wsiąknęliśmy w ten świat znacznie głębiej i prócz autorskiej muzyki, którą gramy we WCIAS, skupiamy się również na nauce gry "in crudo" - powoli zmierzamy w kierunku stworzenia wielkopolskiej, braterskiej kapeli dudziarskiej, stąd są to raczej nieodległe plany - dodają.

Jak mówią wieś, w której się wychowali - Kłębowo - ma na nich coraz większy wpływ. - A raczej wyobrażenie o niej, bo prawdziwej żywej tradycji muzycznej tam nie znajdziecie - my tworząc własne kompozycje chyba ją na swój sposób staramy się projektować - dodają artyści.

Tytuł płyty nie jest przypadkowy. Hejnały to krótkie muzyczne sygnały, które często są wizytówką miejsc, w których są wykonywane. Zwykle na trąbkach lub kornetach. - Nasze utwory przypominają w jakimś sensie te hejnały. Niosą pewne krótkie lecz treściwe informacje, komunikaty, ale są też do nich podobne w formie muzycznej. Poza tym są ściśle związane z konkretnym miejscem, to jest z naszą rodzimą Wielkopolską - opowiadają muzycy.

- Chcieliśmy, żeby „Hejnały” były intymną, oszczędną wypowiedzią - dodają - Aranżacje są skromne, tym razem to niemal w całości akustyczny materiał - elektronika pojawia się jedynie w ostatnim utworze. Do niektórych rozwiązań potrzebowaliśmy zaprosić gości - stąd saksofony, fortepian czy kontrabas też tutaj są. 

Utwory nawiązują do oberków, wiwatów czy walczyków. - Traktujemy te odniesienia jedynie jako punkt wyjścia, bo nie czujemy potrzeby tworzenia form bardzo podobnych, do tych już istniejących - one są wystarczająco dobre - tłumaczą WCIAS.

Płyta wyjdzie w kwietniu w limitowanym nakładzie - za projekt graficzny, jak przy poprzednich płytach zespołu odpowiada Marta Tomiak. - I już wiemy, że wizualnie będzie to wydanie wyjątkowe - opowiadają muzycy - Nagrania zrealizowaliśmy i zmiksowaliśmy sami w starej, olęderskiej chacie w Borui Nowej, płytę zmasterował Michał Kupicz. Cieszy nas bardzo ten powrót po dłuższej przerwie i ufamy, że ludzie znajdą chwilę, by usiąść i zastanowić się nad tą muzyką.