Soyka i Kuyateh: pozytywne wibracje

10. marca ukazała się wyjątkowa płyta - Stanisław Soyka nagrał materiał z Griotem, wyjątkowym artystą Bubą Kuyateh. "Griot to opowiadacz historii rodziny, plemienia. Kora to instrument strunowy szarpany. Strun 24. służy o p o w i e ś c i. Nasze nagrania to siedem opowieści i jedna staroafrykańska pieśń ludowa" - opowiadał Stanisław Soyka. Po premierze płyty, zapytaliśmy czytelników, jak oni odbierają wspólny projekt Soyki i Kuyateh. 


Stanisław Soyka o projekcie "Action direct":
Bubę B. Kuyateh poznałem w Café Baobab, senegalskiej klubokawiarni na mojej ulicy Francuskiej w Warszawie. Odkąd „Baobab” istnieje, a będzie to już dziesięć lat, na Saskiej Kępie zaczęli pojawiać się warszawscy Afrykanie. Senegalczycy, Gambijczycy, Malijczycy, ale i Nigeryjczycy, ludzie z Mauritiusa i wielu innych stron Afryki. Pięć, może cztery lata temu, latem w weekendy Aziz (właściciel miejsca) zaczął organizować afrykańskie koncerty uliczne. Jako sąsiad chętnie witałem te spotkania najpierw jako słuchacz, a wkrótce także uczestnik tych muzycznych spotkań. Dla nich odkurzyłem moje skrzypce i zacząłem dołączać.

To były chwile fascynujące. Któregoś razu pojawił się nowo przybyły z Gambii korysta, griot Buba Badjie Kuyateh. To spotkanie zaowocowało kilkoma innymi. Tu i ówdzie. Dni Kultury Afrykańskiej w Warszawie, jakiś folk festiwal w Sandomierzu, prywatne spotkanie majowe u Jacka Kleyffa. Poczuliśmy z Bubą jakąś więź mimo obcości. Nie znałem jego pieśni, ale i on nie znał niczego z moich stron, jednak ładunek emocjonalny podczas tych spotkań mówił: trzeba coś razem zagrać. Sam na sam. Kora i skrzypce, spotkanie dalekich światów. Muzyka nie zna granic. Dla mnie spotkanie z griotem grającym na korze (zachodnioafrykańskim instrumencie dworskim) było eureką. Umówiliśmy się, że się spotkamy w studio. Byłem przekonany, że takie spotkanie ma sens i wróży ciekawy rezultat. Wiosną wczesną 2016 roku doszło do spotkania w Studio Załuski. Siedząc pod mikrofonami uzbrojeni we własne umiejętności, wrażliwość muzyczną, talenty improwizatorskie, oceany dobrej woli – zamieniliśmy się w słuch. Action direct/akcja bezpośrednia to nic innego jak muzyka i m p r o w i z o w a n a.

Zastanawiałem się po udanej sesji, co z tym zrobić. Zaprezentowałem nagrania przyjaciołom, różnymi innym cywilom a w końcu wierchuszce Universal Music Polska, z którym to wydawnictwem łączą mnie przyjacielskie związki. Wszyscy byli na tak. (...)

Ta sesja w Studio Załuski, to dowód na to, że muzyka jest językiem uniwersalnym. W Cafe Baobab można porozumieć się po polsku, po angielsku, a i po francusku. Kiedy jednak „moi warszawscy Afrykanie” rozmawiają językiem wolof – porozumienie się urywa. Jesteśmy daleko od domu. Jednak jest język, który nas łączy przyciąga do siebie, jakoś cholernie zaciekawia. To jest m u z y k a. Ta płyta trwa niewiele ponad 50 minut. Bywa, że to dużo, za dużo. W tym jednak wypadku kończy się za szybko, czyli coś w rodzaju dużo za mało.

Na mnie ta muzyka działa kojąco i pobudzająco jednocześnie. Mam nadzieję, że i Was nie zdoła znudzić".

Czytelnicy Etnosystem.pl o płycie "Stanisław Soyka fest. Buba Kuyateh. Action direct tales":
Ogromne wrażenie wywarła na mnie ta muzyka - połączenie dwóch, wydawałoby się odmiennych nie tylko kulturowo, ale również brzmieniowo światów muzycznych. Słuchałem wcześniej Stanisława Sojki - jeszcze za dzieciaka na kasetach magnetofonowych Neopositive, Acoustic, Radical Graża...ha - zaczęło się od winyla odkopanego gdzieś w zbiorach rodziców "Don't You Cry".. Od 2010 już troszkę mi przestało "podchodzić" to co wydawał Sojka (ale dalej go lubiłem :).
Bubę poznałem na Światowych Dniach Pokoju w Dąbrówce organizowanych u Słomy, gdzie występowal solo i w zespole " Buba Kuyateh Trio " - cudowne, kojące dżwięki ...
No i na pewnym koncercie Jacka Kleyffa w Radiowej Trójce, gdzię występowali również między innymi Słoma, Magda Umer pojawił się Stanisław Sojka ( dawna miłość wróciła ).. Ale nigdy nie spodziewałbym się duetu Buba- Sojka, zwłaszcza tego drugiego artysty grającego na skrzypcach ( szczerze mówiąc nie wiedziałem, że gra również na skrzypcach). Jednym słowem - bardzo miła niespodzianka
A wracając do muzyki - w moim odczuciu piękno tej muzyki polega na spokoju uwalniających się nutek - bez presji, spiny, narzucanych standardów, oczekiwań.. może to dziwnie zabrzmi, ale ten brak skrzypcowej wirtuozerii znacznie dodaje czegoś, co trudno mi wyrazić słowami - może dystansu, pokory. Ta (niespełna) półtoraminutowa "zajawka" generuje tyle radości, spokoju i harmoni, że możnaby ją zapętlić i słuchać godzinami... - Tomasz K.

Muzyka Soyki i Kuyateha przywołuje wspomnienia mojego dzieciństwa.
Zamykam oczy i znowu spędzam wakacje u moich dziadków, na wsi. Widzę skromny domek, mimo że niewielki z radością witający kolejnych gości. Wydawać by się mogło, że dzięki nim w jakiś magiczny sposób się powiększał.
Jest późne lato, jak przez większość czasu również teraz przebywam na świeżym powietrzu. Bawię się z ukochanymi pieskami. Mam około 12-14 lat.
Dziadek właśnie wrócił ciągnikiem z pola i zapytał czy nie pomógłbym mu przy pracach stolarskich. Był on złotą rączką, wszystkie meble znajdujące się w mieszkaniu były jego dziełem. Jako, że zbliżały się urodziny babci tworzył dla niej prezent, był nim duży, zdobiony stół. Udaliśmy się do warsztatu, dziadek dokładnie wytłumaczył mi jak posługiwać się każdą z maszyn, przyglądał temu co robię i w przypadku błędów zawsze służył dobrą radą. Nie zauważyliśmy nawet kiedy minęło wiele godzin.
Z pracy wyrwał nas dopiero krzyk babci 'Chodźcie na obiad! Tylko zróbcie to jak najszybciej, bo zaraz wystygnie.'. Skupieni podczas tworzenia nie odczuwaliśmy głodu. Jednak teraz zgodnie stwierdziliśmy, że posiłek jest dobrym pomysłem. Jak zawsze babcia nas rozpieściła. Posiłek skadał się z dwóch dań. Nigdy nie zapomnę, że była to ogórkowa oraz ziemniaki z kopierkiem, kotletami mielonymi i surówką.
I mimo że wszyscy byliśmy bardzo najedzeni, nie potrafiliśmy odmówić sobie deseru... przepysznego ciasta drożdźowego z powidłami.
Następnie udaliśmy się do ogrodu i zasiedliśmy na znajdujących się tam ławkach. Spędziiśmy tam całe popołudnie a naszym żartom oraz opowieściom dziadków nie było końca.
Mógłbym przytoczyć jeszcze wiele innych wspaniałych chwil, nie chciałbym jednak nikogo zanudzać. Tą przypomniałem sobie jako pierwszą i dlatego właśnie ona została przeze mnie opisana. Wierzę, że dzięki muzyce tak znakomitych artystów, jeszcze wielokrotnie będę powracał do najpiękniejszego okresu mojego życia :) - Michał W.

Muzka Soyki i Kuyateha wyzwala we mnie bardzo pozytywne wibracje. Gram afrykańską muzykę etniczną na djembe, miałam okazje również zagrać kiedyś na korze i było to wspaniałe doświadczenie :) Gdy słucham Soyki i Kuyateha powracają do mnie wspomnienia związane z moim podróżami i muzyką etniczną, która jest bliska mojemu sercu. Dźwięki kory w połączeniu ze skrzypcami koją umysł i serce :) - Ania W.

Muzyka prezentowana przez duet Buba Kuyateh i Stanisław Soyka uruchamia we mnie wszystkie te relaksacyjne pokłady mojej wrażliwości - jakkolwiek pretensjonalnie to zabrzmi - które zwykły mi towarzyszyć przy słuchaniu partytury Chopina.
To przedziwny mariaż afrykańskiego i polskiego folkloru, pojawiający się w naszych warunkach incydentalnie, który uruchamia inne jeszcze, osobliwe skojarzenia chociażby ze średniowieczną europejską muzyką dawną. Chciałbym zatopić się w tych aksamitnych dźwiękach kojących moją skołataną duszę. :) - Michał M.

Muzyka prezentowana przez duet Buba Kuyateh i Stanisław Soyka uruchamia we mnie wszystkie te relaksacyjne pokłady mojej wrażliwości - jakkolwiek pretensjonalnie to zabrzmi - które zwykły mi towarzyszyć przy słuchaniu partytury Chopina.
To przedziwny mariaż afrykańskiego i polskiego folkloru, pojawiający się w naszych warunkach incydentalnie, który uruchamia inne jeszcze, osobliwe skojarzenia chociażby ze średniowieczną europejską muzyką dawną. Chciałbym zatopić się w tych aksamitnych dźwiękach kojących moją skołataną duszę. :) - Michał M.

Muzyka obu Panów przywołuje obraz gawędziarzy, którzy siedząc wieczorem przed domem w czasie przednówka, rozprawiają o nadchodzącym w najbliższą sobotę weselu. - Marcin B.

Gdy słucham muzyki Soyki i Kuyateha wyobraźnia podsuwa mi wizualizację rześkiego wiatru pieszczącego twarz podczas rejsu jachtem w upalny letni dzień... - Michał O.

Buba ze Staszkiem zafundowali mi chwilę spokoju, relaksu i oderwania głowy od codzienności. I przybliżyli nadejście, bardzo przeze mnie wyczekiwanej, wiosny :) - Dominika M.

Muzyka w wykonaniu Staszka i Buby podsuwa wyobrażenie (wspomnienie) bosego spaceru po leśnej polance w letni, beztroski, wakacyjny poranek... - Leszek G.

Przenoszę się na zielone irlandzkie wzgórza parku Wicklow podziwiając piękne górskie widoki, stada pasących się owiec, targane silnym wiatrem ruiny starych kościołów i przykościelnych cmentarzy, wdychając wilgotne świeże powietrze zielonej wyspy. - Marta P.

Wypowiedzi czytelników pochodzą z maili konkursowych - w konkursie ogłoszonym na Facebooku Etnosystem.pl można było wygrać 3 egzemplarze płyty. Konkurs trwał do niedzieli, 26 marca 2017, do północy.

Autorzy trzech pierwszych cytatów otrzymają od nas nagrody - egzemplarze płyty "Soyka feat. Kuyateh. Action direct tales", wydane przez Universal Music Polska.


Wypowiedź Stanisława Soyki pochodzi z mat. prasowych Universal Music Polska.