Beskid Niski: Lackowa

Beskid Niski uważany jest za jeden z najbardziej „dzikich” regionów beskidzkich w Polsce. Biorąc pod uwagę trudności, z jakimi zmierzy się zdobywca Korony Gór Polski wchodząc na kiepsko oznakowaną trasę na Lackową (997 mnpm), najwyższy szczyt Beskidu Niskiego, trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Beskid Niski położony jest między przełęczami Tylicką na zachodzie (tu znajduje się Lackowa), a Łupkowską na wschodzie. Pasmo dzieli się na kilka mniejszych, wśród których najbardziej popularnymi i chętnie odwiedzanymi są Pasmo Magurskie i Beskid Gorlicki. Ze względu na rozciągnięcie od Beskidu Sądeckiego po Bieszczady jest to jedno z najbardziej zróżnicowanych widokowo pasm beskidzkich w Polsce.

Zielonym szlakiem na Lackową

Na Lackową (997 mnpm), położoną w zachodniej części Beskidu Niskiego, można dostać się z dwóch stron: od zachodu, od strony Tylicza, lub od wschodu, od strony Wysowej-Zdrój. W obydwu wypadkach wycieczka będzie prowadzić granicą polsko-słowacką, a więc obok oznaczeń szlaku zielonego pomocne będą biało-czerwone słupki graniczne. Na zielony szlak od strony Tylicza natkniemy się  idąc z Izb początkowo trasą rowerowo-konną (niebieskie oznakowania) w kierunku na Tylicz lub przy drodze 75, między Mochnaczką Niżną a Tyliczem. Druga opcja zdecydowanie wydłuży wędrówkę na szczyt o kilka kilometrów i poprowadzi nas przez kolejne szczyty: Dzielec i Czertem (obydwa 792 mnpm).

Wycieczkę na Lackową warto rozpocząć w Izbach. Do miejscowości wybitnie nastawionej na turystów konnych docieramy ułożoną z betonowych bali ok. 5km drogą. Podróżnicy samochodowi w okolicach Mochanczki Niżnej powinni spotęgować czujność – zjazd na Izby nie jest oznakowany, wskazuje na niego informacja o stadninie konnej w Izbach. Po skręcie w lewo z drogi 75 przez kilkanaście minut będziemy wlec się wyboistą drogą, która w czasie deszczy i śniegów może nie być dostępna dla wszystkich nie-terenowych samochodów.

W Izbach, za radą miejscowych kierujemy się na niebieski szlak rowerowo-konny – szeroką, ubitą drogę, z której po lewej widać doskonale samotną górującą Lackową. Kierując się na Tylicz po kilkunastu minutach dotrzemy do rozwidlenia dróg – Przełęczy Beskid. Mając za sobą Izby, w lewo widzimy dalej szeroką ubitą drogę, w prawo natomiast odbija niebieski szlak rowerow-konny na Tylicz. Chcąc wejść na Lackową musimy wybrać zarośniętą, wąziutką ścieżkę w las, nie do końca widoczną na pierwszy rzut oka. Po przejściu kilku metrów sokolim wzrokiem dostrzeżemy pierwsze oznakowania zielonego szlaku oraz wyłaniające się z leśnej gęstwiny czerwone łebki słupków granicznych.

Teraz kilka słów dla tych, którzy nie lubią gubić się w lesie i którzy chcą zdobyć pozornie niską i łatwą Lackową w czasie maksymalnym 1h-1,5h. Słupkiem granicznym NIE są słupki białe z czarnym paskiem, które też zauważymy na Przełęczy i które będą nas kusić po drodze na szczyt. Z kolei oznakowaniem szlaku NIE są kolorowe kropki na drzewach czy widoczne w lesie patyki z czerwonymi końcami. Warto też pamiętać, że podążanie „wzdłuż granicy” to podążanie dość dobrze widoczną ścieżką, tzw. przecinką leśną, od słupka do słupka.

Druga ważna informacja to liczne drogi odbijające od głównego szlaku, najpierw niebieskiego – konnego, później zielonego. Nie dajcie się zwieść! Szerokie, wyżłobione koryta to drogi stworzone przez miejscowych, służące do pracy w lesie oraz do rajdów konnych. Chwila nieuwagi, chęć skrócenia trasy i spotkacie się oko w ko z łosiem – nie polecam :).

Słupek graniczny i oznaczenie zielonego szlaku na Przełęczy Beskid,
na środku – oznaczenie niebieskiej trasy rowerowo-konnej

Kiedy znajdziemy zielony szlak wycieczka będzie już tylko mozolnym, pod koniec dość męczącym marszem w górę. Początkowo marsz będzie łatwy, w połowie drogi na szczyt szlak zacznie gwałtownie piąć się w górę – przydadzą się wolne ręce i dobre buty, jako że ścieżka jest kamienista i błotnista zarazem i nietrudno o zjechanie kilku metrów na „łysych podeszwach”. Nachylenie niektórych fragmentów podejścia na szczyt Lackowej przekraczają 30 stopni, tak że chociaż podejście od rozwidlenia dróg na szczyt nie powinno nam zająć więcej niż godzinę, to jest to miejscami iście „tatrzańska” godzina.

Szczyt Lackowej niestety nie dostarczy nam żadnych wrażeń – kiedy już złapiemy oddech i otrzepiemy się z błota, którego na pewno nazbieraliśmy po drodze sporo, zobaczymy błotnisto-kamienisty plac otoczony ze wszystkich stron drzewami.

Z Lackowej, przez Przełęcz Pułaskiego możemy przejść na Ostry Wierch (938 mnpm), do którego prowadzi żółty szlak, a dalej do Wysowej-Zdrój, do której zejdziemy zielonym szlakiem. Ci, którzy wrócą po swoich śladach, docenią widok na Beskidy, który po kilku godzinach w lesie wyda się jeszcze ciekawszy i kojący – w oddali z Izb będzie się wiła biała nitka wyboistej drogi do Mochnaczki.

Czas przejścia od Izb na Lackową, przez Przełęcz Beskid: ok. 1,5 h; Całość wycieczki z postojami: ok. 3-3,5 h.

Txt. Jadwiga Marchwica
Fot. Katarzyna Paluch

Beskid Niski – etnografia regionu

Historia ludności Beskidu Niskiego to właściwie historia stopniowo wytwarzającej się „nowej” grupy etnicznej – Łemków. Określenie „Łemkowie” ukuto w XIX w. i używano go na ludność Beskidu Niskiego, którą tworzyli wołoscy pasterze „wymieszani” z ludami ruskimi i przez wiele wieków czerpiących cechy kulturowe z jednej strony od ludności Polskiej, z drugiej – od Węgierskiej. W wyniku zawirowań historycznych, Łemkowie w latach 20. XX w. w większości przeszli na prawosławie (stąd liczne zachowane na tych terenach piękne choć dość małe cerkwie), ponad 20 lat później zostali przez władze przesiedleni na tzw. „Ziemie Odzyskane”, a do swoich beskidzkich domów wrócili dopiero po roku 1956.

Pomimo burzliwej historii i bezlitośnie przetaczających się działań wojennych na terenach gorlickich i w ogóle Beskidu Niskiego, kultura łemkowska pozostała jedną z najbardziej charakterystycznych i najsilniej zakorzenionych w Polsce. Do dziś Łemkowie budzą podziw i zainteresowanie, czego dowodem mogą być liczne prace naukowe na ich temat, czy festiwale (Pieniński Festiwal Kultur Górskich, Rusnaków, Łemków i Górali, Łemkowska Watra w Żdyni, czy festiwal Kultury Łemkowskiej pod Tarnopolem).

Różnice kulturowe między Łemkami a góralami Podhalańskimi czy z terenów Beskidu Żywieckiego i innych możemy zauważyć już na poziomie strojów. W stroju męskim charakterystyczne są niebieskie lub granatowe kamizelki (lejbiki), obszywane czerwonym sznurem, czarne lub białe kurtki (hunie) z trzema rozcięciami na plecach oraz brązowe długie płaszcze (czuchy). Te ostatnie zarzucali na ramiona tylko co zamożniejsi Łemkowie. Męskie czapki niczym nie przypominają podhalańskich czarnych kapeluszy. Brązowe kapelusze uherskie nasadzano głęboko na głowę, a charakterystyczny był szeroki otok. Spotkać można było także Łemków w kapeluszach słomianych, zwłaszcza w gorące dni letnie.

Pozornie zbliżone do dobrze nam znanych strojów górali polskich, były stroje łemkowskich kobiet. Charakterystycznym jest, że suknie i ozdoby były bardziej bogate na wschodniej łemkowszczyźnie, na zachodzie i w środkowych częściach regionu kobiety ubierały się skromniej, a materiały były mniej kolorowe. Charakterystycznym wzorem kobiecej spódnicy (kabaty) jest mocno marszczona jednobarwna, ze zdobioną aplikacją u dołu. Podobnie jak mężczyźni, kobiety naszały zdobione gorsety (lejbiki) i ciepłe kurtki (hunie). Strój dopełniały tradycyjnie kolorowe i kwieciste chusty zarzucane na ramiona i zakładane na głowę. Starsze mężatki nosiły czepce.

Architektura łemkowska nie jest jednolita ze względu na spory obszar regionu. Do dziś można tu jednak znaleźć przykłady łemkowskiej „chyży”, czyli zagrody-domu, w którym rodzina Łemków mieszkała wraz z całym inwentarzem. Łemkowie najczęściej budowali swoje chyże w formie tzw. zagrody jednobudynkowej: pod jednym dachem mieściły się pomieszczenia mieszkalne, część kuchenna oraz pomieszczenia dla zwierząt, gospodarcze i stodoła. Okna były małe, przez co wnętrze chyży wydawało się bardzo ciemne i surowe. Mieszkańcy domu dbali jednak o porządek: stroje odświętne wisiały z dala od kopcącego pieca, ławy przy stole służyły do codziennej pracy i snu, naczynia układano na specjalnej półce na ścianie (podyszor) a ubrania dzienne odwieszano na żerdki przy powale.

Łemkowie trudnili się wieloma pracami, oprócz roli, hodowli bydła czy pracy przy drewnie. Produkowali na szeroką skalę dziegieć, który był niezastąpionym lekarstwem na urazy mechaniczne (skaleczenia, złamania), leczono nim kopyta i racice bydła, nasączano ubrania, aby chronić materiał przed szybkim zużyciem, a nawet zaklajstrowywano dziury w beczkach czy ścianach domów. W XIX w. produkcja dziegciu podupadła na rzecz pracy przy wydobyciu i destylacji ropy naftowej, którą odkryto na terenach gorlickich. Dziś produkcja dziegciu w Beskidzie Niskim to bardziej „atrakcja”, ale prace nad uzyskaniem doskonałej mazi wg. starych receptur trwają. Łemkowie słynęli i do dziś są cenieni za swoje „maziarskie” umiejętności – ludność ta do dziś pozostaje niedoścignionym wzorem w kwestii wytwarzania przeróżnego rodzaju smarów.

Kulturę Łemkowską można poczuć na własnej skórze nie tylko podczas festiwali folklorystycznych. W Zyndranowej powstało Muzeum Kultury Łemkowskiej, prezentujące tradycyjną zabudowę, stroje i przedmioty codziennego użytku. Bogatym źródłem wiedzy na temat kultury łemkowskiej są także liczne ciekawe artykuły na stronieBeskid-niski.pl w dziale „Kultura i Etnografia”.

Opr. Jadwiga Marchwica

Beskid niski, lackowa

Podróże, muzyka, książki, filmy
wywiady, artykuły, recenzje

Znajdź nas