• Od początku
  • Patrzę
  • "In Touch" to nie jest film o polskich emigrantach w Islandii. To film o braku dotyku.


"In Touch" to nie jest film o polskich emigrantach w Islandii. To film o braku dotyku.

Sześć lat. Tyle czasu Paweł Ziemilski spędził na produkowaniu godzinnego dokumentu „In Touch”, na próbie wejścia w stan umysłu i zrozumienia emigrantów polskich w Islandii oraz ich rodzin, które pozostały w kraju. Sześć lat, tyle potrzeba na przygotowanie dokumentu, który wciąga, porusza, hipnotyzuje i zostawia ślad na duszy widza. Wszyscy, którym do tytułu „dokumentalisty” czy „reportażysty” wystarczają dwa tygodnie z dronem w Islandii: patrzcie i uczcie się. 

Historię „In Touch” Ziemilski opowiada wyłącznie słowami swoich bohaterów, poprzez prezentację fragmentów ich rozmów z bliskimi, przeprowadzonymi przez Skype. By tego dokonać, Paweł zainstalował w komputerach swoich „aktorów” rekordery, które inwigilowały ich rozmowy. Dokumentalista wykorzystał przede wszystkim te fragmenty, w których nagrywani zapominali o istnieniu rekorderów. 

Czy są to rozmowy poruszające głębię egzystencjalizmu, czy ci z Islandii opowiadają o geologicznych fenomenach wyspy, a ci w Polsce o sytuacji politycznej? Nic z tych rzeczy. Ich rozmowy są proste, można by wręcz powiedzieć: banalne. Ale to jest właśnie życie. „To jest mój dom, wychodzę i podjeżdża autobus, który zabiera mnie do pracy. Czyli mam pięć metrów” - mówi jedna z bohaterek. Pokazuje kobiecie, która jest w Polsce, jak wygląda jej życie. Dzieląc się takimi z pozoru nieistotnymi szczegółami, wprowadza ją w swoją rzeczywistość, tworzy namiastkę bliskości. Taką samą funkcję pełnią wszystkie zdjęcia, oprowadzanie po miejscu pracy, postawienie komputera czy telefonu na stole, przy którym obiad je nowa islandzka rodzina jednej z Polek. Technologia pomaga uczynić rozłąkę z bliskimi trochę bardziej znośną. Brak członka rodziny przy wigilijnym stole trochę mniej bolesnym. 

Taki sposób komunikacji, pokazuje Ziemilski, wymaga na obu stronach przekazywania w słowach tego, co na co dzień wyrażamy w gestach i czynach. „Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie” - to słyszy się rzadko. „Czy ty mnie jeszcze kochasz?” - pyta matka, choć normalnie nie musiałaby tego robić, bo jej syn po prostu by to okazał między słowami. Skype, chociaż umożliwia poza przekazaniem głosu także przekazanie obrazu, będąc - póki co - najdoskonalszą formą komunikacji na odległość, jest jednak tego kontaktu protezą. Człowiek, z którym rozmawiamy jest jedynie głosem i obrazem na monitorze. Jest, chociaż go nie ma.

Ziemilski próbuje sprawić, by Polacy z Islandii byli dla swoich rozmówców bardziej, bliżej. Obrazy ze Skype’a wyświetla na budynkach ich rodzinnej miejscowości - na ścianie sklepu, na sali gimnastycznej, we wnętrzu sali, w której odbywa się impreza. Przy okazji pokazuje ostry kontrast - gdy ci w Polsce piją wódeczkę za tych co na Islandii, tańczą do disco-polo i dobrze się bawią, za ich plecami oglądamy obraz pracownicy przetwórni ryb, cierpliwie wykonującej swoje obowiązki przy taśmie. To zmieszanie dwóch rzeczywistości, wyświetlanie ludzi w skali 1:1 na ścianach i drzwiach pokojów w Polsce, jest chyba najsilniej poruszającym zabiegiem w tym dokumencie. Pomijając jego wysoką wartość estetyczną, Ziemilski tym samym jeszcze bardziej pokazuje jak bardzo tych ludzi nie ma. „Chodź się przytul, mamo” mówi „hologram” kobiety żyjącej w Islandii. „Przytulają się” chociaż tak naprawdę tylko dotykają powietrze. Choćby złudzenie było jak najsilniejsze, rzeczywistość jest rozczarowująca.

I tym samym dochodzimy do sedna przekazu „In Touch”, którego sam reżyser nie jest pewien („do ostatnich chwil montażu nie wiedziałem, co tak naprawdę chcemy pokazać” - powiedział w panelu dyskusyjnym po premierze filmu). Dla mnie sedno filmu zawiera się w jego tytule. Angielska fraza „in touch” oznacza „w kontakcie”, ale słowo „touch” to przecież dotyk. O jego braku mówi Ziemilski. O tym, że nawet najdoskonalsza forma komunikacji na odległość pozbawiona jest tego spoiwa, które najsilniej łączy ludzi, którego ludzie mają najsilniejszą potrzebę. W dotyku wyrażamy więcej niż w tysiącu słów. I nawet jeśli po łączach między Polską a Islandią przeleje się tych słów milion, nadal nie będzie to warte jednego ciepłego dotknięcia rąk, czy przytulenia. Nawet jeśli dziadek w Polsce będzie śpiewał swojej wnuczce wychowującej się w Islandii - której obraz wyświetlony jest w skali rzeczywistej w jego sypialni, zaraz obok jego łóżka i wygląda to tak, jakby rzeczywiście swoją wnuczkę usypiał - nie może jej przytulić, pogłaskać po głowie. Choć wnuk i dziadek grają w piłkę - jeden kopie ją po drugiej stronie kamery, a drugi „broni” przy bramce wyświetlonej na murze garażu - piłki jednak złapać nie może.

Choć większość przekazów prasowych skupia się na fakcie, że bohaterami filmu są mieszkańcy wsi Stare Juchy, której jedna trzecia wyjechała do Islandii, dla mnie „In Touch” nie jest filmem o emigracji. Dla mnie to studium komunikacji w czasach „obywateli globalnej wioski”, próbie zachowania zwyczajów, które celebrujemy mieszkając pod jednym dachem, powtarzania ich na internetowych łączach ponad Atlantykiem. O tym, że możesz pokazać każdy aspekt swojego życia w najdrobniejszym szczególe, sfilmować go i obfotografować, a i tak jedyne, co chcesz powiedzieć swojemu rozmówcy to „chodź tu, chodź tu do mnie”.

Kaśka Paluch

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij