Odkryte - zakryte

Wystawa "Odkryte - zakryte. Mężczyzna i kobieta w tradycyjnych społecznościach muzułmańskich", którą do 21. maja 2017 można oglądać w warszawskim Muzeum Azji i Pacyfiku, planowana była od lat. Do jej realizacji dochodzi w chwili, kiedy słowo „islam” budzi gorące emocje i nieuniknione skojarzenia z falami napływających do Europy migrantów, a niestety także z zagrożeniem terrorystycznym...


Wystawę "Odkryte - zakryte..." uzupełnia wyjątkowa wystawa "Haremy - skryty świat kobiet orientu na starych pocztówkach", którą w MAiP można ogglądać do 26 marca.
Haremy, nieodłącznie kojarzone z Orientem, od stuleci rozpalające wyobraźnię Europejczyków, przywołujące na myśl zmysłowość i baśniowy luksus, były w istocie zamkniętym światem kobiet, do którego dostęp mieli wyłącznie nieliczni. Mieszkanki haremu sułtana, wysokiego dostojnika czy też zwykłego mieszkańca Orientu wiodły życie w ukryciu, z dala od społeczeństwa, a w szczególności z dala od obcych - przyjezdnych. Niemniej, pod koniec XIX wieku, gdy fotografia stała się powszechna, życie kobiet z haremów uchwycone zostało aparatem. Wystawa prezentuje ponad 100 unikatowych pocztówek powstałych na przełomie XIX i XX wieku z kolekcji Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych Polskiej Akademii Nauk.


Zdjęcia: Pocztówki orientalistyczne z  przełomu XIX i XX wieku z kolekcji Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych Polskiej Akademii Nauk

ODKRYTE – ZAKRYTE. MĘŻCZYZNA I KOBIETA W TRADYCYJNYCH SPOŁECZNOŚCIACH MUZUŁMAŃSKICH
10.02.2017 - 21.05.2017, Muzeum Azji i Pacyfiku, ul. Solec 24 Warszawa
tekst: Joanna Wasilewska, dyrektor MAiP [tekst jest wstępem do katalogu wystawy]

Kwestie zaś relacji między płciami w społeczeństwach muzułmańskich od wieków szczególnie fascynowały, gorszyły lub oburzały ludzi Zachodu. Dziś pojawiają się w kontekście konserwatywno-liberalnego sporu na tymże Zachodzie, a co ciekawe, po argumenty z tej dziedziny sięgają obie jego strony. Burzliwe przemiany zachodzące na różny sposób w krajach muzułmańskich i wśród muzułmańskich diaspor w Europie również nadają podziałom i rolom płci nowe znaczenia.

Te jednak dynamiczne, a niekiedy tragiczne wydarzenia współczesności, dziejące się na naszych oczach, nie są tematem wystawy. Mówiąc o społecznościach tradycyjnych, mamy w tym przypadku na myśli społeczności z epoki tuż przed gwałtownym przyspieszeniem globalizacji – epoki nieodległej, żywej jeszcze w pamięci starszego, a nawet średniego pokolenia, a już będącej historią. Większość eksponatów pochodzi z XX wieku, kiedy to politycznie podzielony świat dość zgodnie pomimo tego podziału podążał w kierunku modernizacji. Tymczasem jednak życie wielu społeczności – w tym w krajach i regionach w większości muzułmańskich – wciąż toczyło się przede wszystkim w kontekście lokalnym, a przemiany społeczne, ekonomiczne czy obyczajowe następowały stosunkowo wolno. Stąd ich określenie jako „tradycyjnych” – zarówno w opozycji do tendencji „modernizacyjnych”, jak i w rozumieniu ciągłości czy trwałości kulturowego przekazu. Zdając sobie sprawę z dyskusyjności samego pojęcia tradycji, a także z jego licznych, w tym także politycznych, nadużyć, odwołujemy się do niego, aby zaznaczyć pewien dystans dzielący naszą wystawę od zjawisk bieżących.

Prezentowane eksponaty z kolekcji Muzeum Azji i Pacyfiku składają się na mozaikowy, w oczywisty sposób fragmentaryczny, ale bezsprzecznie bardzo zróżnicowany obraz kultury muzułmańskiej. Inne oblicze przybierała ona w krajach arabskich, kolebce islamu, choć i tu regionalne odmienności przekładały się i nadal przekładają na różnice w obyczajach i interpretacjach zasad religii. Inne – w Afganistanie czy krajach Azji Centralnej. Tam islam znacznie później nałożył się na dziedzictwo lokalnych kultur, przyjmując wiele ich rysów, choćby w dziedzinie wierzeń, magii i rytuałów. Zmarginalizowany w życiu społecznym czy sprowadzony do roli folkloru w ramach oficjalnie ateistycznej polityki Związku Radzieckiego, w ostatnich czasach odradza się w nowych formach. Jeszcze inaczej wygląda sytuacja w Indonezji. Jest to dziś najludniejszy na świecie kraj muzułmański, w którym zarazem podłoże kulturowe jest tak odległe od ojczyzny islamu, jak warunki naturalne – tropikalne wyspy od pustyni. I tam islam wrósł w miejscową tkankę społeczną. Zaakceptował przy tym zjawiska tak na pozór z nim sprzeczne i zaskakujące, jak matriarchalne struktury Minangkabau.

Pamiętać warto, że jeszcze przy końcu ubiegłego wieku bez porównania węższy niż dzisiaj był zasięg mediów, obecnie wywierających unifikujący wpływ na różne dziedziny życia. Ostatnie dwie-trzy dekady to właśnie okres takiej unifikacji, wykorzystywanej zarówno w kontekście ekonomicznej, nastawionej na komercję globalizacji, jak i radykalizmów polityczno-religijnych, uważających wszelką różnorodność za zagrożenie.

Z owej częściowo już minionej różnorodności wybraliśmy lokalne, a zarazem wywodzące się ze wspólnego źródła religijnego, interpretacje społecznego podziału na to, co właściwe dla płci obojga. Ów wyraźny podział na role i zachowania męskie – zdecydowanie bardziej publiczne, dające więcej swobody, i kobiece – skierowane ku życiu rodzinnemu, nakładające więcej ograniczeń, budzi obecnie wiele kontrowersji i sprzeciwu, nie jest jednak typowy wyłącznie dla islamu. Istniał w niedalekiej jeszcze przeszłości, choć w różnych formach, w większości społeczeństw, nie wyłączając naszego własnego. Nie minęło jeszcze sto lat, odkąd prawo wyborcze otrzymały Polki, a mieszkanki ostatniego szwajcarskiego kantonu doczekały się go dopiero w 1990 r. (Arabii Saudyjskiej zaś, dla przypomnienia, w 2015 r.). Kwestie nierównych wymagań wobec płci w zakresie obyczajowym, choćby zasady kobiecej „skromności”, przez wieki żywe były także w europejskiej kulturze, a i dzisiaj jeszcze niekiedy się z nimi zmagamy. Nawet zwyczaj zasłaniania głowy i/lub twarzy, tak jednoznacznie dziś wiązany z islamem i stanowiący przedmiot sporów czy wręcz ostrej walki politycznej, jeszcze nie tak dawno obecny był i na naszym gruncie. Przybierał formę zakonnych welonów, białogłowskich podwik i kokieteryjnych woalek. Jeszcze po II wojnie światowej na polskiej wsi chustka na głowie kobiety zamężnej była nieodzownym znakiem jej statusu jako żony i matki, osoby statecznej i przyzwoitej. Nie była związana wprost z religijnością katolicką, ale z pewnością z tradycyjnym podziałem ról w społeczeństwie.

W naszej części świata przemiany społeczne ogromnie przyspieszyły w ciągu ostatniego stulecia. Emancypacja kobiet, a więc teoretyczne przynajmniej zniesienie owego podziału ról, była jedną z przemian kluczowych. Zapewne dlatego właśnie tak silne emocje budzą w nas kultury, gdzie procesy takie nie zachodzą, lub zachodzą w innym tempie. Wystawą nie chcemy jednak tych emocji podgrzewać. Chcemy raczej zachęcić widzów i czytelników do zastanowienia nad rozmaitością świata i ludzkich zachowań. Poprzez przedmioty z kolekcji próbujemy dać wgląd w codzienne życie mężczyzn i kobiet, którzy w różnym miejscu i czasie odnajdywali się w rolach wyznaczonych im przez religię, obyczaj, powszechnie przyjęte przekonania. Pracowali, wychowywali dzieci, bawili się – tak, jak uważali za słuszne. Być może będzie to okazja do refleksji nad zakresem tych ról i zmian, również w odniesieniu do naszego własnego życia.

Joanna Wasilewska, MAiP

Bibliografia:
Katarzyna Kaniowska; Tradycja. Problemy metodologiczne, w: Nowe czytanie tradycji. Z inspiracji Rokiem Kolbergowskim, red. E. Nowina-Sroczyńska, S. Latocha, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2016.

zdjęcia: E. Helbert, zdjęcia eksponatów z MAiP - KOPIOWANIE TEKSTU I ZDJĘĆ BEZ WIEDZY I ZGODY ETNOSYSTEM.PL ORAZ MAIP - ZABRONIONE!