Powojenna historia Wrocławia – utracone zabytki

Śląsk od zawsze był terenem spornym. Jego przygraniczne usytuowanie oraz bogactwo zasobów naturalnych sprawiają, że od wieków ścierają się tu wpływy polskie, niemieckie i czeskie. Dlatego w zależności od tego, jak zawieje wiatr historii, Wrocław przechodzi z rąk do rąk, co odbija się na jego kształcie architektoniczno-urbanistycznym. Jak kształtował się los zabytków w powojennym Wrocławiu? 

Status Wrocławia po II wojnie światowej

Przynależność Wrocławia oraz pozostałych tzw. Ziem Odzyskanych do Polski ustanowiono podczas konferencji w Poczdamie latem 1945 roku. Uczestnikami byli: Churchill jako reprezentant strony brytyjskiej, prezydent USA Harry Truman oraz Józef Stalin, przywódca Związku Radzieckiego.

Do roku 1945 Wrocław nazywał się Breslau i był miastem niemieckim – mówi przedstawiciel Hotelu Sleep. – Oczywiście, nie był pozbawiony ducha polskiego. O ten rejon spory trwają od początku Państwa Polskiego. W każdym razie od 1945 Breslau staje się Wrocławiem, miastem polskim. W pierwszym okresie, czyli do 1948 roku, trwały odbudowa i przesiedlanie. Potem aż do wybuchu stanu wojennego trwał intensywny rozkwit. Na ten okres przypada też tworzenie się tożsamości Wrocławia jako miasta polskiego.

Okres przejściowy był dość trudny i gwałtowny. Wiązał się nie tylko z migracją ludności, ale też gwałtowną, niekiedy wymuszaną zmianą charakteru miasta z niemieckiego na polski. Wyrazem tego było m.in. „spolszczanie” zabytków architektonicznych. Z tego powodu wiele w nich Wrocław utracił.

Utracone zabytki dawnego Wrocławia

Bezpośrednio po wojnie Ziemie Odzyskane nie miały lekko. Z uwagi na ich jeszcze niejasny status stały się rajem dla szabrowników. Jednocześnie władze narzucały „spolszczanie” tego rejonu i usuwanie z niego „niemieckości”. W ten sposób niektóre zabytki we Wrocławiu na dobre zniknęły z miasta.

Dotyczyło to także architektury. Na pierwszy ogień poszły imponujące i szacowne budynki gotyckie, które szczególnie kojarzą się z architekturą zachodnioeuropejską. W centralnej i wschodniej Polsce gotyckie budynki to rzadkość, a rozmachem nie mogą się one porównywać z tymi, które powstawały na ziemiach niemieckich. Budowle te były pozbawiane cech gotyckich. Do rozbiórki poszły też muzea, zabytkowy gmach poczty, hala targowa, a nawet… pałac królewski. Po niektórych z tych miejsc zostały tylko nawiązujące do nich nazwy (np. plac Muzealny), inne udało się przynajmniej częściowo uratować. Niestety, wygląda na to, że Wrocław już nigdy nie odzyska wszystkich swoich zabytków, a wraz z nimi utracił jakąś cząstkę swojego charakteru. Niemniej, poszukiwanie śladów utraconych obiektów może być ciekawą turystyczną przygodą.