Giennadij Tkaczenko-Papiż: Ziemia jest jedna dla nas wszystkich [WYWIAD]

Giennadij Tkaczenko-Papiż, fot. mat. prasowe
"Naśladuję głosy różnych narodów, które w zakończeniu wyciągają do siebie ręce. Sądząc po tysiącach listów, które otrzymałem od widzów po tym występie, mój apel został usłyszany" - mówi nam Giennadij Tkaczenko-Papiż. Giennadij jest aktorem i wokalistą bardzo utalentowanym i docenianym (w 2002 druku rosyjski magazyn PROspekt nazwał go "najbardziej wszechstronnie utalentowanym aktorem Sankt Petersburga). W ostatnim czasie jednak szczególnie poruszyła go niestabilna sytuacja na świecie - apel pokoju i wzajemnego wsparcia przekazuje w swoich koncertach. 
  • Giennadij Tkaczenko-Papiż jest aktorem musicalowym i teatralnym, występuje i mieszka w Rosji i Niemczech, pochodzi z Ukrainy
  • W świadomości międzynarodowej publiczności, Giennadij zaistniał biorąc udział w kilku edycjach telewizyjnego talent show "Mam Talent" w różnych krajach
  • Śpiewając, Giennadij tworzy historię naśladując odgłosy natury i ludzki śpiew, ale także dźwięki różnych instrumentów
Talent show. Setki ludzi, którzy chcą zaistnieć - tańcem, śpiewem, zdolnościami akrobatycznymi. Między nimi pojawia się Giennadij Tkaczenko-Papiż - mężczyzna szczupły, niemłody, o nieco indiańskiej urodzie i przenikliwym spojrzeniu. Bierze mikrofon i z jego gardła wydobywają się odgłosy całego świata. Słyszymy lecące ptaki i pszczołę zbierającą miód, szum wiatru i starca płaczącego nad swoją niedolą, romantyczny głos operowej diwy i śmiech dziecka. Giennadij oszołomił publiczność i zachwycił internautów na całym świecie, którzy masowo zaczęli linkować nagrania z jego występów na portalach społecznościowych.

Aleksandra Palka, Etnosystem.pl: Co najbardziej wpłynęło na twoje pasje i to, czym się zajmujesz? 
Giennadij Tkaczenko-Papiż (Геннадий Ткаченко-Папиж): Od dziecka przejawiałem zdolności artystyczne w różnych sferach – w tańcu ludowym, towarzyskim, jako solista w chórze, czytałem na scenie śmieszne opowieści, wcielając się  w role groteskowych bohaterów, grałem w teatrze kukiełkowym... Byłem posyłany na olimpiady, konkursy, koncerty. Lubiłem te wszystkie pasje, w których w takim samym stopniu przejawiałem  talent. Wtedy też podjąłem próbę imitacji głosem niektórych instrumentów muzycznych. Trudno mi powiedzieć, co najbardziej wpłynęło na moje zainteresowania... Mam wrażenie, że się z tym urodziłem i nie mam innego wyjścia.
 
Na twojej stronie internetowej możemy przeczytać, ze ukończyłeś teatralną akademię - bardziej jesteś związany z aktorstwem czy śpiewem?
Nie mogę rozdzielać aktorstwa i śpiewu. Nie wyobrażam sobie, jakby jedno miało istnieć  bez drugiego. Stosunkowo niedawno odkryłem w sobie zdolność imitacji dźwięków natury i improwizacji różnych odgłosów. Podczas bliskości z naturą, na rozmaitych festiwalach – improwizowałem, przysłuchiwałem się dźwiękom i melodiom, które grały w mojej duszy. Na dzień dzisiejszy wykorzystuję moją głosową gamę barw w wielu projektach.
 
 
Pamiętasz jakąś teatralną rolę szczególnie?
Taką rolą na pewno była postać Błazna w spektaklu "Król Lear" Williama Szekspira. Błaznowi  w tym spektaklu przypadły teksty wielu innych bohaterów i jak się okazało, jego rola była objętościowo nie mniejsza, niż rola samego Króla. Mój bohater często tam śpiewał i w jednej ze scen  wykorzystałem improwizacje dźwięków. Wspaniałe przeżycie. Towarzyszyło mi wówczas  jeszcze  czterech innych utalentowanych aktorów. Spektakl świetnie się udał i widzowie  oniemieli z wrażenia. Sztuka była wystawiona w Moskiewskim Teatrze na Tagance dwa lata temu.

Oglądając twoje występy odnoszę wrażenie, że emanujesz pozytywną wewnętrzną energią. Skąd ją czerpiesz?
A jak żyć bez niej? Zanim rozpoczynam występy, nawiązuje kontakt z widzami. Najczęściej  publiczność nie jest przygotowana na to, co chcę im przedstawić.  To akurat ciekawe. Z początku przyglądam się zgromadzonym na sali, a potem, nie patrząc na posępne i nieufne miny niektórych (co też się zdarza),  obezwładniam widzów, rozbrajam ich, przekazując moją wewnętrzną energię i miłość. I wtedy już publiczność obserwuje mój występ z zapartym tchem.
 
Niektóre twoje występy noszą tytuł "Dźwięki ziemi". Przenosisz widzów i słuchaczy do lasów wypełnionych ptasim śpiewem, nad szumiące wody mórz. Potrafisz sprawić, że znajdujemy się w zupełnie nowym miejscu. A jakie miejsce na ziemi jest najbliższe tobie?
To miejsce, w którym znajduje się mój dom, moja rodzina. Mieszkamy w Berlinie, ale lubimy często podróżować. Zjeździliśmy pół Europy i ostatnio odkryliśmy Saksońską Szwajcarię.  Nigdzie nie widziałem czegoś tak pięknego.. miałem ogromną potrzebę coś stworzyć. Udałem się w ustronne miejsce, na skałę, i zacząłem śpiewać. Miałem wrażenie, że echo wraca do mnie wraz z anielskim chórem. To było cudowne przeżycie, łzy spływały mi po policzkach. 
 
 
Czy możesz opowiedzieć nieco więcej o dźwiękach, które naśladujesz? To jest rodzaj jakiejś tradycji wykonawczej czy twoja własna inwencja?
Nigdy nie pasjonowały mnie jakieś konkretne praktyki, szkoły, czy style.  Zawsze czułem, że posiadam coś, czym bardzo chcę się podzielić, co nie mieści się w żadnych konkretnych ramach muzycznych. Oczywiście, nie jest to performance, czy jakiś numer, a prędzej pewien akt. [Giennadij używa tu rosyjskiego słowa "действие" - przyp. AP]. Gdy widzowie są już gotowi i rozpoczynam występ, dźwięki przenoszą mnie w niespotykane miejsca, a w połączeniu z weną twórczą całkowicie doświadczam magii. Dla takich chwil, aż chce się tworzyć, a jeszcze bardziej chciałbym nagrywać te dźwięki, by móc się  nimi dzielić z jak największą ilością osób.

Pochodzisz z Pietropawłowska - myślisz, że twoje pochodzenie, jakieś tradycje, w których wzrastałeś, wpłynęły na twoją wrażliwość, artystyczne zainteresowania? 
Moi rodzice pochodzą z Ukrainy, w czasach radzieckich wyjechali do Kazachstanu, do Pietropawłowska, tam urodziłem się ja i trójka mojego rodzeństwa. Później przenieśliśmy się na Ukrainę, a ja zdecydowałem się zamieszkać i pracować w Leningradzie, czyli obecnym Petersburgu. Ciężko wskazać jednoznaczną odpowiedź w kwestii mojego pochodzenia. Mam korzenie greckie, węgierskie, ukraińskie, niemieckie, choć przede wszystkim płynie we mnie polska krew. W mojej rodzinie ze strony matki pojawiają się takie nazwiska, jak Starorepiński, Wojciechowski, a ze strony ojca – Malicki. Możliwe, że to mieszanka krwi dała taki rezultat. Można teraz zgadywać, jaka narodowość przejawia się teraz przez moje artystyczne działania...
 
Jak według ciebie zjawisko imitacji dźwięku jako przedstawienia artystycznego przedstawia się w Rosji? Czy jest ono popularne?
Nie, imitatorzy dźwięku nie są w Rosji popularni, rzadko kiedy można ich spotkać. Jest za to wielu parodystów, lecz to już inna profesja.
 
Zobaczcie krótki dokument o pracy Giennadija i jego wokalnych umiejętnościach, w ramach ukraińskiego programu Mam Talent:

Sytuacja polityczna i w ogóle nastroje społeczne są w twoich rodzinnych stronach bardzo napięte. Czy wydarzenia na Ukrainie wpłynęły na twoją twórczość, pracę?
Mnie, jako obywatela i osobę twórczą, zachodzące dookoła konflikty poruszają i smucą do głębi serca. Nie chcę nikogo obwiniać. Po prostu chciałbym móc do każdego dotrzeć, niezależnie od koloru skóry, wyznania, czy przekonań politycznych. Przekonać, że ziemia jest jedna dla nas wszystkich. Nastąpił krytyczny moment - jeśli nie opamiętamy się i nie weźmiemy w garść, będzie za późno. Podczas jednego z występów w programie telewizyjnym nie mogłem się już zdystansować i próbowałem to przekazać jak tylko mogłem, naśladując głosy różnych narodów, które w zakończeniu wyciągają do siebie ręce. Sądząc po tysiącach listów, które otrzymałem od widzów po tym występie, mój apel został usłyszany. To oznacza, że nadzieja jeszcze nie zgasła.

Wywiad przeprowadziła i z języka rosyjskiego przetłumaczyła Aleksandra Palka.
Zdjęcia: mat. prasowe i archiwum prywatne artysty.

Więcej informacji o artyście: www.papizh.ru/eng/index.php