Bubliczki: Politykę zostawiamy w garderobie

Mateusz Czarnowski, Bubliczki podczas koncertu - fot. Marek Kowalczyk, mat. prasowe
"Żywioł, hałas, czasem chaos, energia" - tak muzykę bałkańską podsumowuje Mateusz Czarnowski - lider, autor tekstu i muzyki, a także wokalista i akordeonista w zespole Bubliczki. Po premierze "Turbofolk", Mateusz opowiada nam o znaczeniu nie do końca satyrycznych swoich nowych utworów oraz o tym jak powstaje charakterystyczne bałkańsko-swingujące brzmienie Bubliczek.
 
Iśka Marchwica, Etnosystem.pl: "Turbofolk" to moim zdaniem album bardzo... pastiszowy. Ty też go tak odbierasz? 
Mateusz Czarnowski, Bubliczki: Pastiszowy to może za duże słowo. Na "Turbofolk" znajdują się co prawda utwory czysto prześmiewcze, jak chociażby przedostatni "All Inclusive" - rzecz o Polakach w Egipcie, natomiast ten humorystyczny aspekt czasami znajduje się w zestawieniu z tematami już nie koniecznie w całości wesołymi. "Kiedy ona zaśnie" to z kolei trochę czarny humor zważywszy na tekst "Sen jest blisko moja miła, resztę nocy będziesz śniła / bo zamknęły się na dobre oczy twe..". W otwierającym album "Derwiszu weselnym" na przykład zwrotki mają satyryczny charakter, ale refren jest już słodko-gorzkim podsumowaniem niespełnionej miłości, która zaczęła się nad Bosforem. "Nie ma siły" to z kolei rubaszność i dancing. "Rozmowa" to rzecz o współczesnych relacjach między ludzkich polegających na obsłudze telefonów a nie siebie nawzajem. No i jest jeszcze bodaj najpoważniejszy tekst czyli "Kostucha" - rzecz o śmierci i walce z nią do ostatniego dnia, z dziką, prawie free jazzową solówką saksofonu.
 
 
Jesteś autorem i muzyki i tekstów - rzadko zdarza się, żeby fan muzyki etno był tak cięty w swoich tekstach.
Jest to efekt wielu doświadczeń i inspiracji. "Derwisz weselny" to inspiracja wprost z filmu "Wesele" Wojtka Smarzowskiego. Sytuacje, których w życiu doświadczyłem, jak choćby dwukrotna wizyta na festiwalu trębaczy w serbskiej Guczy, słychać w "Nie ma siły". Z filmem związane są też tekst i muzyka utworu "Dziki wschód", gdzie zresztą podtytuł literalnie nawiązuje do filmu "Siedmiu wspaniałych". Wizyty w Stambule, na Bałkanach, na festiwalach to główne moje inspiracje.
 
Jest kilka piosenek na "Turbofolku" które szczególnie zapadają w pamięć, jak wspomniana "Rozmowa", piosenka Polakach na wakacjach w Egipcie - to twoje osobiste przeżycia? 
W Egipcie nigdy nie byłem, a z uwagi na obecną sytuację geopolityczną nawet nie zamierzam, natomiast Egipt w "All inclusive" jest tylko metaforą całego świata. Niestety ale wielokrotnie, chcąc uniknąć poczucia totalnego zażenowania, udawałem że nie znam naszego języka... smutne ale prawdziwe. Z osobistych przeżyć to zdecydowanie "Kostucha" zadedykowana nieżyjącemu od dwóch lat Wacławowi - niezwykle barwnej postaci w środowisku mojej rodziny. Niektóre są po prostu czysto hipotetyczne - "odpowiadają na pytanie co by było gdyby". Takim utworem jest na przykład  "Nie ten świat" o miłości platonicznej, niemożliwej w tym życiu, śnie czy świecie. No jest i "Reggae Juice" zwany przez nas żydowskim reggae, o doświadczeniach większości ludzi, kiedy to zdrowy rozsądek kłóci się z rozochoconą, słowiańską duszą. 
 
Wasza muzyka jest muzyką bałkańską, ale wpadającą w klimat swingowy, retro. Co było pierwsze i jak sami o sobie myślicie? 
Pierwsze były Bałkany i to w dość purystycznym podejściu. Chciałem zachować wszystko, to znaczy i melodię i rytm. Ostatnio stałem się bardziej otwarty, stąd wspomniany przez ciebie swingujący puls w "Mało Czasu" czy choćby reggaeowy "one-drop" w "Reggae Juice" - nota bene oba utwory nagrane zostały z udziałem zestawu perkusyjnego. Są jednak tradycyjne rytmy jak np. rumuńska sirba ("Derwisz weselny) czy breaza ("Kiedy ona zaśnie"), cygański czoczek ("Ponad normę" / "Nie ma siły"), czy nieregularne rytmy, bez których muzyki bałkańskiej by nie było - aksak ("Dziki wschód" czy "Kostucha"). Swing, czyli to synkopowanie tak w melodii jak i w rytmie, jest także nieodzowną częścią muzyki jugosłowiańskiej, rumuńskiej w szczególności. Dużo w naszej muzyce elementów improwizacyjnych, a więc jazzu w różnej postaci. Wydaje mi się, że oba nurty są nierozerwalne.
 
Polacy kochają muzykę bałkańską - mamy sporo zespołów w z tego regionu muzycznego w Polsce. Jak myślisz - dlaczego nas ta muzyka tak pociąga?
Żywioł, hałas, czasem chaos - przypomina mi się Gucza [śmiech] - energia. Widzę, co się dzieje na koncertach, imprezach i festiwalach tematycznych, jak na niezapomnianej Pannonice Folk Festival 2015! Ile ludzi przychodzi na te koncerty, ale także ile jest zespołów inspirujących się tą muzyką. To mówi samo za siebie. Poza tym jest to nadal muzyka słowiańska, mimo że pod mocnym wpływem orientu czy Turcji, to nadal są to nuty jugosłowiańskie. Niewątpliwy sukces Kayah i Bregovića siedemnaście lat temu tylko to potwierdza.
 
 
A co ciebie pociągnęło do tej muzyki?
Instrument to po pierwsze. Grałem na akordeonie dużo wcześniej, ale dopiero kiedy zobaczyłem tych terminatorów z Serbii i Macedonii zdałem sobie sprawę, czego tak na prawdę szukałem. Zaczęły się wyjazdy, eksplorowanie YouTube'a. Poza tym lubię gorącą zupę, nie letnią. Dla mnie jest kilka rzeczy muzycznych na tym świecie, które są jak gorąca zupa - z wyrazem, charakterem nie do podrobienia - jest to właśnie muzyka bałkańska.
 
Jeździcie na Bałkany - żeby eksplorować poznawać zwiedzać? 
Na Bałkany swego czasu jeździliśmy dość często. To oczywiście z racji zajętości i obowiązków różnych się zmieniło natomiast nawiązaliśmy kontakty które owocują do dziś. Granie z muzykami stamtąd to nieporównywalna z niczym innym lekcja. Nie da się porównać wspólnego grania, picia, rozmowy, śmiechów i poznawania z słuchaniem muzyki z YouTube'a [śmiech]. To pozwala też na zrozumienie tego fenomenu i wykonywanie tej muzyki stylowo.

Czy Bubliczki staną się głosem politycznej satyry na poletku etno [śmiech]?
W życiu prywatnym część z nas emocjonuje się tym co dzieje się na scenie politycznej, ale w zespole zostawiamy ten temat w garderobie, w domach i tworzymy z myślą przede wszystkim o dobrej zabawie. Może kiedyś się zaangażujemy bardziej, ale póki co, szkoda naszych mocy przerobowych na tego typu tematy [śmiech].
 
Album "Turbofolk" Bubliczek ukazał się nakładem Dobrzewiesz Nagrania 18 marca 2016 - więcej informacji
Mateusz Czarnowski, Bubliczki podczas koncertu - fot. Marek Kowalczyk, mat. prasowe
Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij