Angela Gaber Trio: brzmienie Bieszczad to przestrzeń trochę liryczna [WYWIAD]

Angela Gaber - mat. prasowe
Wokalistka ze śpiewem kolorowym, zaangażowana animatorka kultury poruszająca szarość, zaprzyjaźniona z dobrymi duchami, jako pozytywnymi wibracjami. Angela Gaber – laureatka m.in. Festiwalu Folkowego Polskiego Radia "Nowa Tradycja", konkursu Scena Otwarta na Mikołajkach Folkowych, czy Grechuta Festiwal opowiada nam o tym, jak brzmią Bieszczady i czy da się niekomercyjnie nagrać płytę, by pozostać wiernym swojej muzyce.
 
Agnieszka Lakner, Etnosystem.pl: Kim są i skąd przychodzą Dobre Duchy, którymi tytułujesz drugą płytę Angela Gaber Trio?
Angela Gaber: Dla każdego to ktoś inny, coś innego... Siła, energia, dobre słowo, skądinąd pozytywna myśl, wiara, dzięki którym idziemy dalej. To bliżej nieokreślona kosmiczna siła, każdemu potrzebna do bycia.
 
 
Obie płyty wydaliście dzięki zbiórkom przez crowdfunding. Historia wydania pierwszego albumu jest o tyle ciekawa, że potrzebne środki finansowe zebraliście już w 24 godziny. Musieliście mieć w sobie wiele wiary i nadziei w drugiego człowieka. Czy spodziewaliście się, że uda się to tak szybko?
To na pewno "nadziejna" historia. Intrygowała mnie taka forma promowania i pozyskiwania słuchaczy, pokazania czegoś, co tak naprawdę jeszcze nie istnieje! Jednym słowem to akcja na miarę hasła "Polak potrafi" :) 
 
Nie miałam pojęcia, jak podejść do tej próby zebrania środków, bo nie mamy rzeszy fanów, czy profesjonalnego managementu, a większość rzeczy robię sama intuicyjnie. Tak było z pierwszą płytą. Była to eksperymentalna sytuacja. Minimalną założoną stawką było trzy tysiące złotych i rzeczywiście zebraliśmy tę kwotę w ciągu doby. Była to skromna próba sprawdzenia, ile osób jesteśmy w stanie do tej muzycznej akcji przekonać i jakim zainteresowaniem to się cieszy. Trzeba jednak zaznaczyć, że produkcja płyty wymaga o wiele większego nakładu finansowego. To realizacja nagrań, miksy, mastering, oprawa graficzna i tłoczenie płyt. Dlatego każda, naprawdę każda złotówka była dla nas na wagę złota, bo to był znak, że za tą symboliczną kwotą stoją ludzie, nasi słuchacze! I także dzięki nim udało się wydać drugą płytę "Dobre Duchy".
 
Jednocześnie z zebraniem funduszy dzięki akcji crowdfundingowej, wasza płyta i twórczość stały się "edycją limitowaną". Płyta nie jest dostępna w sprzedaży komercyjnej, w sieciach sklepów muzycznych.
No oczywiście. Nie stoi za nami żadne wielkie wydawnictwo, management ani dystrybucja. Nie wiem, czy to dobrze czy źle, ale na pewno jest kameralnie, niszowo i bezpośrednio. Zatem można rzec, że twórczość nasza, trochę niszowa, to „wersja limitowana”:).
 
Na pewno zaletą takiego działania jest bliższy kontakt z fanami.
Zdecydowanie tak. Nie ma innej drogi niż bezpośredni kontakt z nami. Są to albo koncerty albo dotarcie do nas drogą internetową, co też weryfikuje zaangażowanych słuchaczy. Trzeba nas znaleźć, potem coś do nas napisać, pogadać... To raczej inna sytuacja aniżeli wrzucenie do koszyka w empiku. To chyba dobra okazja, żeby polecić naszą stronę FB www.facebook.com/AngelaGaberTrio :)
 
Skoro nie prowadzicie akcji promocyjnych, zakrojonych na szeroką skalę – do kogo kierujecie swoją muzykę? Na jakiego odbiorcę liczycie?
Robimy, co w naszej mocy, co w naszym stylu. Staramy się docierać do ludzi, słuchacze przyłączają się do nas na FB, polecają sobie muzykę. Czasami bierzemy udział w konkursach, opowiadamy o naszej muzycznej drodze, dzielimy się zdjęciami, przemyśleniami. Kto chce, uczestniczy w tym. To nie są działania szczególnie zaplanowane, to nie jest rodzaj kampanii reklamowej, przemyślanego sposobu na sprzedaż, ale bycie sobą. Kto współodczuwa razem z nami, ten zostaje. Komu jest do nas "po drodze" jest naszym dobrym duchem.
 
 
Opowiedz w takim razie, w jakich warunkach powstawały "Dobre Duchy". W jakim miejscu i czasie, bo podejrzewam, że klimat panujący podczas nagrań zachował się na płycie.
Przy obydwu produkcjach chcieliśmy osiągnąć pewną prawdę współtworzenia i bycia muzycznie razem tu i teraz, stąd taki a nie inny wybór miejsc. "Opowieści z Ziemi" zostały nagrane w kamiennym kościele w Mrzygłodzie, natomiast "Dobre Duchy" w modrzewiowej chacie Zagrody Magija. Obydwie zrealizowane na tzw. "setkę". Mieszkaliśmy tam przez tydzień, jedliśmy, improwizowaliśmy, nagrywaliśmy, szukaliśmy najlepszego rozwiązania. Oczywiście na tyle, ile potrafiliśmy to zrobić, ale bez ściemy. Uważam, że tego typu koncentracja miała znaczący wpływ na charakter płyty.
 
Na "Opowieściach z Ziemi" inspirowaliście się tradycyjną muzyką - m.in. pieśniami z regionu Karpat. Ile tradycyjnej muzyki jest na "Dobrych Duchach"? Co zainspirowało brzmienie płyty – tym razem idącej bardziej w kierunku muzyki indywidualnej, alternatywnej?
Jak dla mnie to dwie różne baśnie... "Dobre Duchy" to przede wszystkim próba poszukiwania własnej drogi, własnej pieśni. Nie są to interpretacje czy wariacje na temat, ale autorski materiał, który tworzył cały zespół.
 
A co z tekstami?
To nieśmiałe próby własnej twórczości. Nie jestem doświadczoną tekściarską, ale zawsze chciałam napisać tekst… Śpiewać swoje piosenki. Lubię słowo, wielopoziomowość znaczeń, a jednocześnie minimalizm. Niekoniecznie długie historie z morałem. Nie opierałam się na ludowych treściach, bardziej szukałam słów w sobie. 
 
Uwagę przykuwa także baśniowa okładka płyty, zdradź, kto jest jej twórcą?
Tak, oprawa graficzna to zasługa naszego grafika Bartosza Rejmaka – absolwenta warszawskiej ASP, założyciela Pracowni Grafiki Artystyczne - manufakturasanok.pl. Wypełniona etnicznymi symbolami, minimalistyczną kolorystyką. Jest mi bliska.
 
Angela Gaber Trio kojarzone jest z Bieszczadami. Spróbujesz nazwać słowami, wytłumaczyć, jak brzmią Bieszczady?
Ciężko to opisać i jednoznacznie zdefiniować. Wydaje mi się, że bieszczadzka muzyka może być kojarzona z poezją śpiewaną rozbrzmiewającą w schroniskach, przy ogniskach czasem w górach. Choć obok tego rodzaju muzyki mocna folkowa scena, jest wiele tego typu zespołów. Nie można też nie wspomnieć o mocniejszych, punkowych brzmieniach. Jednym słowem Bieszczady inspirują i są swego rodzaju tyglem kulturowym. Dla mnie brzmienie Bieszczad to po prostu przestrzeń, nieco liryczna, nieco alternatywna. Kiedyś byłam mocno związana z tradycyjną sceną folkową głównie przez długą historię, która mnie łączyła z zespołem pieśni Karpackiej WIDYMO. Teraz szukam swoich melodii, swoich brzmień, a że pochodzę stąd, tutaj się urodziłam, tutaj w różnych zakątkach mieszkają moi muzycy, nie sposób się do tego miejsca nie odnosić nawet podświadomie. 
 
Etnografią żyjesz na co dzień - poza muzyką, zajmujesz się galerią sztuki i rękodziełem. Ten styl życia blisko natury, ziemi i tradycji wydaje się być tobie bardzo bliski.
Z wykształcenia jestem kulturoznawcą, ale z zamiłowania obserwatorem twórców - jeśli mogę tak się wyrazić. Owszem, prowadziłam w Sanoku BAZAR SZTUKI (pełna nazwa: Galeria Rzeczy i Wydarzeń Rozmaitych). Z założenia była to galeria nastawiona głównie na współczesne nurty, młodych twórców - co może wtedy nie do końca wpisywało się w tradycyjne myślenie. Galeria gromadziła rękodzielników, malarzy, rzeźbiarzy nie do końca działających w tzw. nurcie bieszczadzkim. To, co mnie zawsze zachwyca, to praca twórcza, autorska, stąd charakter galerii. Był to wyraz szacunku do pracy ludzkich rąk, sama jednak nie mam zdolności manualnych. Występowałam tam w roli organizatora, managera, sprzątaczki, konserwatora. Organizowałam wszelkiego rodzaju warsztaty, kameralne koncerty, spotkania filmowe, wernisaże i wiele wiele innych... Uwielbiałam to miejsce, było szaro-różowe zgodnie z mottem "po(róż) szarość". Może nie do końca wpisywało się to w drewniany, bieszczadzki szlak, ale było naiwnie szczere i pozytywne.
 
Określasz swoje Trio, jako ludzi "z pogranicza" w każdym tego słowa znaczeniu. W którym miejscu wasze pogranicza się przecinają?
Historia naszego spotkania jest stosunkowo krótka, bo to zaledwie kilka lat. Początkowo było to polsko - kazachskie trio, z którym nagrałam współczesne interpretacje pieśni tradycyjnych, folkowych, czyli "Opowieści z Ziemi". Każdy jednak ciągnął w swoją stronę, chciał czegoś innego. Dzisiaj gram w zasadzie w największym trio świata bo w kwartecie :) Dziś mój zespół, to Angela Gaber + Trio, ale ciekawe jest to, że ciągle nam mało i jesteśmy otwarci na nowe brzmienia i eksperymenty. Stąd koncerty na Ukrainie gramy w jeszcze większym składzie, bo w sekstecie!
 
W najbliższym czasie zagracie też w Przemyślu - koncert świąteczny i promujący płytę.
Już teraz zapraszamy na koncert! Dobre Duchy niech niosą ku dobru! 

Rozmawiała: Agnieszka Lakner
fot. mat. prasowe
Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij