Trad.Attack!: Folk, szacunek, cisza [WYWIAD]

Trad.Attack! na Mikołajkach Folkowych, fot. Arek Szałata

Trad.Attack! to estońskie trio, które istnieje dopiero od dziewięciu miesięcy, a ma już na swoim koncie miażdżące zwycięstwo podczas Estonian Ethno Music Awards 2014 (zgarnęli tam nagrody w kategoriach: Najlepszy Zespół, Najlepszy Album, Najlepsza Piosenka, Najlepszy Debiut oraz Nagrodę Specjalną Radia 2). Zespół wkrótce zagra również podczas jednej z największych konferencji muzyki folkowej w USA: Folk Alliance International w Kansas. Podczas XXIV. Mikołajek Folkowych rozmawiamy o tym, jak uratować folk od zapomnienia i gdzie znaleźć ciszę.

Artystyczna droga Estończyków usłana jest różami i podziwem fanów muzyki folkowej. Nic dziwnego – w swojej twórczości po mistrzowsku łączą nagrania źródłowe z wykonawczymi nowinkami XXI. wieku. W lipcu wydali EP-kę, która z jednej strony jest prawdziwą energetyczną bombą wybuchającą feerią kolorowych dźwięków, z drugiej – zawiera jeden z najbardziej transcendentnych utworów, jakie można było usłyszeć w tym roku ("Kuukene").

Z Sandrą, Jalmarem i Tõnu rozmawiałam podczas tegorocznych Mikołajek Folkowych, gdzie na sobotnim koncercie urzekli publiczność charyzmą i muzyczną energią.

Anka Sitko, Etnosystem.pl: Trad.Attack! nie jest waszym pierwszym projektem. Opowiedzcie trochę o waszej wspólnej muzycznej historii.
Tõnu, Trad.Attack!: Och, z tego można by napisać dwa osobne artykuły (śmiech). Z Sandrą od ośmiu lat tworzymy zespół "Paabel", a z Jalmarem gramy w zespole "Gangsta’s Paradise"… i jest on dokładnie tym, co można by wyczytać z tytułu (śmiech). 

Sandra, Trad.Attack!: Wszyscy też studiowaliśmy razem w Tartuskiej Akademii Muzycznej – tam też się poznaliśmy. Graliśmy wtedy w trio o nazwie "Fest".

A jak to się stało, że zwróciliście się w stronę folkloru? Czy graliście folk już w Akademii, czy dopiero zaczynacie interesować się tym gatunkiem?
Sandra: Na Akademii studiowaliśmy na wydziale muzyki tradycyjnej… Z wyjątkiem Tõnu – on jest naszą czarną owcą z wydziału jazzowego.

Tõnu: Dlatego ja jestem osobą, która na koncertach siedzi z tyłu i się nie odzywa (śmiech)… A tak serio, to w mojej szkole kładziono duży nacisk na naukę tradycyjnych stylów. Pomimo tego, że grałem jazz, musiałem nauczyć się również melodii ludowych i jakoś je zaaranżować. Biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe doświadczenia muzyczne można powiedzieć, że nie jesteśmy nowicjuszami, którzy, zakładając zespół, nie mieli pojęcia, od czego zacząć. Mieliśmy już wiedzę na temat muzyki tradycyjnej i wyobrażenia o tym, jak ją opracowywać.

Co najbardziej inspiruje was w muzyce tradycyjnej?
Tõnu: Dla mnie największą inspiracją do zajmowania się tradycją jest idea kontynuacji tego, co zaczęło się wiele pokoleń temu i szacunku dla starszych. Nie tylko dlatego, że są twoimi przodkami, ale również dlatego, że żyli trochę dłużej, niż my i wiedzą o wiele więcej. Żeby dowiedzieć się pewnych rzeczy nie musisz czytać książek, czy pytać nauczycieli, ale podchodzisz do swojej mamy i pytasz: "Jak się robi te naleśniki?". Mając już tę wiedzę, możesz wymyślić swój sposób na ulepszenie przepisu i dodania do ciasta trochę chilli. W muzycznym sensie do naleśników potrzeba czasu, odpowiedniej techniki, dobrego zespołu i… i jeszcze czegoś… Właśnie! Potrzeba jeszcze tego "czegoś"!

Sandra: Tym "czymś" chyba jest dodanie czegoś nowego, trzeba mieć odwagę. Graliśmy już w wielu zespołach i bawiliśmy się różnymi efektami… pomimo tego, że mamy w Estonii "folkową policję", która stara się wyperswadować młodym pewne pomysły na opracowywanie muzyki tradycyjnej. Ale my staramy się nie przejmować zbytnio ich uwagami – mamy wiedzę na temat tradycyjnej muzyki i wiemy, jakie znaczenie mają poszczególne teksty. Bawimy się więc świadomie. Mnie najbardziej inspirują archiwalne nagrania. Może brzmi to dość nerdowsko i na początku dla mnie samej słuchanie starych zapisów było strasznie nudne, ale kiedy zaczęłam wsłuchiwać się w tę muzykę w końcu pojęłam, ile energii mają w sobie te melodie. Kiedy kobiety zaczynają śpiewać, to nigdy nie śpiewają po próżnicy. To były ich własne pieśni, ich własne teksty! Przykładem może być pieśń o robieniu masła - "Kooreke" - kobieta, która ją wykonywała nadawała jej specjalne, osobiste znaczenie. Kiedy słucham tych pieśni kilkadziesiąt lat później, wciąż czuję jej energię. W dzisiejszych czasach muzykę tworzymy inaczej – produkujemy ją bez zwracania uwagi na siłę tekstu.

Przywodzi mi to na myśl zabiegi magiczne. Słowa pieśni skierowane do masła, by się nie zepsuło, czy do księżyca, jak w "Kuukene", by dodał nam sił… Czy takie teksty często występują w folklorze Estonii?
Jalmar, Trad.Attack!: Tak, mamy coś takiego jak "pieśni pracy". W dzisiejszych czasach już nie występują, ale dawniej ludzie śpiewali podczas wykonywanej pracy, żeby ta szła im szybciej. Jeśli znałeś właściwe słowa, mogłeś sprawić, ze to rzeczywiście działało. 

Sandra: Tak, w dzisiejszych czasach pracę ułatwiamy sobie włączając radio albo Spotify, z jego ogromnymi bibliotekami. Nie ma już ciszy, z którą musielibyśmy radzić sobie sami.

Na okładce płyty oraz w teledysku "Kuukene" macie wymalowane twarze i ręce. O co chodzi?
Jalmar: Pomysł powstał podczas kręcenia teledysku. Kolory czerwony i niebieski reprezentują pierwiastek męski i żeński. W pewnym momencie na teledysku widać, jak te dwa kolory mieszają się… i następuje frustrujący moment, bo naprawdę liczyłem na to, że powstanie fioletowy (śmiech)! Te kolory wyglądały tak super na nagraniu, że postanowiliśmy wzbogacić nasz image o ten element. Czasem występujemy wymalowani jak na okładce płyty.

Sandra: Ludzie, którzy śpiewają w naszych samplach już nie żyją. Ideą naszego zespołu jest postawić się w charakterze mostu pomiędzy światami – współczesnym i tym, który minął. Na znak tego malujemy nasze twarze i ręce… i czasem używamy dyskotekowej kuli na scenie. 

Ważnym celem waszego zespołu jest zagranie we wszystkich krajach świata. Jakie wyobrażenia o muzyce tradycyjnej Estonii chcielibyście zostawić w pamięci waszych słuchaczy?
Sandra: Po pierwsze to, że w Estonii również istnieje muzyka folkowa. Kiedy powie się na przykład "muzyka irlandzka" albo "szwedzka", to wszyscy mają już jakieś wyobrażenie o brzmieniu. Mam nadzieję, że kiedyś ludzie będą kojarzyli muzykę estońską. Ja na przykład mam nadzieję, że spopularyzuję tradycyjne estońskie dudy (torupill).

Jalmar: Mamy taki taniec, który jest dla nas tak ważny, jak dla was oberek. Nazywa się Flat-Foot Waltz i tańczymy go ślizgając się po podłodze… To bardzo estońskie (śmiech). Myślę, że podstawową rzeczą, która powinna być kojarzona z muzyką estońską to to, że jest to przede wszystkim muzyka do tańca.

Tõnu: Ja pochodzę z południowo-wschodniej Estonii (Setomaa), gdzie tradycja jest wciąż żywa. Moją misją jest mówić ludziom, że muzyka tradycyjna jeszcze nie umarła. W moim regionie wciąż śpiewa się przy użyciu tradycyjnej techniki seto leelo. Innym legendarnym miejscem żywej tradycji w Estonii jest wyspa Kihnu. Myślę, że o tym warto wiedzieć. Jeśli ktoś jest zainteresowany poznawaniem naszej muzyki, polecałbym odwiedzić właśnie Setomaa i Kihnu.

Wasza EP-ka, zrobiła spore zamieszanie w folkowym świecie. Pracujecie teraz nad nową płytą. Zdradźcie jakieś szczegóły!
Sandra: Płyta zostanie wydana w lecie. Co do naszej EP-ki – nie chcieliśmy porywać się z motyką na słońce. Po czterech miesiącach wspólnego grania nie byliśmy jeszcze gotowi wydać większej ilości utworów w dobrej jakości. Piosenki z nowej płyty gramy na koncertach, kilka z nich nagramy początkiem nowego roku. Pojawią się też kawałki z EP-ki. Myślę, że w sumie nagramy 12 – 13 utworów. 

Jalmar: Gramy dopiero od 9 miesięcy, więc w zasadzie trudno mi przewidzieć, co się stanie w ciągu najbliższych sześciu i w którą stronę pójdziemy. Przechodzimy proces rozwoju i ewolucji. Nie chcemy przyspieszać tego procesu i bombardować słuchacza nowymi muzycznymi pomysłami. Nowy album będzie utrzymany w podobnym klimacie, co EP-ka, choć już teraz pojawiają się nowe pomysły dotyczące kawałków, które już nagraliśmy. Pewnie takich nowych pomysłów opracujemy jeszcze sporo, a proces nigdy się nie skończy.

Tõnu: Lubię, kiedy muzykę można przyrównać do swego rodzaju narkotyku. W naszym przypadku to coś pojawiło się już w "Kuukene". Muzyczny narkotyk odrywa cię od świata i przenosi w inny wymiar. Zdecydowanie, chciałbym, żeby w naszych kawałkach pojawiło się więcej tej metafizyczności. Na następnej płycie pojawią się więc nie tylko utwory "na pełnym gazie", ale również minimalistyczne.

Estonia nie jest jeszcze popularnym kierunkiem zwiedzania w Polsce, a przecież tak jesteście blisko. Polećcie polskim etnopodróżnikom miejsca, które warto odwiedzić w waszym kraju. 
Tõnu: Zdecydowanie polecam wybranie się do Setomaa i odwiedzenia festiwalu, który zaczyna się w pierwszą sobotę sierpnia (Seto Kuningriik). Mamy również festiwal Seto Folk, który odbywa się zawsze pod koniec czerwca. Najważniejszym festiwalem, na który koniecznie trzeba się wybrać jest listopadowy Viljandi Pärimusmuusika Festival, który odbywa się w ruinach zamku i gromadzi około 20 tysięcy ludzi.

Jalmar: Ja polecam wybrać się do miejsca o nazwie Raba, o dowolnej porze roku. Położone jest na terenach podmokłych, praktycznie nie ma tam życia, błota są świetne dla skóry, a gdy się tam wybierzesz możesz usłyszeć ciszę. Generalnie, w Estonii najlepiej udać się poza miasto. Nasz kraj w 70% składa się z lasów i ma ponad 2 tysiące wysp. Dużo u nas jezior i leśnych chatek, z których można korzystać za darmo. Polecam odwiedzić stronę www.rmk.ee - można tam znaleźć wszystkie informacje potrzebne do wędrowania po Estonii.

Sandra: Polecam odwiedzić stronę Estońskiego Centrum Muzyki Tradycyjnej www.folk.ee. Można tam na przykład znaleźć informacje na temat imprez z muzyką tradycyjną. Wiem, że w Tallinie i Tartu potańcówki odbywają się co najmniej raz na dwa tygodnie... Ach, no i trzeba jeszcze pójść do sauny parowej!

Na Mikołajkach Folkowych z Trad.Attack! rozmawiała Anka Sitko

Trad.Attack! na Mikołajkach Folkowych, fot. Arek Szałata

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij