Imogen Heap: Wolę tworzyć, niż płakać nad zniszczeniami [WYWIAD]

Imogen Heap, fot. mat. promo

Praca nad nowym albumem zajęła Imogen Heap kilka lat. W tym czasie podróżowała przez Chiny, Indie i Bhutan zbierając dźwięki, historie ludzi, obrazy, poznając świat i jego najpiękniejsze miejsca. Z Imogen Heap, gwiazdą muzyki elektronicznej, uczestniczką projektu „The Happiest Place” rozmawiamy o potrzebie rozwoju i o tym, jak żyć, żeby jak najwięcej doświadczyć, o tym, czy w Chinach żyją szczęśliwi ludzie i czy dostęp do telewizji w Himlajach zabija tradycyjne kultury.

Jadwiga Marchwica, Etnosystem.pl: Na początku chciałabym ci podziękować za utwór „You Know Where To Find Me”, który wyraża chyba nie tylko moje uczucia względem najbliższych, pięknie oddaje słowa wsparcia dla przyjaciół.
Imogen Heap: Tak, to piękna piosenka, jedna z moich ulubionych. Właściwie jest napisana z perspektywy rzeki... ale faktycznie wiele osób odczytuje ją jak wyznanie miłości i przyjaźni. "Jestem tu z tobą, dla ciebie, oddychajmy razem, będzie dobrze" - tak rozumiem te słowa...

Płyta "Sparks" to wiele historii, każdy utwór to zamknięta opowieść. Czy poza „You know...” któraś z piosenek jest dla ciebie szczególnie ważna?
Hm... Ze względu na moje plany na przyszłość na pewno "Listening Chair", a ze względu na wspomnienia, "Xizi She Knows". Żeby stworzyć ten utwór i teledysk do niego pojechałam specjalnie do Chin. To był mój pierwszy raz, kiedy tak długo byłam poza domem. To nie było kilka dni, w trasie koncertowej, ale całe dwa miesiące pracy i życia w zupełnie innym kraju, na innym kontynencie. Chciałam tam pojechać, żeby poznać ten kraj, ludzi i ich kulturę od środka. W końcu Chiny to potęga ekonomiczna i na pewno mają wpływ na nas teraz i będą mieć w przyszłości. Chciałam też zmierzyć się z moimi niezbyt dobrymi wyobrażeniami na temat Chin, więc trochę się tej podróży obawiałam. Ale poznałam tam setki ludzi, pokochałam Hangzhou i czułam się tam, jak w domu. Najbardziej niesamowite były jednak spotkania z ludźmi, życie ich życiem codziennym i nawiązywanie między nimi nowych więzi. Życie górnika, sklepikarza, kasjera w supermarkecie połączyły się w tej piosence i pokazały rytm miasta. Niesamowite było doświadczenie na własnej skórze tego, że muzyka może być jednocześnie takim... kocykiem i lodołamaczem za razem. Po prostu nas połączyła.

https://www.youtube.com/watch?v=jgvAx2Bdt-o

Chiny są dla nas zawsze wielką niewiadomą, tak naprawdę nie możemy oceniać, jak wygląda życie tam, jak funkcjonują ludzie. Życie pokazane na "Xizi She Knows" wydaje się być barwne, pełne radości, miłości, pasji. Nie odczuwałaś, że ktoś odstawiał przed tobą jakiś... teatr? Żeby pokazać piosenkarce z Anglii, że w Chinach jest super?
Zdecydowanie nie. Na co dzień pracuję z bardzo wieloma różnymi osobami, w różnych miejscach i warunkach, więc potrafię wyczuć sztuczność, kiedy coś jest nie tak, kiedy ktoś nie zachowuje się naturalnie, a pod dyktando jakichś ustaleń i zasad. W Hangzhou dużo czasu spędziłam z pracownikami lokalnej gazety. Widziałam ich rozdarcie, niezadowolenie, kiedy musieli podać do wiadomości ograniczone informacje ze świata. Podziwiałam ich spryt przy obchodzeniu różnych zakazów i upór w niepoddawaniu się blokadom i indoktrynacji. Ale to dotyczy wszystkich. Każdy, kto chce poznać świat z innych źródeł, niż chińskie media, potrafi to zrobić – przejść przez blokady internetowe, trafić na odpowiednie blogi i nie dać się wciągnąć w taką spiralę nonsensów, które sączą się z telewizji. A ja żyłam z tymi ludźmi codziennie, więc poznałam ich naprawdę. I czułam się tam naprawdę dobrze i bezpiecznie.

A jakie były reakcje na ciebie, na twój projekt?
Chińczycy zdają sobie sprawę z tego, jak są postrzegani, jak jest postrzegany ich kraj. I to są naprawdę niezwykle inteligentni i otwarci na dyskusję ludzie. W niektórych kwestiach mieli znacznie większą wiedzę niż ja, więc ta wizyta w sumie mnie... uspokoiła.

Na teledysku widać, że spotkałaś się też z fanami powiedzmy... przypadkowymi.
Nie do końca przypadkowymi. Przez lokalną gazetę, o której wspomniałam, z jej pracownikami kontaktowały się różne osoby. Ludzie chcieli mi pokazać swoje życie, swoją pracę, różne piękne miejsca w Hangzhou. Udowodnić, że nie tylko złe rzeczy dzieją się w Chinach...

https://www.youtube.com/watch?v=GCB8Ddu4-0U

Złe rzeczy dzieją się ostatnio w wielu miejscach – na Ukrainie, w Strefie Gazy... Czy takie dramatyczne wydarzenia mają wpływ na twoją muzykę?
Trochę wstyd się przyznać... ale kiedy pracuję nad czymś, jestem zamknięta w moim domowym studio, zupełnie wypadam z życia. Nie wiem, co się na świecie dzieje. Tydzień po jakimś wydarzeniu robię wielkie oczy, bo okazuje się, że była jakaś ogromna powódź, którą... przegapiłam. Oczywiście, nie jest mi to obojętne, ale czasami odnoszę wrażenie, że na świecie jest coraz gorzej. Wszystkie wiadomości dotyczą jakichś strasznych rzeczy. A przecież dzieje się też dużo dobrego – ludzie coś odkrywają, tworzą, pracują nad lekami. Dlatego, kiedy już mam czas, bardziej od codziennych wiadomości pochłania mnie lektura czasopism naukowych. Jestem żądna wiedzy i też – to ma znaczenie dla mojej pracy. Chcę być na bieżąco z nowinkami, korzystam z nich na co dzień. Może za kilka lat uda mi się odnieść się do różnych wydarzeń na świecie w moich tekstach.

Ktoś mógłby powiedzieć, że zamykasz się w szklanej kuli.
Nie, to nie jest szklana kula. To raczej wykrzyczenie dobrych wieści. Przecież tworzenie, powstawanie jest tak samo ważne! Nie chciałabym żyć w świecie ograniczonym do zbrodni. Wydaje mi się też, że poświęcanie im całej uwagi jest jak karmienie potwora. Myślę, że dobrze jest podkreślać to, że nie wszędzie jest bardzo źle, że są miejsca, które dbają o nasz rozwój. I że dzięki nim będzie dobrze.

Podczas pracy nad albumem "Sparks" odwiedziłaś nie tylko Chiny – byłaś też w Bhutanie i Indiach. Czy do któregoś z tych krajów chciałabyś jeszcze wrócić?
Każda podróż pozostawia niedosyt, wydaje się, że niedostatecznie wykorzystałeś czas, za mało widziałeś, za mało poznałeś, a jednocześnie nie chcesz robić wszystkiego naraz, żeby tego czasu nie zagonić. Więc kiedy jestem gdzieś za granicą, widzę mały wycinek kraju i staram się poznać jego klimat przez smaki, zapachy, obrazy. Raczej staram się nie wracać w to samo miejsce, podoba mi się idea podróżowania za każdym razem gdzie indziej. Ze wszystkich podróży z ostatnich lat zdecydowanie najbardziej w pamięć zapadło mi Hangzhou. Ciekawi mnie jakie będą dalsze losy ludzi, których poznałam, jak się rozwinie jego kultura, jak zmieni się architektura. Ale podobne uczucia mam względem Bhutanu, który przez lata był zamknięty dla ludzi z zewnątrz, żył własnym życiem, a teraz rozwija się i przystosowuje do potrzeb turystów i na pewno bardzo się zmieni.

https://www.youtube.com/watch?v=dj54SVZTcHI

Właśnie w Bhutanie byłaś świadkiem ważnego momentu – doprowadzenia elektryczności do jednej z górskich wiosek, Sakteng.
To jedna z tych zmian, o których mówię. Otwarcie Bhutanu na świat podbudowało poczucie własnej wartości mieszkańców tego kraju. W końcu sporo osób płaci teraz niemałe pieniądze za to, żeby tam pojechać, mieszkać z nimi i poznawać ich kulturę. W Sakteng spotkaliśmy dzieciaki, które nie były zbyt zainteresowane na przykład tradycyjną muzyką, którą my tak bardzo chcieliśmy poznać. Nasza ciekawość, wchodzenie z kamerami i mikrofonami w ich codzienne życie pokazało im, jak bardzo są wyjątkowi. Może ktoś powie, że wprowadzenie elektryczności do takiej małej wioski w górach sprawi, że jej mieszkańcy będą bardziej zainteresowani oglądaniem telewizji, niż kultywowaniem tradycji. Ale ja widzę w tym rosnące możliwości dla tych ludzi – otwarcia się na świat, czytania książek wieczorami przy świetle, ułatwieniem życia. Każda z rodzin musiała wnieść na własnych plecach ciężkie słupy telegraficzne, żeby zdobyć tę elektryczność. To było dla nich ważne, a my byliśmy świadkami wielkiej zmiany.

Oglądając teledyski do "Cycle Song" i "Climb to Sakteng" można poczuć, jak ciekawym krajem jest Bhutan.
Ja będąc tam czułam, że wszystko robimy za szybko. Przemieszczamy się za szybko, poznajemy tę kulturę po łebkach. Pod tym względem chciałabym faktycznie tam wrócić. Ale wiesz... w tylu miejscach jeszcze nie byłam, że nie wiem, czy starczy mi czasu.

Musisz go trochę znaleźć, żeby odwiedzić Polskę...
W Polsce byłam nawet kilka razy! I to właśnie na wakacjach. Byłam w Warszawie i Krakowie, mój partner ma polskie korzenie, żona mojego kolegi z zespołu Frou Frou jest Polką więc... W sumie znam Polskę całkiem dobrze! (śmiech)

IMOGEN HEAP W BHUTANIE - na tropie muzycznych inspiracji

Wydajesz się być osobą bardzo pogodną, czerpiącą przyjemność z "tu i teraz". Postrzegasz siebie, jako buddystkę?
Ciekawe pytanie... Chyba aż tak dużo o sobie nie myślałam... (śmiech). Ale faktycznie można by tak powiedzieć. Wierzę, że wszystko jest ze sobą połączone, ale chyba nie do końca rozumiem ideę reinkarnacji. Im jestem starsza, tym bardziej doceniam mądrość buddyzmu i ze wszystkich ruchów, systemów buddyzm odpowiada mi najbardziej. Podoba mi się to, że w przeciwieństwie do innych religii, buddyzm nie znajduje wymówek, żeby z kimś walczyć, nie wdaje się w wojny, odnosi się też do nauki, co jak już wiesz bardzo mnie interesuje. Mam znajomych, którzy w buddyzmie odnaleźli spokój, zrozumienie dla samych siebie, swojego ciała, poprzez medytację, wczucie się w życie w określonym czasie i przestrzeni. Pewnie gdybym miała wybierać, zostałabym buddystką.

Ale w najbliższym czasie zostaniesz mamą.
Tak, przez najbliższy rok będą mamą na pełen etat. Ale obiecuję, że po tym czasie przyjadę do Polski!

Rozmawiała: Jadwiga Marchwica

https://www.youtube.com/watch?v=Et4S3g3k7lw

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij