Śpiewanie zamiast wuefu

karolina cicha

Okazuje się, że wszystko, co buduje muzykę tradycyjną, jest ekspresją, którą odnajduje w sobie Karolina Cicha. Jako człowiek z XX i XXI wieku, dziecko peerelu, z miasta, z osiedla z wielką płytą przyznaje, że mimo to czuje się bardzo dobrze w muzyce folkowej, nawet jako osoba spoza środowiska muzyki etnicznej. 26 października ukazała się jej nowa płyta zatytułowana "Wieloma Językami". Nam opowiada m.in. o muzycznych pasjach i pomysłach oraz spotkaniu z pewną Tatarką.

Agnieszka Lakner: Pochodzisz z Białegostoku, a więc miasta niezwykle zróżnicowanego kulturowo, zamieszkiwanego m.in. przez Tatarów, Białorusinów, Polaków, Litwinów. "Wieloma językami" – twój najnowszy projekt czerpie właśnie z tej różnorodności, ale czy pochodzenie wpływa na twój profil artystyczny?
Karolina Cicha: Cały czas się nad tym zastanawiam, bo ani moi dziadkowie nie grali na instrumentach, ani w rodzinie nie śpiewało się też tradycyjnych, ludowych piosenek, raczej studenckie z młodych lat rodziców. Nie jestem też Wschodnio-Słowiańska, czyli nie mam korzeni białoruskich, jak wiele rodzin na wschodzie Białegostoku. Kiedy spotkałam Tatarkę, powiedziała mi, że ja też na pewno jestem Tatarką, jeżeli nie w tym życiu, to na pewno w poprzednim. Oceniła to na podstawie barwy głosu i emocjonalności. Okazuje się, że śpiewam z tatarską manierą, której nie-Tatarka nie potrafi wydobyć. Zatem przeanalizowałam głębiej moje korzenie i okazało się, że jedna z moich prababć pochodziła ze wsi Tatary, która kiedyś była tatarską wioską. Możliwe, że każdy z nas, kto definiuje się jako rdzenny Polak, ma mieszane korzenie. Podlaskie to tereny przez wiele setek lat bardzo różnorodne i to, co ja nazywam ekspresją tradycyjną, a co jest w emocjonalności każdego człowieka, jest mieszaniną czegoś, o czym nie mamy pojęcia. To dotyczy każdego z nas, a ponieważ pracuję w materii śpiewu, ta ekspresja może w ten sposób ze mnie wyjść.

Czy po tym spotkaniu zaczęłaś drążyć temat tatarskiego śpiewu? Uczyłaś się go, słuchałaś?
Słuchałam bardzo dużo tatarskich kantorów, którzy są niesamowitą szkołą melizmatyki. Słuchasz po dwadzieścia razy i nie umiesz tego powtórzyć. Wydaje mi się, że to jednak dotyczy mojego sposobu śpiewania, który jest otwarty. Podejrzewam, że każda mniejszość przygarnęłaby mnie chętnie i uznała za swojego człowieka. W zawodzie muzyka, zwłaszcza grającego i śpiewającego, cudowne jest to, że muzyka otwiera serca każdej społeczności. Często doświadczam, że ludzie otwierają się i uznają, że znają mnie już dobrze, bo słyszą mnie w mojej muzyce. Nawet jeżeli nie rozumiesz o czym się śpiewa, rozumiesz intencję.

Na "Wieloma językami" usłyszymy zarówno śpiew tradycyjny, jak i alikwotowy oraz archaiczny. Gdzie spotkałaś się z tymi technikami śpiewu? Podsłuchiwałaś babcie śpiewające na wsi?
Możliwe, że słyszałam na pogrzebie, bo na nich tak się śpiewało, chociaż nie był to już śpiew archaiczny. Jako mały dzieciak śpiewałam w zespole "Małe Kurpie", ale to znowu pieśni ze śpiewników w PRL-owskiej formie kształcenia. Nie był to kontakt z żywą tradycją. Mieszkało się w mieście, w bloku i zamiast wf-u chodziło się tańczyć oraz śpiewać w "Małych Kurpiach", no tak wtedy było! (śmiech). Kilka melodii z tego czasu wykorzystałam na płycie Wieloma językami, jeden z utworów został oparty na melodiach kurpiowskich. Śpiew tradycyjny tak naprawdę poznałam dopiero po studiach. Pojechałam na warsztaty Muzyka Kresów, wcześniej uczyłam się u Marianny Sadowskiej – aktorki gardziennickiej, z obsady "Carmina Burana", pieśniarki pieśni ukraińskich, której bardzo dużo zawdzięczam. Uczyła śpiewać otwartym białym głosem. Śpiew alikwotowy to na płycie "Wieloma językami" działka Barta Pałygi.

Ryzykownie łączysz muzykę archaiczną i tradycyjną, ze współczesnym brzmieniem i elektronicznymi instrumentami. Nie obawiałaś się, że takie połączenie może okazać się niewypałem?
Nie bałam się. W dużej mierze to zasługa właśnie Barta Pałygi, z którym powstawały aranżacje. Moje myślenie jest bardziej rockowe, w każdym utworze wychodzę od rockowego groove’u, który potem jest ledwie dosłyszalny. Wprowadziłam też swój zapał do instrumentów perkusyjnych, z kolei Bartek pomagał mi współaranżować utwory. Często myśleliśmy o mocnym brzmieniu, dlatego wiele utworów zaaranżowaliśmy na wiolonczelę elektryczną, która ma szerokie możliwości brzmieniowe. Jednocześnie Bartek gra na niej techniką ludową. Swoją osobowością i doświadczeniem, zarówno w muzyce etnicznej, jak i mocniejszych brzmieniach, bardzo dużo wniósł.

{youtube}UngSnd36_3k{/youtube}

Grasz na wielu instrumentach, często równocześnie, przyznajesz jednak, że jesteś samoukiem w dziedzinie muzyki. Ja jednak nie uwierzę, że w twoim życiu nie było nauczyciela, chociażby w postaci sąsiada grającego na akordeonie?
Nie do końca. W podkreślaniu samouctwa chodzi mi o pierwotne podejście tradycyjnych muzykantów czy ulicznych grajków do gry na instrumencie. Jest to muzykalność sama w sobie. Nie jest to podejście akademickie, które kawałkuje muzykę na dziedziny, instrumenty, specjalizacje. Jeżeli chcę coś wykonać, zagrać, patrzę na działanie muzyczne holistycznie: muszę poszukać sposobu, jak to wykonać na scenie. Kiedy potrzebuję czegoś, co by trachnęło, to szukam. Potrzebuję czegoś, aby łupnęło - ale czym ja sobie łupnę? No to nogą, tu podłożę tamburyn, żeby cykało coś, a tu harmonię, a na końcu potrzebuję, żeby coś plumknęło, no to plumknę prawą ręką. Buduję całość, a nie myślę o każdym z instrumentów osobno. Mniej korzystam z wiedzy, tylko buduję tak, aby miało to ręce i nogi. No i ma ręce i nogi, bo gram wszystkim na raz (śmiech).

Nadal nie uwierzę, że nie było gdzieś po drodze kogoś, kto cię zainspirował do muzykowania.
Zawsze chciałam grać na pianinie, ale zamiast tego przyjęto mnie do szkoły muzycznej na gitarę, wytrzymałam z nią trzy miesiące. Na pianinie nauczyłam się grać sama ze słuchu, dziadek kupił mi syntezator, wtedy zapisano mnie na lekcje pianina, ale wytrzymałam niedługo. Na gitarze grał mój tato, tak jak i siostra, śpiewało się wspólnie piosenki i to było oczywiste, że każdy z nas będzie na czymś grać. Moją pasję podkręcała rodzina, chociaż nie było w niej konieczności grania na instrumencie. Cała moja rodzina to rolniczo-ogrodnicze klimaty, więc żeby na rynku z warzywami, gdzieś między rupieciami kupić dziecku syntezator, to cudowne! A oni wpadali na takie pomysły, bo widzieli potencjał. To, co chciałam w sobie rozwijać, było natychmiast podchwytywane, nie było też przymusu chodzenia do szkoły muzycznej, za co jestem im wdzięczna.

Na "Wieloma Językami" i "Pozdrowienia z Jidyszlandu" kierujesz się w stronę melodii tradycyjnych – w jaki sposób do nich dotarłaś i co zadecydowało o wyborze dokładnie tych a nie innych?
Źródła są różne. W przypadku Jidyszlandu bardzo pomogła mi pani Ewa Wroczyńska, która szukała pieśni w archiwalnych wydawnictwach. Część melodii znałam, ale np. pieśni litewskie usłyszałam w wykonaniu zespołu Alna z Puńska. Pieśń cygańską "Luba" znałam jeszcze z Gardzienic. Tatarskie pieśni odnalazłam na stronie internetowej polskich Tatarów, ale tu najtrudniejsze było zrozumienie i wymówienie słów w języku, którym się już w Polsce nie mówi. Wybór jest czysto muzyczny, podyktowany moim gustem. Chciałam śpiewać inspirujące rzeczy, a przy tym pokazać, że niby niespójne języki razem mogą pięknie zabrzmieć.

{youtube}_IO7I3uEdNk{/youtube}

Nie ograniczasz się do samej tradycyjnej melodii, ale śpiewasz także – jak sam tytuł płyty wskazuje – w różnych językach: białoruskim, tatarskim, litewskim, jidysz, tatarskim, a to raczej niełatwe języki? 
Najtrudniejszą warstwą jest fonetyka i wymowa języka. Dobrze jest wiedzieć o czym dana pieśń opowiada, jak wymawiać słowa. Umawiałam się z ogromną grupą osób, które tłumaczyły i czytały mi teksty. Ich wymowę nagrywałam, a potem słuchałam i powtarzałam.

Często powracasz w naszej rozmowie do Teatru w Gardzienicach, gdzie brałaś udział w dość oryginalnych spektaklach, jak i uczyłaś się śpiewu etnicznego. Czy aktorskie doświadczenia przenosisz na koncertową scenę?
Przedstawienia, w których brałam udział, czyli "Metamorfozy", "Elektra" i "Ifigenia w A..." (w reż. Włodzimierza Staniewskiego) były oparte na rekonstrukcjach śpiewów teatru greckiego. Odpowiadał za nie Maciej Rychły, który stworzył rekonstrukcje na podstawie zachowanych zapisków na kamieniach oraz tradycyjnej muzyki greckiej i bałkańskiej. Było w niej dużo z rytuału dionizyjskiego przeniesionego wprost z teatru greckiego. Podejście do emisji, lamentu, możliwości głosu ludzkiego zostało tu skonfrontowane z granicznymi emocjami, jakie towarzyszą bohaterom tragedii greckich. To przełożenie konfliktu tragicznego na muzykę, głos i rytm, dało mi bardzo ciekawy zestaw narzędzi, którymi jako muzyk mogę operować. Tak widzę Gardzienice. Dużo im zawdzięczam, szczególnie w materii kompozycji utworu muzycznego, tego, co Staniewski nazywa dramaturgią muzyczną, stąd się wzięło moje myślenie o zespole, jako o wizualno-muzycznej całości na scenie.

Październik 2013
Rozmawiała Agnieszka Lakner
Zdjęcia: materiały promocyjne

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij