Yasmin Levy: mam dreszcze

yasmin levy

Yasmin Levy w rozmowach jest równie szczera, jak w swojej muzyce. Rozmawiamy o miłości, smutku, pasji, historii, o wszystkim tym, co niesie ze sobą muzyka Yasmin.

Kaśka Paluch: "Libertad" jest smutną płytą. A utwór ją otwierający - "La ultima cancion" - jako pożegnanie ze śpiewem... jest dość osobliwym początkiem nowego albumu. Czy ten smutek to po prostu natura flamenco, czy smutek jest też częścią twojej osobowości?


Yasmin Levy: Tak naprawdę to tylko ja. Flamenco nie ma tu akurat znaczenia. Miałam bardzo zły czas, coś w rodzaju załamania. To było około dwóch lat temu, byłam bardzo smutna, załamana i myślałam, że już nigdy więcej nie zaśpiewam. Miałam poczucie, że nie jestem w stanie poradzić sobie, mentalnie, z różnymi sprawami. I “La ultima cancion” to pieśń pożegnalna z moją publicznością. Jednak przez te dwa lata wiele się we mnie zmieniło, podjęłam wysiłek tych zmian i dziś jestem w dużo lepszym miejscu. Zdałam sobie sprawę z tego, że urodziłam się by śpiewać. Ale kiedy pisałam ten utwór, czułam coś zupełnie innego.

Podejrzewałam, że coś się wydarzyło, bo trudno nagrać płytę tak pełną pasji i emocji, jak “Libertad”, bez osadzenia jej w autentycznych przeżyciach. Yasmin, to najsmutniejsza płyta jaką kiedykolwiek nagrałaś.

Zawsze mówię, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Ale też noszę w swoim sercu bardzo dużo smutku. Ale to dobry smutek, bo gdybym go nie miała, nie mogłabym pisać albo śpiewać. Tylko kiedy jestem smutna zaczynam komponować, bez nacisku. Ten album jest najbardziej dramatyczny, ale dla mnie jest też najsilniejszy. Od lat marzyłam o tym, żeby połączyć muzykę flamenco z elementami muzyki tureckiej, ponieważ moje korzenie są w Turcji. Chciałam połączyć Hiszpanię i Turcję. Pojechałam do Istambułu, żeby nagrać orkiestrę. Uzyskałam nowe brzmienie, ale też spełniłam swoje marzenie. Pieśni są bardzo głębokie, bardzo dla mnie ważne. Każdą z nich wybrałam bardzo ostrożnie. Przy nagrywaniu poprzednich płyt skupiałam się przede wszystkim na utworach pięknych. Ale mój producent powiedział mi pewnego dnia coś, co właściwie zmieniło moje spojrzenie na muzykę: “Każdy utwór mówi kim jesteś. To nie chodzi tylko o piękno, one muszą opowiadać coś o tobie, o tym, co czujesz”. Dzięki tym słowom spośród wielu utworów na “Libertad” wybrałam tylko te, które mówią kim jestem dziś.

To działa, bo płyta brzmi bardzo osobiście. Cóż, wielu artystów twierdzi, że ich największe dzieła zrodziły się w smutku.

Oczywiście. Myślę, że - jeśli o mnie chodzi - kiedy jestem bardzo smutna, sięgam po coś, co podniesie mnie na duchu. Dla mnie to muzyka. Tak piszę, tak komponuję.

Jak w takim razie wytłumaczysz tytuł albumu. “Libertad” znaczy przecież “wolność”. O jakiej wolności dla nas śpiewasz?

Ta wolność to wolność mojej duszy. Miałam tak wiele strachu w moim umyśle, tak wiele demonów. Teraz, mając 36 lat, mogę ci powiedzieć, że jestem nową Yasmin. Musiałam przejść trudny proces, ciężko pracować nad wieloma aspektami swojego życia, ale dopiero teraz mogę mówić, że czuję się wolna. Czuję się, jakbym urodziła się ponownie. Ale sam utwór tytułowy jest inny. Podróżując dużo po świecie, spotykałam się z wieloma ludźmi i wiedziałam, że wiele z nich, zwłaszcza kobiet, na przykład muzułmanek albo Żydówek, tych religijnych, nie ma wolności. Nie mają prawa do wolnych wyborów, jak chcą żyć, na przykład do wyboru męża o czym decyduje ich ojciec albo społeczeństwo. To mnie boli. Więc chciałam wezwać i te kobiety, i każego kto boi się marzyć. Chciałam ich obudzić i powiedzieć, że mają prawo wyboru tego, jak chcą żyć. Zasługują na wolność. Dla nas, ludzi którzy są wolni, wydaje się to oczywiste. Ale to nie jest oczywiste. Każdy powinien walczyć o swoje marzenia, o swoje prawa. Na “Libertad” mówię więc jakby o dwóch rodzajach wolności.


Na swojej płycie odnosisz się do korzeni tureckich. Nie wykorzystujesz jednak w tym celu instrumentów charakterystycznych dla Turcji - jak zurna, duduk - ale sięgasz po turecką orkiestrę. Dlaczego tak?

Wychowywałam się słuchając tureckiej orkiestry. Od kiedy pamiętam. Nigdy nie przypuszczałam, że będę mieć orkiestrę turecką na swojej płycie. I to było jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu. Muszę to powiedzieć: byłam nieco zmęczona stylistyką orientalną... może nie zmęczona, ale tak wiele jej było na moich poprzednich albumach, że chciałam spróbować czegoś nowego. Wykorzystałam smyczki, ale nie w ten masowy i symfoniczny sposób. Chciałam użyć ich romantycznego brzmienia, bo takie właśnie pamiętam ze swojego dzieciństwa. Kiedy to słyszę, czuję się jakbym latała. I chciałabym, żeby moi słuchacze czuli to samo.

Jak odnalazłaś się w pracy z tak dużym zespołem? Chciałabyś powtórzyć to w przyszłości?

Tak, przy swoim nowym projekcie także współpracuję z orkiestrą, ale klasyczną. Zakochałam się w niej. Chcę poszukiwać, odkrywać nowe rzeczy przez cały czas, bo inaczej znudzę się. A kiedy ja się znudzę, moja publiczność też się znudzi. Nie chcę zostawać w swojej “bańce”, chcę poznawać nowe życie, nowe gatunki, być w nich, tworzyć. Mamy tyle nowych możliwości i dlatego życie jest piękne.

Myślę, że dlatego twoje płyty tak działają na nas, słuchaczy. Bo jest w nich ogromna pasja.

Och... dziękuję za to.

W każdej twojej pracy jest sporo szacunku do tradycji, korzeni. Dlaczego, twoim zdaniem, ważne jest by pamiętać o przeszłości i historii?

Myślę, że powinniśmy wiedzieć skąd pochodzimy. To dobrze znać i pamiętać o swoich korzeniach. To nie jest tylko dziedzictwo, to nasza krew. Życie, historia. Każdy powinien znać swoje korzenie. Musimy też pamiętać o historii nie by karać, nie po to by być złym, ale by nie powtarzać błędów. Na przykład, jeśli chodzi o moją historię, chrześcijanie w Hiszpanii 500 lat temu, próbowali przekonać moich przodków do swojej religii. I robili to w bardzo brutalny sposób. Nie udało się - my, Żydzi, wciąż żyjemy w Hiszpanii. Ale to była lekcja dla mnie, że ja nie mogę przekonywać nikogo na siłę do swojej religii. Należy akceptować ludzi takimi, jakimi są. Trzeba to uszanować. Dlatego dobrze jest znać historię, bo dzięki niej... mogę traktować innych lepiej. Żyjąc musimy pozwolić żyć innym. Dlatego dla mnie tak ważne jest by podtrzymywać swoją tradycję żywą.

W Polsce byłaś już kilka razy. Zgaduję, że lubisz Polskę...

I publiczność!

Piękna smutna płyta - nasza recenzja Yasmin Levy "Libertad"

Tak wielu muzyków mówi mi, że polska publiczność jest najlepsza, że chyba w końcu muszę w to uwierzyć.

Wiesz, nigdy nie sądziłam, że koncerty mogą wyglądać tak... dopóki nie zagrałam w Polsce. Polska jest krajem, o którym uczyłam się jako dziecko, czytałam o niej w książkach. Jeśli chodzi o publiczność to najpiękniejsze jest to... że ona naprawdę mnie słucha. Rozumiesz? W Polsce czuję się naprawdę słuchana i doceniana. I kochana za to, jaka jestem. Nie czuję się oceniana. Czasem potrafię szaleć w swojej muzyce i odbiór mnie może być różny. Wiem, że niektórzy mnie kochają, a inni nie mogą znieść mojej muzyki. Najlepsze w polskiej publiczności jest to, że daje mi wolność, której potrzebuje. Pozwala jej wzrosnąć i rozwinąć się. To naprawdę wyjątkowa i unikatowa publiczność.

Miło mi to słyszeć...

To nie jest zwyczajowy komplement, nie chodzi o to, że próbuję być miła. Naprawdę grałam w wielu miejscach na świecie i nauczyłam się, że publiczność trzeba rozumieć, akceptować. Wielu odbiorców milczy. Polacy są zupełnie inni. Dają mi miłość.

A propos polskiej publiczności. Przed tym wywiadem, poprosiliśmy swoich czytelników o to, by napisali co chcieliby tobie przekazać lub o co zapytać. I jedna historia mnie urzekła: pewna dziewczyna napisała, że ma plakat z jednego z twoich koncertów. Przeprowadzała się wielokrotnie, ale ten plakat ciągle z nią jest...

Och... to jest urocze...

Zapytałam dlaczego jest on dla niej tak ważny - powiedziała, że twoja muzyka towarzyszy jej zawsze, kiedy jest smutna. Jej ulubiony utwór “Mi Corazon” zawsze podnosi ją na duchu. Czy myślałaś o sobie kiedykolwiek w ten sposób, jak o idolce?

Po pierwsze chcę ci podziękować za tę historię. Mam dreszcze na całym ciele.... (chwila ciszy) Wiesz, czasem ludzie opisują mnie jako “divę”. Nie czuję tego, nie czuję się jak “diva”. Jestem po prostu Yasmin. Bóg dał mi głos, który niektórzy ludzie być może lubią i którego chcą słuchać. Siedzę w swoim małym domu i komponuję to, co czuję w swoim sercu, bo czuję, że muszę to z siebie w jakiś sposób wyrzucić. A później należy to do innych ludzi na całym świecie. Czuję się szczęśliwa, że Bóg pozwolił mi tworzyć dla ludzi, których nawet nie znam, wywoływać w nich jakieś emocje. Nie czuję się jak idolka, z pewnością nie. Jestem bardzo prostą osobą, która kocha ludzi i kocha śpiewać. Wiesz... największym lękiem w moim życiu było, że ludzie nie będą chcieli mnie więcej słuchać. Boję się o to każdego dnia. Nauczyłam się z tym żyć. Mówisz, że niektórzy traktują mnie jak “idolkę”, dużo podróżuję, koncertuję. Ale ja wciąż jestem tą małą dziewczynką, Yasmin, która chce by ludzie jej słuchali i ją akceptowali.

 

I dlatego nie możesz pożegnać się ze swoim śpiewaniem. Ludzie cię potrzebują.

Czuję się szczęśliwa.

Tym jest dla ciebie “bycie muzykiem”?

Dla mnie to przede wszystkim droga życia. Wierzę, że to nie wybór. Muzykiem się rodzi. Ja próbowałam tego uniknąć przez wiele lat, nie chciałam być wokalistką, bo sądziłam, że potrzebuję “prawdziwego” zawodu - zostać lekarką czy prawniczką, to żydowski sposób myślenia, mieć edukację, profesję. Ale to wybrało mnie. Dziś jestem z tego powodu szczęśliwa. Wierzę w Boga i wierzę, że to dzięki niemu czuję muzykę, którą muszę podzielić się z innymi. Myślę, że wielu muzyków myśli w ten sposób - robią coś, by inni to poczuli.

rozmawiała: Kaśka Paluch

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij