Powrót do domu. Mamadou Diouf & Sama Yoon "Umbada" [RECENZJA]

mamadou diouf sama yoon umbada
Mamadou Diouf jest jednym z bardziej znanych w Polsce działaczy na rzecz poprawy wizerunku Afryki, współtwórcą portalu Afryka.org i korespondentem Kontynentu Warszawa, ale przede wszystkim - przynajmniej dla mnie - jest muzykiem. Co jak co, ale jeśli Afryka ma przemówić do człowieka całym swoim pięknem, to najlepiej jeśli przemówi właśnie muzyką. 
 
Mamadou & Sama Yoon to stosunkowo świeży projekt, bo powstały w 2014 roku. W składzie poza Mamadou Dioufem i saksofonistą Grzegorzem Rytką, którzy są pomysłodawcami projektu, zobaczymy też nazwiska znanych polskich muzyków parających się szeroko pojętym folkiem i world music. Wśród nazwisk dość rozbudowanej ekipy Patrycja Napierała na instrumentach perkusyjnych i perkusji (a jakże) z Anną Patynek, obsługującą djembe i konga oraz śpiewającą w chórkach, Michał Marecki na klawiszach i Paweł Mazurczak na kontrabasie elektronicznym. Oprócz tego trąbka Piotra Korzeniowskiego, śpiew gardłowy Marcina Rumińskiego i mandolina Janusza Tytmana. Buba Badije Kuyateh gra na korze, usłyszymy też wokal Pablopavo i Pako Sarra. Jak widać, szybki rzut oka na sam skład zespołu sugeruje materiał zróżnicowany, bogaty i ciekawy.
 
 
Tymczasem na "Umbada" nie ma ani krztyny przesady w tej wielobarwności. Album nasycony jest atmosferą miłości do kraju, tradycji, tęsknoty za Afryką, ale też szacunkiem do drugiego człowieka - to w warstwie lirycznej. I wiem to tylko z opisu, bo większość piosenek zaśpiewana jest w ojczystym języku Senegalczyka, wolof. Jednak nawet nie znając słowa w wolof nietrudno wyczuć klimat panujący na płycie. Jasne barwy, wyraźne, nierzadko po prostu taneczne, rytmy, melodie gładko wpadające w ucho i umysł. Często w puls wchodzi reggae, a trudno mi wyobrazić sobie bardziej jasnego, optymistycznego stylistycznego nawiązania w muzyce, niż właśnie reggae. Gatunki zresztą w ogóle się tu dość intensywnie mieszają, co akurat przy tak rozbudowanym składzie nie dziwi. Raz po raz wpadają jazzowe solówki, quasi improwizacje, za chwilę pojawia się balladowe, przejmujące snucie aksamitnego basu i wtórującego mu matowego dźwięku saksofonu. I kulminujące napięcie chórki. 
 
Zgrabnie łączy się tu estetyka afrykańskiej muzyki tradycyjnej z popową tradycją - a piszę tak, bo część "Umbady" przypomina mi jedne z pierwszych płyt afropopowych z tej szerokości geograficznej (szczególnie przy wejściu Pablopavo w pierwszym utworze). Bardzo pozytywny materiał, nasycony pozytywnym przekazem i etnicznymi brzmieniami. Ale jego popowy, piosenkowy potencjał, powinien przysporzyć Mamadou Dioufowi odbiorców nawet spoza kręgu miłośników world music.
 
Kaśka Paluch
Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij