Samba obchodzi setne urodziny. W Brazylii znajdziecie wszystkie jej kolory

samba salvador
W tym roku samba świętuje swoje setne urodziny. Powstała z mieszanki kultur, jaką jest cała Brazylia. Kojarzymy ją głównie z karnawałem, Sambodromem i Rio de Janeiro. Tymczasem samba ma wiele odcieni, odkryjcie z nami te mniej znane.
 
Rio de Janeiro
 
Karnawał. W Rio de Janeiro jest ponad 40 stopni. Gdy wylatywaliśmy z Polski, było minus 20, więc różnica temperatur jest niemalże zabójcza. Ale nikt nawet nie myśli o tym, żeby zostać w chłodnym, klimatyzowanym pokoju hotelowym. Jesteśmy w Brazylii i mamy zamiar zanurzyć się w jej tropikalny rytm. I to dosłownie, bo rytm samby rozbrzmiewa na każdym kroku.
 
Pierwsze spotkanie z sambą w Rio jest zaskakujące. Jedziemy odwiedzić pomnik Chrystusa na Corcovado. To obowiązkowy przystanek na trasie każdego turysty. Chrystus Zbawiciel oraz Głowa Cukru to absolutne „must see” w Rio de Janeiro. Podstawowe składniki koktajlu, który każdy komponuje sobie sam. Chrystus góruje nad miastem ze szczytu wzgórza Corcovado, a najłatwiej dostać się tam kolejką. Wsiadamy zatem do wagonika i ruszamy w górę. Na kolejnej stacji wsiada zespół muzyczny. Nie wiemy czego się spodziewać. Ale gdy zaczynają grać, wszyscy się uśmiechają. Pasażerowie wybijają rytm stopami albo kiwają się w takt muzyki. Muzycy zapraszają do wspólnego tańca i wiele osób korzysta z tego zaproszenia, z początku nieśmiało, potem coraz odważniej. Wagonik kolejki na Corcovado zamienia się na kilka minut w imprezę u starych przyjaciół. Bo nie jesteśmy już grupą obcych, przypadkowych ludzi. Samba nas zbliżyła i połączyła.
 
Karnawał w Rio to przede wszystkim bloki uliczne. Tworzą je grupy sąsiadów, znajomych, angażują się całe społeczności. Plan ulicznych parad ogłaszany jest w lokalnych mediach, a czasem nawet nie podaje się go do publicznej wiadomości, bo bloki chcą ograniczyć udział „obcych”. Na czas pochodów zamykane są całe ulice, więc kilka okołokarnawałowych tygodni to trudny czas dla kierowców. Ale za to wymarzony okres dla miłośników samby.
 
Siedzimy w restauracji w dzielnicy Laranjeiras, gdy nagle na ulicy wielkie poruszenie, tłum, tumult, muzyka. Nawet nie trzeba pytać co się dzieje - wiadomo, że idzie blok uliczny. Pytamy tylko kelnera, jaki to blok. Wraca z informacją: "Chupa mas não baba" (Ssij, ale się nie śliń), przy czym uśmiecha się szeroko. No tak, fantazji Brazylijczykom nie można odmówić, także w nazewnictwie. Kończymy szybko obiad i wychodzimy na ulicę, prosto w roztańczony, kolorowy tłum. Na platformie ciężarówki skąpo ubrane dziewczyny tańczą sambę, a ponieważ jest gorąco, strażacy polewają wszystkich wodą. Takie rzeczy tylko w Rio.
 
Salvador da Bahia
 
Jesteśmy w pierwszej stolicy Brazylii. Miasto zamieszkują w przeważającej większości potomkowie niewolników, czarni stanowią ok. 80% mieszkańców. Tutejsza samba ma zatem czarny odcień, kojarzy się z Afryką, z plantacjami trzciny cukrowej. Ale nie jest przez to ani trochę bardziej nostalgiczna czy melancholijna, chociaż wiemy, że niewolnicy odczuwali taką tęsknotę za Afryką, że umierali z tego powodu. Ta tęsknota ma nawet specjalną nazwę: banzo. W afrykańskiej sambie axé z Salvadoru nie ma ani odrobiny banzo. Jest za to rytm afrykańskich bębnów, który na pewno rozbrzmiewał przed wiekami w senzalach, czyli czworakach niewolników na plantacjach.
Symbolem afrykańskiej muzyki jest perkusyjny zespół Olodum. Na próby i występy tej grupy przychodzą tłumy fanów i turystów. Gdy rozlegają się pierwsze dźwięki bębnów, wszyscy natychmiast wyjmują telefony i zaczynają filmować. Występ Olodum to prawdziwy show, towarzyszyli światowym gwiazdom muzyki, takim jak na przykład Michael Jackson. W „They don’t care about us” wyraźnie słychać afrykańskie bębny w wykonaniu Olodum.
 
Idziemy przez starówkę, Pelourinho. Dosłownie oznacza to pręgierz, miejsce kaźni niewolników. Dzisiaj jest to turystyczna część miasta, z najlepszymi hotelami i restauracjami. Z daleka, spomiędzy kolonialnych kamieniczek słyszymy stłumiony odgłos bębnów i od razu kierujemy się w tamtą stronę. Czyżby Olodum przeniósł się z występem w inne miejsce? Ale nie, to nie oni. Uczniowie małej szkoły perkusyjnej wyszli z budynku i koncertują na ulicy. Przed grupą muzyków stoi dyrygent, a wokół szybko pojawiają się zwabieni głośnym bębnieniem turyści. Taka niespodzianka.
 
Aby poznać więcej odcieni samby, Fundacja Macunaíma zaprasza na 14. Festiwal Brazylijski Bom Dia Brasil. Etnosystem.pl patronuje medialnie temu wydarzeniu.

 
Tekst i zdjęcia: Anna Tomasiewicz
 
Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij