TEGO SŁUCHAM, TO CZYTAM, TO DŹWIGAM: Patrycja Borzęcka

fot. archiwum Patrycji Borzęckiej

Podróżniczka i fotografka, od dłuższego czasu współpracuje z Etnosystem.pl, tworząc dla portalu nietuzinkowe relacje fotograficzne z różnych stron świata. Patrycja opowiada, co nosi w swoim wypchanym podróżniczym plecaku obok sprzętu fotograficznego.

BAGAŻ, KTÓRY DŹWIGAM
Najistotniejszą częścią mojego bagażu zawsze jest sprzęt fotograficzny i filmowy. Wlicza się w to: korpus aparatu Nikon D610, obiektyw portretowy, obiektyw szerokokątny, teleobiektyw, statyw, lampa, goPro Hero 4 Silver Edition, akcesoria do goPro i dyktafon Sony ICD-PX240. W przypadku podróży czysto reporterskich zabieram ze sobą również laptopa. Całość mojego sprzętu zwykle waży około 10-15kg. Wśród podróżników jest taka zasada, że plecak nie powinien przekraczać 15 kg. Dlaczego? Ponieważ po dwóch tygodniach noszenia to samo 15 kg niesie się już jak 30 kg. W moim przypadku stosowanie się do tej zasady nie zawsze jest możliwe. Czasem muszę zabrać ze sobą namiot, ciepły śpiwór i ubrania na różną pogodę. Zdarzało się, że mój bagaż wynosił 30 kg. Staram się jednak tego unikać i mam na to pewne sposoby. 

Gdy w tamtym roku w czasie trwania konfliktu jechałam do Izraela i Palestyny, chciałam być jak najbardziej mobilna. Był lipiec, a mi zależało głównie na dobrych zdjęciach. Wzięłam ze sobą tylko dwudziestolitrowy plecak North Face’a, do którego zapakowałam cały sprzęt fotograficzny, jedną zapasową koszulkę i jedną książkę. Zdecydowałam, że jeśli coś okaże mi się jeszcze potrzebne, kupię to na miejscu. Ostatecznie przez dwa tygodnie chodziłam w jednych spodniach i dwóch koszulkach, które przepierałam przy każdej okazji. Mój plecak był lekki i wygodny.

Niestety nie zawsze jest możliwość tak kompaktowego spakowania. W Izraelu było naprawdę gorąco i mogłam spać bez przykrycia. Śpiwór był mi zupełnie zbędny. Przemierzając Kenię i Tanzanię nie miałam już takiego komfortu. Pogoda zmieniała się w zależności od aktualnej szerokości geograficznej. Na Bliskim Wschodzie mogłam na każdym kroku kupić owoce. Pomimo wojny nie było najmniejszego problemu z zaopatrzeniem. Nie musiałam robić zapasów. We Wschodniej Afryce w miejscach turystycznych było oczywiście podobnie. Jednak jadąc do dżungli sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Musiałam zabrać ze sobą: plastikowe sztućce, śpiwór, karimatę, zapasy wody i jedzenia, wysokie buty trekkingowe (w przypadku nadepnięcia na węża dają lepszą ochronę przed ukąszeniem), długie spodnie i bluzę (w nocy bardzo intensywnie gryzą moskity i inne tropikalne owady). Skutkiem tego zapakowałam się w sześćdziesięciolitrowy plecak i było to dużym sukcesem.

Jak wygląda sytuacja w przypadku wyjazdów nurkowych lub żeglarskich? Na wyjazdy płetwonurkowe zwykle pakuję się w mały plecak. Jako, że jeżdżę nurkować głównie do ciepłych krajów, wystarczy kilka zwiewnych sukienek, strój kąpielowy i goPro, którym nagrywam filmy pod wodą. Z wyjazdami żeglarskimi sytuacja nieco się komplikuje. W kojach zawsze jest mało miejsca, więc staram się nie zabierać ze sobą zbyt dużo bagażu. Jednak podczas żeglowania mogą dopaść nas różne warunki pogodowe. Trzeba być gotowym na każdą ewentualność. Tylko raz przed rejsem stwierdziłam, że będę oszczędzać miejsce w plecaku. Później przez dwa tygodnie zamarzałam na nocnych wachtach. Od tamtej pory zawsze zabieram ze sobą ubrania na każde warunki: sztormiak, kalosze, ciepłą czapkę, rękawiczki, grubą bluzę, cienką bluzę, krótką koszulkę, długie spodnie i tenisówki na cienkiej, nieślizgającej się podeszwie.

Podczas każdej dalszej wyprawy mam też ze sobą nóż CRKT-M21-04.

PATRYCJA BORZĘCKA GOŚCIEM AUDYCJI ETNICZNY STAN UMYSŁU - POSŁUCHAJ!

KSIĄŻKI, KTÓRE CZYTAM
Najbardziej interesuje mnie literatura faktu. Książki, które czytam w podróży podzieliłabym na trzy rodzaje:

- Reportażowe: są to książki przeważnie oddające obiektywne fakty. Przykłady tego typu książek: Paul Conroy - "Pod ostrzałem. Ostatnie zadanie Marie Colvin" (książka poświęcona wspaniałej reporterce, która zginęła podczas relacjonowania wojny w Syrii), Tadeusz Biedzki - "Sen pod baobabem" (świetny reportaż przedstawiający brutalną rzeczywistość Mali), Dorota Kowalska i Wojciech Rogacin - "Korespondenci.pl" (bardzo interesujące wywiady z polskimi korespondentami wojennymi), Krzysztof Miller - "13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego" (wspomnienia najwybitniejszego polskiego fotoreportera wojennego). Do tej kategorii kwalifikuje się też większość reportaży Ryszarda Kapuścińskiego.

- Biograficzne książki akcji: zwykle są to wspomnienia agentów wywiadu albo żołnierzy jednostek specjalnych. Do tych książek zawsze podchodzę z dystansem. Dość często naginają fakty i są propagandowe. Jednak jeśli zachowamy pewien dystans mogą być naprawdę dobrą rozrywką. Przykłady: Moti Kfir i Ram Oren - "Sylvia. Agentka Mossadu", Marcus Lutrell - "Przeżyłem Afganistan", Howard E. Wasdin - "Snajper. Opowieść komandosa Seal Team Six", John Gaddes - "Najemnik", Wiktor Suworow - "Akwarium".

- Książki warsztatowe i naukowe: są to książki doskonalące warsztat, oraz te, które mają wartość stricte edukacyjną. Z tego typu lektur poleciłabym następujące pozycje: Ryszard Kapuściński - "To nie jest zawód dla cyników. Pięć zmysłów dziennikarza", Piotr Trybalski - "Fotograf w podróży", Basil Davidson - "Społeczna i polityczna historia Afryki w XX wieku", Jacek Reginia-Zacharski - "Rwanda. Wojna i ludobójstwo", Robert Czulda - "Iran 1925-2014. Od Pahlawich do Rouhaniego".

MUZYKA, KTÓREJ SŁUCHAM
Niebo z koloru granatu przyjęło jaśniejszą barwę. Usłyszałam uderzenie pioruna i krzyk kapitana. W tym samym momencie odruchowo zaczęłam śpiewać "Whenever, wherever, we’re meant to be together...", jednocześnie próbując nie wypaść za burtę. Całą załogą walczyliśmy z żywiołem, a ja przed oczami miałam tańczącą Shakirę. Sztorm zaskoczył nas niespodziewanie. Nikt nie zdążył wyłączyć radia. Walczyliśmy więc ze sztormem słuchając Shakiry. To było bardzo surrealistyczne przeżycie. Do dziś się śmieję na to wspomnienie. 

Muzyka w podróży najbardziej kojarzy mi się z morzem. Są piosenki żeglarskie, które wywołują we mnie tysiące wspomnień i sprawiają, że na nowo przeżywam minione chwile. Jedną z takich piosenek jest "Żeglarski Czardasz" zespołu EKT Gdynia. Przypomina mi jak z załogą przeżyliśmy sztorm na Atlantyku i marzyliśmy o dotarciu do portu. Powiadomiono nas jednak, że nie zostaniemy wpuszczeni. Sztorm zniszczył falochron i wejścia nie było. Mieliśmy przed sobą jeszcze kilka dni podróży do kolejnego portu. Brudni, głodni i zmęczeni śpiewaliśmy "Jeszcze tylko kilka mil, szybko przepłyniemy, jeszcze tylko kilka chwil, w porcie odpoczniemy...". Wspólny śpiew podnosił nas wtedy na duchu.

Podczas dobrych warunków na morzu było też sporo gry na gitarze. Sama miałam dużo szczęścia. Pływałam z Witkiem Kozłowskim, wspaniałym śpiewakiem i gitarzystą. Gdy zaczynał trącać palcami o struny, wszyscy momentalnie milkli, niezależnie od tego co wcześniej robili. Z Witkiem odbywaliśmy wspólne wachty i nie jestem w stanie policzyć ile razy zabierałam mu ster prosząc by trochę pograł i pośpiewał. Gitara i śpiew to niemal nieodłączne elementy żeglarskiej wyprawy.

Prócz tego na rejsach oczywiście słuchamy szant i piosenek żeglarskich. Do niektórych mam szczególny sentyment. Wiążą się dla mnie z silnymi wspomnieniami i niesamowitymi ludźmi morza. Do takich utworów należą: Great Big Sea - "Fisherman’s Lament", Stara Kuźnia - "Zagubieni Żeglarze", Andrzej Korycki - "Mewy" i Piotr Zadrożny - "Port Amsterdam".

Oczywiście muzyka towarzyszy mi nie tylko podczas wypraw żeglarskich. W trakcie przygotowywania reportażu o Belfaście dziesiątki razy słuchałam kultowego utworu The Cranberries - "God Be With You", pochodzącego z filmu "Zdrada" (film opowiada o życiu młodego mężczyzny, który wstępuje w szeregi IRA). Będąc w Afryce dawałam ponieść się lokalnej muzyce. Podobnie było w krajach arabskich. Pewnego razu weszłam do arabskiego domu tylko dlatego, że usłyszałam dochodzącą z niego, piękną muzykę. Namówiłam współtowarzyszy by udać się do środka i posłuchać gry mieszkańców. Gospodarze okazali się niezwykle mili, przygotowali nam herbatę i grali pełni zaangażowania, tak jakby nas tam nie było.

fot. archiwum Patrycji Borzęckiej, KOPIOWANIE ZABRONIONE!

Więcej zdjęć Patrycji na www.archiwapodróży.pl.

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij