Uwe Rada "Adriatyk. Miejsca, ludzie, historie" [RECENZJA]

Uwe Rada - Adriatyk
Uwe Rada znany niemiecki dziennikarz i publicysta, który w Polsce ceniony jest w szczególności za „biograficzne portrety” europejskich rzek w tym Łaby i Niemna, tym razem penetruje historyczne i kulturowe przestrzenie wokół Morza Adriatyckiego. W swojej najnowszej książce „Adriatyk. Miejsca, ludzie, historie” zagłębia się nie tylko w odmęty historii wielkich cywilizacji regionu, ale także przeczesuje brzegi morza i swojej pamięci w poszukiwaniu utraconych skarbów.

Morze możliwości
Sentymentalny powrót do lat dzieciństwa i pierwszych młodzieńczych doświadczeń z podróży na włoskie wybrzeże konstruuje narracyjną wędrówkę autora. Poznajemy Adriatyk z perspektywy drogi Rady, jego doświadczeń, wspomnień, impresji i wniosków. Pisarz precyzyjnie przemyca do tekstu elementy historii czy mitologii danego miejsca pisząc swoją opowieść, jako osadzony w kontekstach kulturowych traktat o miejscu. Adriatyk jest dla autora nie tyle przestrzenią geograficzną, co silnie ujednoliconą poprzez wpływy poszczególnych imperiów, wielkich religii czy szlaków handlowych, sferą kulturową. Charakterystyczne jest to, że jego terytorium jest i było wyjątkowe – to zarówno centrum jak i peryferia, blisko jak i daleko, własne i cudze morze. 

Niejednorodny i nieklarowny poprzez swoje wyjątkowe położenie geograficzne, Adriatyk spajany jest przez czas i to on jest najważniejszą determinantą jego opisu. Heraklitowskie panta rhei jest idealną definicją statusu morza w rozgrywkach geopolitycznych. W dziejach adriatyckiej Europy, bowiem to co dla jednej siły było przekleństwem, druga przekuwała w atut. Adriatyk był miejscem styku, areną rywalizacji, upadku i tryumfu państw lub imperiów. To na nim także narodziło się jedyne w swoim rodzaju morskie państwo – Republika Wenecka. Historia Wenecji to przede wszystkim historia Adriatyku jako głównej siły i potęgi Serenissimy. Najdłużej istniejące państwo o ustroju republikańskim wsławiło się także tym, iż jak żadne wcześniej ani później w historii, nie wyniosło tytułowego Adriatyku do rangi Morza Centralnego.

Ciekawostką mogą być „polskie” fragmenty podróży Rady, czyli interesująco acz krótko opisane ślady historycznej (np. Sienkiewicza, Piłsudskiego) i całkiem współczesnej polskiej bytności na wybrzeżu Adriatyku. Polskie momenty mają także edukacyjny walor pokazując np. jak różnie był odbierany „urlop nad Adriatykiem” w kontekście zimnowojennych podziałów przez Polaków i mieszkańców Europy Zachodniej, a także jak blisko kulturowo i geograficznie z jego plaż do polskiej Galicji. 

Uwe Rada nie jest w „Adriatyku” mistrzowskim gawędziarzem, nie porywa jak lubujący się podobnej tematyce Karl-Markus Gauss w swoich wyśmienitych „Niemcach na peryferiach Europy” czy „Umierających Europejczykach”. Czuć, że tekst momentami jest bez polotu i literackiego smaku. Książka jest przy tym dość trudna w odbiorze i mimo podróżniczego oraz mocno subiektywnego przekazu zbliża się bardziej do literatury historycznej niż stricte podróżniczej. Mało tu detali i smaczków, na które czekaliby zwolennicy bedekerów, więcej za to dziejów wszelakich i polityki. Rada bywał w lepszej formie, choć książka „Adriatyk” nie jest łatwa a wymagająca w odbiorze, warta jest przeczytania. Na pewno polecam ją wszystkim, tym którzy właśnie wracają lub wrócili z Chorwacji, zobaczą bowiem jej zabytki w zupełnie innym świetle.
 
Łukasz Moroz