#HALO507 – PANAMA CZĘŚĆ 7: WRACAMY NAD PACYFIK (SANTA CATALINA)

Przy wielu okazjach określałem konkretne miejsca w Panamie jako niepozorne i warte uwagi, ale w przypadku miejscowości Santa Catalina jest to szczególnie uzasadnione. To mały, ukryty raj dla surferów, nurków, ale również wszystkich miłośników plażowania. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak niepełne byłoby moje tournée po Panamie bez wizyty w tej części wybrzeża Oceanu Spokojnego.
PRAKTYCZNIE

Jak zwykle zaczynamy od największej bolączki w trakcie pobytu w Panamie, czyli jak tu się właściwie dostać? Jeśli będziecie już w trasie, daleko od Panama City nie unikniecie czasem kilku przesiadek, co jest po prostu niezwykle męczące. Ze stolicy najprościej dostać się do miejscowości Soná i stąd udać się do Santa Catalina. Taka podróż zajmie około 5 godzin. W innym razie należy szukać połączeń do Santiago i potem do Sony. Szczególnie w tym przypadku uczulam na zapakowanie się w autobus odpowiednio wcześnie, żeby nie narazić się na przegapienie ostatniego kursu. Wierzcie mi, nie chcecie utknąć w Sonie. To miejsce cieszy się złą sławą nie ze względu na więzienie (to fikcja wykreowana na potrzeby serialu „Prison Break”), ale z powodu jednego z największych wskaźników zgonów po ukąszeniach węży.

W przypadku transportu do Santa Catalina dochodzi temat prywatnych przewoźników jeżdżących małymi busami na konkretne trasy. Ja sam trafiłem na bezpośrednie połączenia do Bocas del Toro i do Boquete (z tego drugiego nawet skorzystałem). Jest może i drożej, ale jest to ogromna oszczędność czasu i naszej energii.



W kwestii noclegowej Santa Catalina stoi pensjonatami i hostelikami. Jest ich naprawdę niewiele, dlatego w sezonie warto się upewnić, że będziecie mieli gdzie nocować. Przy samej plaży znajdują się zarówno hotele jak i kabiny plażowe. Ja nocowałem nieco dalej za tradycyjne 15 USD za noc.

Przed przyjazdem warto zaopatrzyć się w gotówkę. Nie znajdziecie tu bankomatu, a z płatnością kartą może być naprawdę różnie. A szkoda, gdyby zabrakło Wam kilku dolarów na lekcje surfowania czy wynajęcie sprzętu. W Santa Catalina znajduje się kilka miejsc, gdzie można wykupić zarówno zajęcia z nauczycielem jak i wypożyczyć sprzęt i uderzyć na plażę na własną rękę.

Santa Catalina znajduje się w wielu rankingach miejsc polecanych dla początkujących surferów na całym świecie, a dla mnie jest moim prywatnym numerem 1 w skali całego kraju. Warunki są naprawdę przyjazne, wiatru nie brakuje, a fale nie osiągają jakichś niebotycznych rozmiarów i często pomagają za nas wykonać część pracy w wodzie. Jeżeli przyjeżdżacie tu dla plażowania lub wycieczek na sąsiednie wyspy, wystarczy przewidzieć 2 pełne dni w tym miejscu. Jeśli natomiast interesują Was sporty wodne, będzie to ten punkt wyjazdu, z którym będzie Wam się niezwykle trudno rozstać nawet po tygodniu.

PODRÓŻNICZO

Okolice Santa Catalina są rozsławione ze względu na sąsiedztwo parku narodowego Isla Coiba, który ze względu na swoją bioróżnorodność został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Z wioski odpływa wiele łódek, które zawiozą Was na tę wyspę, abyście mogli się raczyć jej pięknem. Tamtejsze wody cieszą się ogromną popularnością wśród nurków, a plaże należą do jednych z piękniejszych po tej stronie Pacyfiku. Brzmi zachęcająco, prawda? Ja niestety tam nie dotarłem, w znacznej mierze ze względu na mocne ograniczenia czasowe.

Najczęściej ludzie trafiają tutaj z dwóch kierunków: Valle de Anton lub okolic Pedasi. Z tym drugim Santa Catalina wygrywa moim zdaniem w każdej kategorii. Wioska nie ma w sobie tak naprawdę nic arcyciekawego, ale wygrywa ogólnym klimatem i bezsprzeczną autentycznością. Pozytywne wibracje są odczuwane na każdym kroku, nawet mali lokalsi pozdrawiają Cię charakterystycznym surferskim gestem.

Same plaże należą do bardzo urokliwych. Główna, znajdująca się na końcu drogi przecinającej tę mieścinę, jest jednocześnie miejscem odpływu łodzi na okoliczne wyspy. Przez ten zgiełk o określonych porach sporo traci. Moim absolutnym faworytem jest Playa El Estero – szeroka, piaszczysta, z rozciągającymi się przy niej zielonymi wzgórzami. Tutaj też bije surferowe serce okolicy, gdzie z falami mierzą się zarówno Panamczycy jak i przybysze z różnych miejsc świata.

To tutaj widziałem też najbardziej rozgwieżdżone niebo w całej Panamie. Widok był absolutnie zniewalający. Pomimo bardzo krótkiego pobytu w tym miejscu, udało mi się zebrać do kolekcji jeszcze kilka takich momentów, które zaważyły nad moim odbiorem Santa Catalina. Ale o tym może już w kolejnej sekcji.

PRYWATNIE

Tak to często bywa, że najlepiej wypada to, co nie do końca zaplanowane. Tak naprawdę znalazłem się tutaj w wyniku jednej rozmowy ze znajomą Panamką, która była zachwycona Santa Catalina i gorąco zachęcała mnie, żebym tu zajrzał po drodze z Valle de Anton. Ja miałem spotkać się ze znajomymi po stronie karaibskiej – co jednak (jak to często bywa z ludźmi mieszkającymi na tej szerokości geograficznej) nie doszło do skutku. Musiałem dość szybko przekierować swój szlak, moim punktem docelowym na czas karnawału było Boquete, ale koniecznie chciałem chwilę poplażować. I tak trafiłem do Santa Catalina.

Strzałem w dziesiątkę okazało się samo miejsce, w którym nocowałem. Co prawda znajduje się dalej od głównej trasy, ale posiada klimat nie do podrobienia. Właściciel Włoch wymarzył sobie obiekt całkowicie ekologiczny, dlatego cała konstrukcja powstała z bambusa. Nie tylko postawił to wszystko na nogi, ale również doglądał kuchni. Mieszanka dość egzotyczna, ale chyba nie muszę nikogo zapewniać, że w tych dniach jadłem tam wyśmienicie.

Tak naprawdę cała załoga tworzyła świetny klimat, na drugi dzień wszyscy znali mnie już z imienia, wieczorem niemal ze wszystkimi gośćmi oglądaliśmy film na projektorze, popijając cuba libre. Fajnie było się tam znaleźć na początku tego przedsięwzięcia. Widać, że wszystkim się jeszcze chce i że starają się przyciągnąć tutaj coraz większą klientelę.



Na recepcji dopytałem też o lekcje surfowania. Interesowała mnie dosłownie godzina doszkalająca po tym, co już zdążyłem przyswoić sobie w Venao. I tu kolejny jakże miły zwrot: moim nauczycielem okazał się chłopak, który należy do surfingowej kadry narodowej Panamy. Jedna lekcja z tym człowiekiem dała mi więcej niż wszystkie, jakich mi udzielono w poprzednim miejscu. W Santa Catalina o wiele bardziej poczujecie samego ducha tego sportu, widzicie kilkuletnie brzdące wbiegające z deską do Oceanu. Prawdopodobnie zanim nauczą się czytać, potrafią już surfować.

O ile El Valle miało w sobie charakter na pół sanatoryjny, tak Santa Catalina – trochę dzika, na uboczu i piekielnie słoneczna – była o wiele intensywniejszym i pełniejszym doświadczeniem. Okazuje się, że od czasu do czasu warto jednak posłuchać kogoś z Panamy przy planowaniu swojej trasy przejazdowej.

Rafał Maćkowski

FOTO
Playa El Estero
Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij