#halo507 – PANAMA CZĘŚĆ 1: WSTĘP ORAZ INSTRUKCJA OBSŁUGI

Siedzę w salonie hostelu, w którym nocowałem za każdym razem, kiedy tylko przebywałem w Panama City. Tu wszystko się zaczęło i tu, po nieco ponad 4 miesiącach, wszystko się kończy. Do walizki zapakowałem maksymalną dozwoloną ilość rumu, panamskie tablice rejestracyjne (dość niecodzienna pamiątka z podróży), ale przede wszystkim mnóstwo wspomnień i wyjątkowych doświadczeń. Moja linia lotnicza raczyła mnie poinformować o godzinnym opóźnieniu, nie spieszy mi się więc na lotnisko. Prawdę powiedziawszy nie spieszy mi się też wracać do kraju, ale o tym może później. Rzeczy, miejsca, ludzie, z którymi stykałem się tu na co dzień, dziś zyskują inny wymiar. Wszystko, co dziś zrobię w ten leniwy i gorący dzień, będę robić w Panama City po raz ostatni.

Jak się tu w ogóle znalazłem? Z początkiem 2017 roku okrzepła we mnie myśl odnośnie dłuższego wyjazdu z Polski, zrezygnowania z dotychczasowej pracy i obrania kursu na Amerykę Łacińską. Panama nigdy nie była moim pierwszym wyborem, ale z reguły orbitowała dość blisko mojej głowy ze względu na większą przewidywalność, bezpieczeństwo i stabilność (wszystko oczywiście skrojone pod tutejsze, nie europejskie realia). Ostatecznie na moim wyborze zaważyła nie destynacja a staż, który udało mi się tu dostać: pozwolił mi jednocześnie pracować i podróżować po kraju bez mocnego nadwyrężania oszczędności. Rzutem na taśmę (ze względu na metrykę) udało mi się zaaplikować przez AIESEC i wkrótce mogłem już kupować bilet i się pakować. Nie oszukujmy się, dodatkowej motywacji dostarczał fakt ucieczki z Polski na czas zimy do miejsca, gdzie nie dość, że zawsze jest ciepło, to jeszcze na samym starcie pory suchej. I tak przez następnych kilka miesięcy.

W trakcie moich przygotowań do pobytu w Panamie, jak również w jego trakcie, doskwierało mi nieodparte przekonanie, że na każdym kroku brakuje materiałów na temat podróżowania po tym kraju w naszym rodzimym języku. Artykułów po hiszpańsku i angielsku jest już więcej, ale wiele z nich zdążyła się już z kolei zdezaktualizować. Panama to nie tak wyrobiona marka jak Kostaryka, gdzie sektor turystyczny jest o wiele bardziej rozwinięty, a przez to dość stabilny i przewidywalny. Z sąsiednią Panamą jest inaczej, tutaj wiele rzeczy zdąży wyrosnąć, okrzepnąć lub po prostu się poprawić zanim ktoś zdąży napisać kolejny sensowny przewodnik po tym kraju. I nie ominie to również kolejnych wpisów mojego autorstwa, dlatego też chciałbym skupić się na rzeczach w miarę ogólnych, samej atmosferze i wrażeniach, wzbogacając to tylko o informacje logistyczne. Zestawienia cenowe nie mają tyle sensu, co wskazanie urokliwych, czasem mniej popularnych miejsc – to przecież nie zmieni się w mgnieniu oka. Wszystko po to, by móc się cieszyć z podróżowania po Panamie, kiedy tylko to możliwe. Zaskoczeni? Otóż zwiedzanie czy dłuższy pobyt w tym kraju nie jest objęte gwarancją dobrej zabawy; co więcej, bywa wręcz frustrujące. Na chwilę przed wyjazdem z tego miejsca mam w sobie mieszaninę wyjątkowo sprzecznych uczuć: od nostalgii i zafascynowania po najzwyczajniejsze w świecie rozczarowanie. Jedno wiedziałem na pewno: jesteśmy sobie z Panamą winni rozliczenie, co następuje właśnie w tym momencie.

Skąd nazwa #halo507? To proste, +507 to nr kierunkowy do Panamy. Jak czytać ten blog/zbiór artykułów? Postanowiłem dokonać podziału na 3 kategorie tak, żeby w zależności od tego, czego szukacie, nie trzeba było wyłuskiwać potrzebnych informacji. Niemal każdy nowy wpis będzie podzielony na sekcje:

  • Praktycznie – tu znajdziecie przede wszystkim ogólne wskazówki jak przetrwać, przemieszczać się i zyskać jakiekolwiek pojęcie, czego można się w danym miejscu spodziewać.
  • Podróżniczo – w tej części umieszczam krótkie, acz treściwe opisy i zdjęcia poszczególnych destynacji tak, aby najważniejsze miejsca nie umknęły Waszej uwadze.
  • Prywatnie – jedni tę część pominą, inni właśnie przy niej zatrzymają się na dłuższą chwilę. O ile w przypadku dwóch pierwszych sekcji postaram się zatroszczyć o obiektywne podejście, tak tutaj chciałbym popłynąć z moimi osobistymi odczuciami i historiami związanymi nie tyle z miejscami, co konkretnymi ludźmi, którzy nadali im wyjątkowości.

To, co tu znajdziecie, nie ma w żadnym razie charakteru promocyjnego, jeśli ktoś chciałby konkretnych rekomendacji, zapraszam do bezpośredniego kontaktu. Gotowi? Zaczynamy!

Rafał Maćkowski

zdjęcie: Cinta Costera w Panama City z widokiem na nowoczesną część miasta

Cookies make it easier for us to provide you with our services. With the usage of our services you permit us to use cookies.
Ok Decline