Zarqa Nawaz: humor to sposób, by ludzie opuścili gardę [WYWIAD]

- Myślę, że jeśli twoje otoczenie jest wspierające, to potrafi zaakceptować wiele różności. I myślę też, że stajemy się za bardzo zafiksowani na różnościach dotyczących muzułmanów, zapominając, że one istnieją w każdej innej, także niemuzułmańskiej, społeczności - mówi Zarqa Nawaz, autorka książki "Śmiejąc się w drodze do meczetu", która właśnie trafiła na półki polskich księgarń. Przy okazji premiery wydawnictwa rozmawiamy o dystansie i humorze w przedstawieniu islamu, o naturalnych lękach i o tym czy muzułmanów należy się obawiać.

Kaśka Paluch: Sporo z twojej książki dowiedziałam się o praktycznej stronie życia muzułmanki na Zachodzie, ale też o samym islamie. Czy twoim założeniem było, by czytelnik zetknął się z tą tematyką w takiej właśnie lżejszej, łatwiejszej do przyswojenia formie?

Zarqa Nawaz: Na początku napisałam bardzo poważną książkę o islamie i nieporozumieniach jakie dotyczą religii, ale moja wydawczyni powiedziała, że to było okropne. Dodała, że najlepiej wychodzi mi pisanie komediowe i opowieści. To było denerwujące, bo myślałam, że dotrę do większej ilości ludzi jeśli napiszę intelektualną książkę. Edytorka powiedziała, że to nie było zbyt intelektualne i może powinnam trzymać się tego, co potrafię najlepiej. Więc po dwuletnich zmaganiach, przepisałam książkę własnym głosem i efekt trzymasz w ręku teraz.

W Polsce dyskusja na temat islamu i życia muzułmanów jest dziś bardzo gorąca, głównie ze względu na kryzys migracyjny. Co powiedziałabyś, jako muzułmanka żyjąca na Zachodzie, w muzułmańskiej społeczności, przerażonym, zaniepokojonym ludziom… żeby nie bali się islamu?

Myślę, że to naturalne dla ludzi, że obawiają się innych ludzi, kiedy tamci przybywają w ogromnych ilościach. Pamiętam rasizm, który odczuwałam jako dziecko, kiedy moi rodzice przeprowadzili się do Kanady w latach 70. W tamtych czasach bardzo duża liczba Pakistańczyków przeprowadzała się do Kanady. Ale czego nauczyła Kanada, to tego, że jeśli postawisz ludzi na jasnej ścieżce obywatelstwa, będą wdzięcznymi i zaangażowanymi obywatelami oraz wartością dodaną społeczeństwa. To dzieje się za każdym razem, kiedy duże liczby przybyszów pojawiają się w Kanadzie. W ciągu kilku lat stają się bardzo ważną częścią społeczeństwa. Nie ma nic strasznego w muzułmanach ani w islamie. Jesteśmy jak wszyscy inni i chcemy tego samego dla naszych rodzin, bezpieczeństwa, pokoju i szansy na lepsze życie.

Przyznam szczerze, że do "Śmiejąc się w drodze do meczetu" podchodziłam ze sporą rezerwą. Nie będę ściemniać, nie znałam wcześniej twórczości Zarqi Nawaz, ani jej serialu "Little Mosque on the Prairie". Zaś zapowiedzi mówiące, że to wesoła książka o islamie - dziś, kiedy dyskusja o islamie, jest tak gorąca i napięta - cóż. Przyznacie, że mogło to wzbudzić pewne wątpliwości. - nasza recenzja "Śmiejąc się w drodze do meczetu".

Czytając twoją książkę wielokrotnie wybuchałam salwami śmiechu, na przykład przy rozdziale o dżinach… ale musiałaś brać pod uwagę, że nie wszystkim wyznawcom islamu spodoba się takie humorystyczne przedstawienie ich wyznania?

Muzułmanie powiedzieli mi, że potrafią się utożsamić z moimi historiami, ponieważ podobne przydarzyły się im. Po prostu do tej pory nikt nie opowiedział ich w taki sposób.

Doświadczyłaś w swoim życiu jakichś nieprzyjemnych sytuacji wynikających z tego, że jesteś muzułmanką?

W Kanadzie jedyny raz, kiedy przeżywałam taką trudność, to był moment przyjazdu do kraju, w 1972 roku. Było sporo dzieciaków, które nas przezywały i czasami biły mojego brata, kiedy poszliśmy do szkoły. Ale stopniowo to się kończyło kiedy społeczność muzułmańska stawała się bardziej ustabilizowana.

A jakieś przykre reakcje na twoją pracę filmową?

Miałam dużo szczęścia w swojej pracy. Moja społeczność muzułmańska z początku nie była pewna tego, co robię, kiedy zaczęłam tworzyć telewizyjny serial „Meczecik na prerii”. Obawiali się, że stworzę zły obraz islamu i będę nabijać się z naszego sposobu życia. Ale kiedy nie muzułmanie przyszli do nich i opowiedzieli historie bardzo podobne do ich historii, pozwoliło im to poczuć, że dzięki temu ludzie są w stanie lepiej ich zrozumieć.

A nie sądzisz, że osoby z mniejszym dystansem, wychowujące się w rodzinach o bardziej radykalnych poglądach i o mniejszej asertywności niż ty, miały by większą trudność w życiu „po swojemu”, właśnie dlatego, że są muzułmanami?

Myślę, że każda rodzina jest inna. Nawet nie-muzułmanie często przeżywają trudności w dopasowaniu się do społeczeństwa, z powodu różnych okoliczności. Myślę, że jeśli twoje otoczenie jest wspierające, to potrafi zaakceptować wiele różności. I myślę też, że stajemy się za bardzo zafiksowani na różnościach dotyczących muzułmanów, zapominając, że one istnieją w każdej innej, także niemuzułmańskiej, społeczności. Konieczność przystosowania się dotyczy osób o innej orientacji seksualnej, rozwoju umysłowym, niepełnosprawności fizycznej. Jeśli dana społeczność naprawdę chce, żeby ludzie poczuli, że do niej należą, to nie będzie trudne. Jeśli nie chcą cię z jakiegoś powodu, znajdą sposób na to, by uczynić życie trudniejszym i wytłumaczą to na przykład twoim wyznaniem.

 

Czy doświadczenie dziennikarskie pomaga ci w byciu filmowcem?

Nauczyłam się rozpoznawać dobrą historię. Robienie filmów to przywracanie takich historii do życia.

Jako filmowiec, pisarka, pracujesz intuicyjnie czy wspierasz swoją pracę teoretyczną wiedzą, studiami, literaturą?

Pracuję intuicyjnie poprzez swoje doświadczenie i oglądanie newsów. Pracuję w komedii, ponieważ to pomaga mi przepracować świat. To także świetny sposób, by pozwolić ludziom opuścić gardę i przekonać do wysłuchania tego, co masz do powiedzenia.

A film? Jaki wywołał na tobie największe wrażenie?

Wiem, że to cliché, ale kiedy dorastałam największe wrażenie wywołały we mnie “Gwiezdne Wojny”. Po ich obejrzeniu chciałam żyć życiem pełnym przygód i ekscytujących zdarzeń.

Fot. Mark Taylor

Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku, zanim klikniesz „Przejdź do serwisu” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Przejdź do serwisu” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres. Zgoda Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Etnosystem.pl Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych oraz danych lokalizacyjnych generowanych przez Twoje urządzenie, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno. Jeśli nie chcesz wyrazić zgody kliknij „Zamknij”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych do śledzenia statystyk Google Analytics czy wyświetlania Ci dedykowanych reklam.
Więcej informacji Przejdź do serwisu Zamknij