• Od początku
  • Czytam
  • 108 lat od tragicznej śmierci Mieczysława Karłowicza w lawinie pod Kościelcem


108 lat od tragicznej śmierci Mieczysława Karłowicza w lawinie pod Kościelcem

8 lutego 1909 roku w lawinie pod Małym Kościelcem zginął Mieczysław Karłowicz, kompozytor, najwybitniejszy przedstawiciel polskiego późnego romantyzmu, a także taternik i współzałożyciel TOPR.
 
Wedle niektórych badaczy i muzykologów - moim zdaniem także - muzyka Mieczysława Karłowicza to również przykład ekspresjonistycznego odwzorowania gór, szczególnie stanów emocjonalnych przez nie wywoływanych. Twórczość kompozytora z Tatrami związana była niezwykle blisko. W górach spędzał każdą niemal wolną chwilę. 
 
Mariusz Zaruski, z którym Karłowicz często się wspinał, wspominał, że kompozytor był w górach niezwykle ostrożny. Bardzo bał się o siebie, ponieważ bał się o swoją matkę - miał świadomość, że jego wypadku w górach ona sama psychicznie może nie przeżyć. Zaruski wspominał jak Karłowicz wycofał się z tego powodu między innymi z wycieczki na Rohacze. Stąd też między bzdury wkłada opowieści jakoby śmierć Karłowicza pod Kościelcem była przez niego zaplanowana, czyli samobójcza. Zresztą Zaruski, który prowadził akcję poszukiwawczo-ratowniczą w swoich wspomnieniach opisał, że ślady na śniegu wskazywały, iż kompozytor starał się przed lawiną uciec: "dążąc bezpośrednio jego ostatnim śladem, który zadymka niezupełnie jeszcze zawiała, podziwiałem ostrożność jego w wyborze drogi: nie tylko pod Małym Kościelcem ślad jego nart szedł kilkadziesiąt metrów powyżej letniej ścieżki, pod samymi niemal ściankami, lecz nawet z Karczmiska, zjeżdżając na Halę Gąsienicową, dalekim łukiem objechał stromy upłazek, którym letnia ścieżka idzie, ażeby nie spowodować na nim lawiny" - pisał ratownik. 
"Wędrówki samotne oblane są w mej pamięci jakimś szczególnym, czystym blaskiem. Są to wspomnienia niezmącone żadnym dysonansem, szereg przedziwnych zespoleń z odwiecznym duchem gór, szereg hymnów w zachwycie odśpiewanych na część wszechistnienia" - Mieczysław Karłowicz
 
Kompozytor wybrał się na Kościelec początkiem lutego, by uwiecznić zimowy Kościelec na fotografii - oprócz tego, że był utalentowanym muzykiem, Mieczysław Karłowicz robił też znakomite górskie zdjęcia. Miał ku temu sporo okazji, bo jak pisałam wyżej - spędzał w Tatrach dużo czasu. Wspinał się i z Zaruskim, i z góralskim przewodnikiem Klimkiem Bachledą, a także samotnie - ta ostatnia wyprawa taką właśnie, samotną, była. Wśród jego osiągnięć są między innymi: pierwsze wejścia na Wielką Kołową Turnię, Cieżką Turnię i pierwsze zimowe wejście na Kościelec (rok przed śmiercią). Ze wspomnianym Mariuszem Zaruskim stworzył podwaliny Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ironią złośliwego losu było, że Pogotowie zostało oficjalnie zarejestrowane kilka miesięcy po jego śmierci, która powstanie TOPRu "przyspieszyła". 
 
Do śmierci Mieczysława Karłowicz nawiązał inny wybitny, późniejszy polski kompozytor, Wojciech Kilar - również zakochany w Podhalu i Tatrach. Jemu poświęcił poemat "Kościelec 1909".