"Służąca": Miłość przeraża najbardziej [RECENZJA]

Film "Służąca" jest promowany, jako kolejne dzieło twórcy "Oldboya", autora "trylogii zemsty". Padają hasła o erotycznej grze, zmysłowym thrillerze, przewrotnym zakończeniu. Ale "Służąca" to przede wszystkim zapierająca dech historia miłosna, w której najniebezpieczniejszym bohaterem jest to najsilniejsze i najbardziej namiętne z uczuć.


Trudno wytłumaczyć fenomen i piękno "Służącej", nie zdradzając najważniejszych elementów z fabuły. Budowana szkatułkowo historia, zaskakuje widza aż do końca i nie daje chwili wytchnienia nawet w ostatnich minutach filmu. Park Chan-wook bardzo postarał się, aby widz poczuł się... skompromitowany. I to przez własne sumienie. Bo faktem jest, że zanim jeszcze poznamy niecałą połowę historii biednej złodziejki Sook-hee i jej pięknej pani, Hideko, poddajemy się słodko-gorzkiemu uczuciu zemsty. Pozwalamy sobie na pławieniu się w jadzie, który sączymy na tych, którzy na świat przyszli lepsi, bogatsi, z danym odgórnie szacunkiem, z wrodzoną pewnością siebie. Zanim się zorientujemy, kibicujemy parze oszustów, którzy planują w okrutny i zupełnie nieludzki sposób odebrać arystokratycznej piękności jej majątek. Czy przejmujemy się jej losem? Czy usiłujemy zrozumieć, jakie wydarzenia życiowe zrobiły z niej zimną i wyrachowaną lalkę o bezdusznej twarzy? Park Chan-wook pokazuje nam, że tak naprawdę nas to nie interesuje. Kibicujemy tym, którym coś się od życia należy. Chwilę potem, nasze przekonanie i zaciętość zostają zmiecione w proch, a my łapiemy się na tym, jak daleko posunęliśmy się w obrzydliwej ocenie głównej bohaterki. 

"Służąca" to policzek wymierzony nam bez pardonu. Ale też namacalny dowód, że od wieków unikamy konfrontacji, uciekamy od emocji, poznania drugiego człowieka. Opieramy nasze sądy na powierzchownej ocenie - stroju, mimiki twarzy, zachowania. Czy stoi za nim dramat? A może niemoralny szantaż? Nie interesuje nas to, do momentu w którym druga osoba nie stanie się dla nas całym światem. A przynajmniej kluczem do tego, żeby życie przestało być tak sztuczne i nieznośne. Dlatego "Służąca" to przede wszystkim opowieść o miłości, bo to miłość krzyżuje plany i to miłość zmienia optykę naszego patrzenia na bohaterów filmu. Miłość jest tu bohaterem budzącym nasz lęk - nie dlatego, że jej nie rozumiemy, ale dlatego że przejmuje władzę nad każdym kolejnym wydarzeniem. Jest, jak tornado, którego nie da się powstrzymać, a jego niepewny tor działania - przeraża. 

Oglądając "Służącą" nieustannie zadawałam sobie pytanie, czy historia Sook-hee i Hideko byłaby tak porywająca, gdyby nie miała miejsca w Korei z początku XX wieku, będącej wówczas pod panowaniem Japonii? Być może całą opowieść można by umiejscowić w każdym kraju i czasie, Chan-wook wiedział jednak, że pewne sztywne ramy, narzucone przez kraj i czasy, wzmocnią przekaz opowieści. Sceneria przepięknego angielskiego dworu i minimalistycznych japońskich wnętrz to przytłacza, to uspokaja. Ciężkie meble, kotary, panujący w pomieszczeniach złowieszczy mrok, dodają każdemu zdaniu i spojrzeniu tajemniczości. Z kolei stroje - każące bohaterom utrzymywać sztywną elegancję i typową dla Japończyków skromność - nie pozwalają emocjom przedostać się na wierzch i zawładnąć swoimi panami. Widz w wielu momentach, chcąc zrozumieć prawdziwe intencje bohaterów, musi skupić się na drobnych wskazówkach - spojrzeniu, geście ręki, drgnieniu policzka. Ale i tak nie rozgryzie pełnej gamy emocji, nie zrozumie uczuć delikatnych choć boleśnie namiętnych, nie ogarnie szaleństwa, jakie w pewnym momencie wdarło się do życia Hideko i jej służki. Bo, żeby zrozumieć tornado, trzeba tkwić w jego wirze. Park Chan-wook boleśnie udowadnia nam, że nie jesteśmy na to gotowi, a ocenianie tornada z daleka jest po prostu żałosną próbą zrozumienia czegoś niepojętego.

"Służąca" to film na granicy brytyjskiego dramatu, w stylu "Wichrowych wzgórz" i japońskiej historii o namiętności, jak "Wyznania gejszy". Niepowtarzalnego klimatu filmowi dodaje bogata symfoniczna muzyka Jo Yeong-wooka, nawiązująca do najpiękniejszych ścieżek dźwiękowych (jak "Tajemniczy ogród"). Rozmach soundtracku pomaga nam wskoczyć w wir emocji i fenomenalnie kontrastuje z dominującą powściągliwością bohaterów filmu. Yeong-wook skomponował też po prostu przepiękne, bardzo klasyczne w brzmieniu i romantyczne w wyrazie utwory. To one otwierają nasze serca i nierzadko - wyciskają łzy. Kiedy i dlaczego? Musicie przekonać się sami. Zaręczam jednak, że pod maską chłodnej obojętności i zblazowania Hideko, za bezczelnością i okrucieństwem spojrzenia Sook-hee kryje się wieloletni dramat, który zachwieje waszym postrzeganiem świata. Tajemnica tak porażająca, że jeszcze długo po seansie będziecie rozważać proces jej powstawania i to, jakie spustoszenie uczyniła w życiu bohaterów filmu. A potem zadacie sobie przerażające pytanie: "Czy wolno mi kogokolwiek ocenić, za jego czyny?".

Iśka Marchwica



Film "Służąca" 26 października 2016 zainagurował drugą edycję The Warsaw Korean Film Festival

"Służąca" (org. "Ah-ga-ssi" ang. "The Handmaiden")

dystrybucja w Polsce: Gutek Film, 4 listopada 2016
scenariusz i reżyseria: Park Chan-wook
muzyka: Jo Yeong-wook
w rolach głównych: Kim Min-hie (Hideko), Kim Tae-ri (Sook-hee), Ha Jung-woo (Hrabia Fujiwara), Jo Jin-woong(wuj Kouzuki)

fot. mat. prasowe Gutek Film