Światelnica czyli zaproszenie [WYWIAD]

"Opowieści nie są tylko w dawnych zapisach, są tuż pod twoją skórą. Płyną w krwi, tętnią w sercu" - mówi Łukasz Szypkowski, filolog, pieśniarz i opowiadacz, inicjator i twórca spektaklu "Światelnica", który 20 listopada premierowo zostanie zaprezentowany podczas 11. Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Opowiadania. Spektakl ten w oryginalny sposób, słowami i muzyką przeniesie widzów w świat słowiańskich mitów.

Jarosław Kaczmarek, MFSO: Światelnica - to słowo kojarzy się ze światłem, światem, świętem. Jaka jest jego geneza? Co ono oznacza w kontekście waszego spektaklu?
Łukasz Szypkowski: Szukałem właśnie słowa wieloznacznego, które będzie się kojarzyć wielorako. Wykorzystałem na przykład to, że w cerkiewnosłowiańskim słowo "svet" oznacza zarówno "światło", jak i "świat". Dla procesu twórczego, a on bardzo w tym spektaklu zależy od słowa, było to niezwykle ważne. Po prostu widziałem to światło, coś bardzo ulotnego, niematerialnego, ukonkretnione przez to, że zostało przesiane przez liście drzew, odbite od wody... Światło tak gęste, że staje się powietrzem, tężeje w barwę... Co znaczy to słowo... nie mogę tego zdradzić do końca - okaże się to w trakcie spektaklu, ale wszystkie skojarzenia z tym słowem są ważne i właśnie dlatego to słowo wybrałem. Aby niejako zaprosić słuchacza, aby zamknął oczy i ujrzał, to co mu wyobraźnia podpowiada. Powiem też, że, gdy po raz pierwszy powiedziałem Emilii słowo "Światelnica", zapytała mnie "A co to jest?". Odpowiedziałem: "A z czym Ci się kojarzy?". Światelnica to zaproszenie...

Ze świata mitologii słowiańskiej zachowały się jedynie skrawki, fragmenty opowieści. Jaki jest twój sposób budowania narracji, sięgającej gdzieś w głąb tamtego świata?
Jestem filologiem. Dla mnie słowo niesie obraz, przestrzeń. Ważnym źródłem były słowniki etymologiczne, nawet niosące fantastyczne treści, a może zwłaszcza te. A poza tym uważam, że wielkim atutem mitologii słowiańskiej jest to, że jej właściwie nie ma, że trzeba ją tworzyć, a ten dosięgnie jej głębi, kto ma większą wyobraźnię. Dla mnie mit, opowieść wciąż jest drogą dotarcia do rzeczywistości. I nie dzieje się niegdyś, jak to nam sugerują zamknięte w tekście mitologie. Dzieją się teraz. W tym świecie. Opowieści nie są tylko w dawnych zapisach, są tuż pod twoją skórą. Płyną w krwi, tętnią w sercu. Główną inspiracją dla mnie była twórczość Czesława Białczyńskiego. Jednak i inne źródła tak erudycyjne, przynoszące wiedzę, jak językowe, dla mnie Biblia czytana po cerkiewnosłowiańsku była niezwykle cenna, okazały się istotne. Zresztą starałem się, a może jakoś to we mnie brzmi, żeby wiele rzeczy znalazło się w "Światelnicy" - zachwyt i ironia, naiwność i szukanie głębi. Jeśli ironia, to z bezradności przed tajemnicą, jeśli zachwyt to wobec tajemnicy, jeśli naiwność, to przeczucie tajemnicy, jeśli szukanie głębi, to jej odnajdywanie...

Opowiedz coś więcej o muzycznej materii spektaklu.
Będzie wyraźnie dwudzielna. Pojawią się elementy muzyczne związane z moją refleksją nad wykonywaniem tradycyjnego eposu. Nie zabraknie zatem śpiewu bardzo surowego, opartego o kilka zaledwie dźwięków, który jedynie będzie uskrzydlał słowo. Będzie też muzyka improwizowana na harfie przez Emilię Raiter. Pod jej palcami będzie się tworzyć żywa muzyczna interpretacja wszystkich wypowiadanych słów. Emila będzie zawsze muzycznie pogłębiać, niejako wprowadzać w ciało, pod skórę każdą opowieść.

Do kogo skierowałbyś szczególne zaproszenie na "Światelnicę"?
Do każdego ciekawego mitologii słowiańskiej. Do każdego ciekawego, czy można tu i teraz tworzyć mitologię. Bo spektakl "Światelnica" to spektakl poszukujący, wciąż niegotowy, oddychający oddechem widowni, siłę czerpiący z jej wyobraźni. Zapraszamy zatem wszystkich w podróż wyobraźni. Chodźcie z nami! Spokojnie, my też nie wiemy, dokąd idziemy...

NIEDZIELA, 20 listopada, godz. 17.00., Instytut Teatralny im. Z. Raszewskiego w Warszawie
"ŚWIATELNICA" - spektakl na 11. Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Opowiadania
Opowiadanie i muzyka: Emilia Raiter (harfa) i Łukasz Szypkowski
Świat się świtem rozświętnił, gdy czworogłowy Świętowit, w łonie ciemni bezkresnej, w świętości się swojej ukrzepił. A z wrzaskiem-brzaskiem się zrodził. I świat z mroku wyjrzał naówczas. Światelnica to święto światła i świata, który się rodzi. A materia świata – Baja utkana jest z nieprzeliczonych nici opowieści migotliwych jak światło, opowieści słowiańskich, bo opukując pnie słów i wędrując po lesie splątanych ścieżek, będziemy ich szukać. Czy pod korą nie kryją się historie – zapomniane, może nigdy nie słyszane, o rzeczach odwiecznych jak to światło, które kiedyś rozświetliło się nad światem.
Szczegóły: www.festiwalopowiadania.org

Tekst i materiały: od MFSO dla Etnosystem.pl, kopiowanie ZABRONIONE